czwartek, 9 lipca 2015

Potrzeba bazgrania o dupiemaryni...

Jakoś tak mnie naszła ta potrzeba...

Podobno można kochać kilku facetów na raz. Być może. W końcu, skoro można kochać sporą ilość osób, wliczając w to rodzinę, zwierzaki, przyjaciół, to można też kilku facetów...

Bo M mimo wszelkich starań moich, nadal gdzieś tam krąży po zwojach mózgowych itp.

Mam świadomość, że mam też coś tam do mojego pierwszego chłopaka.

Wszyscy pomiędzy Pierwszym i M nie mają co liczyć nawet na resztki mojego uczucia. Ale ci dwaj akurat mogą. Pierwszy był świetnym partnerem, M okazał się kretynem i bywał chamski, ale co tam, serce nie sługa :p Przez większość czasu, kiedy byliśmy razem, było ok, a w zasadzie miło i przyjemnie, przytulnie bardzo do tego.

Przestało mnie gryźć to, co mi nie dawało spokoju - nie wiedziałam i nie dowiedziałam się zadając mu pytania, dlaczego tak a nie inaczej się zachowywał, czyli bez jasnego określenia, w którym miejscu stoimy. Teraz już wiem.
Wczoraj tknęło mnie coś, weszłam na fb w jego profil i w znajomych, odszukałam jego ex (swoją drogą ładna, normalna dziewczyna).
Przypadkiem zadzwoniła kumpela i od słowa do słowa, powiedziałam jej o tej dziewczynie. Spojrzała na tą jej fotkę profilową i stwierdziła, że jest do mnie podobna... a więc u M zadziałał schemat.
Myślę, że projektował wszystkie pozytywne i negatywne uczucia względem niej na mnie. Dlatego nie bardzo czasem rozumiałam, o co mu chodziło. W końcu... to on nigdy nie zrobił magisterki i ma marną robotę, a ja mam i dyplom i 8 lat pracy w zawodzie za sobą. Teraz zaczynam pracować w nowym zawodzie, jako IT, na razie staż, bez dyplomu. Staż trzeba odbębnić, żeby dostać dyplom studiów podyplomowych, a będzie to trwało 6 miesięcy i jak zdam egzy w sierpniu, to faktycznie tylko tyle. A jeśli będę miała poprawki, to ciut dłużej...

Od kilku dni znajduję kamienie w kształcie serca, sztuk dwie, codziennie, na spacerze lub w trakcie biegania. Dziwne zjawisko. Od roku znajdywałam kamienie w kształcie serca nie szukając ich w ogóle, a teraz pojawiają się w parach.
Może coś jest na rzeczy i ten soulmate mój mityczny gdzieś tam zbliża się z oddali do mnie?

Zobaczymy...

To tymczasem, borem lasem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz