Bardzo dużo wydarzyło się przez ostatni miesiąc. Chyba więcej, niż w ogóle przez ostatnie kilka lat. W kwestii rozwoju wewnętrznego i takichże zdolności.
Wystarczy odrobina dobrej woli, mała zmiana myślenia, trochę pracy nad sobą i voila! ;)
Tydzień temu ukończyłam kurs Reiki (Usui Shiki Ryoho - a więc klasycznego Reiki) pierwszego stopnia. Zaczęło się małe przemeblowanie w życiu, ale wszystko w ramach mojego dobra.
Nadal robię praktyki studenckie tam, gdzie robiłam, za darmo, niestety (i to mnie najbardziej wewnętrznie blokuje, bo za pracę należy się płaca, jakakolwiek i w jakichkolwiek jednostkach - mogą być to pieniądze, inne dobra materialne lub czas wolny).
Pieniądz to też energia, a gdy szanujemy siebie i swój czas, oczekujemy zasłużonej zapłaty - bardzo prosta filozofia dobrobytu, dotycząca każdej dziedziny życia i tylko iluzorycznie całkowicie nie połączona z życiem duchowym. Ale to też nareszcie zrozumiałam w ciągu ostatnich 2 miesięcy.
Zrozumiałam, że jeśli chcę się rozwijać duchowo, chcę pomagać innym odzyskać (lub zachować) zdrowie, to muszę mieć pieniądze na ten rozwój, bo rzadko kiedy kursy są darmowe w tej dziedzinie.
Poza tym... znowu wpadł mi pomysł własnej działalności do głowy i tym razem mam zamiar się za niego zabrać! :D
Dość już klepania biedy i czekania na cud, dość czekania na cokolwiek.
Zbyt wiele małych oświeceń mnie nawiedziło w ciągu wakacji, żebym to wszystko odkładała na nie wiadomo jak daleką przyszłość.
cdn... ;)
Bravo Bella;) pozdrowienia sle szpakula!
OdpowiedzUsuńdzięki :D :*
Usuń