Od momentu, kiedy pozbyłam się M ze swojego życia, skupiłam się na rozwoju wewnętrznym, która to działka leżała odłogiem przez jakieś 10-15 lat...
Od czasu do czasu się tym zajmowałam, ale w nikłym procencie. Owszem, ćwiczyłam jogę, qigong, medytowałam regularnie dość, ale jednak czegoś brakowało.
Nie spotykamy nikogo przypadkowo, każdy człowiek ma nam coś uświadomić, o czymś przypomnieć, czasem czegoś nauczyć. Żadna sytuacja nie jest zbiegiem okoliczności.
Ale też nic nie jest zaplanowane gdzieś tam przez jakiegoś boga.
Od ostatniego postu spotkałam... SZAMANA :D
Fajny facet, o tak niesamowicie zrównoważonej energii, że aż się chce być w jego "polu rażenia" ;)
Szaman jest też didżejem i przerabia muzykę transową na częstotliwość 432Hz, czyli naszą naturalną - chcecie więcej wiadomości w temacie, to odsyłam do internetu i wujka Google ;p - co tydzień lub dwa są spotkania taneczne, dwugodzinne, każdy tańczy jak mu w duszy gra do muzy miksowanej przez Szamana, do tego jeszcze jest qigong i medytacja/relaksacja na początku i końcu.
Tak zajebistych ludzi dawno nie spotkałam. Jakbym w końcu odnalazła członków rodziny :D
Miałam sesję u Szamana, co rozpoczęło proces uzdrawiania mojego życia w ogóle.
Spotkałam też bioenergoterapeutkę, która pomogła mi uporać się z problemem odcięcia M całkowicie. Rozpoczęła kolejny proces, a ja kontynuuję - w zasadzie, samo się kontynuuje, ciało samo się uzdrawia, dusza też. Skupiłyśmy się na pracy nad związkami i finansami (pierwsza czakra).
Nie będę opisywać całego procesu. Każdy pracujący z energiami robi to inaczej.
Ja zaczęłam od czakr. Na pierwszy ogień czakra podstawy (czerwona) : uziemianie (chodzenie boso, taniec, bębny afrykańskie - zaczęłam chodzić na zajęcia), regulacja (jest taka technika "medytacja kolorami"), obserwowanie zmian w życiu. Czakra ta odpowiada za związki, relacje wszelkiego rodzaju, finanse, materialne podstawy bytu, samo BYCIE.
Przechodzę teraz do pracy nad czakrą nr 2, czyli piękną pomarańczową czakrą, która odpowiada za uczucia, życie seksualne (libido jest tutaj jak najbardziej na miejscu), ale także za twórczość (akurat w tym temacie trochę cierpię).
Jakiś czas temu przyszło mi do głowy, że w trakcie pracy nad konkretną czakrą dobrze jest mieć jej kolor wciąż przed oczami, tudzież w polu widzenia peryferyjnego, a najłatwiej jest to zrobić przez... pomalowanie paznokci na dany kolor :D
Tak też zaczęłam robić od zeszłego poniedziałku :D
W weekendy daję pazurkom odpocząć, pooddychać.
Noszenie elementu odzieży w danym kolorze też pomaga.
Obserwuję też, w jakim kierunku moja uwaga się zwraca. Na tej podstawie dobieram książki, jedzenie, zajęcia (poza praktykami i nauką, które są koniecznością i raczej trudno jest tutaj o wybór).
Wiem, że potrzebuję świeżego powietrza, codziennie, w dużej ilości.
Chodzę na boso, gdy podłoże spacerowe na to pozwala (trawa, ścieżka nad morzem). Wczoraj poleżakowałam sobie na plaży, na płasko, pogapiłam się w niebo, na białe, puchate chmurki (nie robiłam tego od tak dawna, że nie pamiętam ostatniego razu). Nasza plaża jest kamienista. Od dłuższego czasu miałam na to ochotę, ale było za zimno. Wczoraj było idealnie :D
Tak naładowałam akumulatory, że cała moja praktyka na poziomie ducha, emocji, energii idzie jak z płatka ;)
Czuję się na miejscu. Nareszcie. Od wielu lat miałam z tym problem. Od wielu lat czułam, że coś było nie tak jak powinno być. Wciąż się coś tam gotowało we mnie, co ustało dopiero, gdy Szaman pojawił się w moim życiu.
To coś transformowało się i dalej transformuje, bo całe życie to podróż, całe życie to nauka, stały rozwój, ale też pomoc innym na tej drodze. I do tej pomocy powoli, krok za krokiem zmierzam.
Na razie pracuję z moimi czakrami, z minerałami i olejkami aromaterapeutycznymi we własnym zakresie, czasem z runami, kartami... Nie wiem do czego dojdę, ale zapowiada się interesująca podróż :)
To tymczasem...
borem lasem ;)
No to darz bór!
OdpowiedzUsuńj
dzięki ;)
UsuńCiekawe... Niech Cie wiec Szaman prowadzi za reke i glebiej, a Ty sie dziel z nami wrazeniami;) Powodzenia, szpakula!
OdpowiedzUsuńJak dam radę wyartykułować te przeżycia :D Są intensywne, jest ich dużo i czasem ciężko ubrać wszystko w słowa :)
UsuńNie chcę się wtrącac, każdy ma swoją drogę doświadczeń, potraktuj moje słowa, jako informację. Do tej pory praca z czakrami właśnie tak mniej więcej wyglądała jak piszesz, czyli od czakry podstawy.
OdpowiedzUsuńObecnie pracę z czakrami uważa się, że lepiej jest zaczynac od czakry serca.
Serdecznie Cię pozdrawiam I życzę ppowodzenia w tym co robisz..
Dzięki za podpowiedz Krysiu :) teraz raczej na wszystkich rownocześnie, z naciskiem na czakrę serca pracuję właśnie. Od dłuższego czasu tak już mam :) całkowicie intuicyjnie.
Usuń