wtorek, 19 sierpnia 2014

Jeszcze będzie przepięknie...

No tak...

Yerba mate dała mi popalić...

Emocje dały mi popalić...

Życie obrabia mi dupę na wszelkie możliwe sposoby i próbuje mnie dobić, a nawet wbić w dno...

I do tego jeszcze jakieś beznadziejne zauroczenie... No, może nie takie znów beznadziejne, ale będzie się trzeba nad tym/NIM napracować... chyba, że źle odczytuję sygnały...

No boszzz... zdarza się bujnąć w fajnym facecie, z którym piekło się szarlotkę i spędziło kilka wieczorów na pogaduchach, z finałowym "niedźwiadkiem"...
Ech... jak to fajnie jest przytulić się do kogoś znacznie większego od siebie i poczuć dobrze przez te kilkanaście sekund...



I ta durna nadzieja, matka głupich. To przekonanie, że trzeba cierpliwie czekać i brać, co daje Wszechświat, cieszyć się każdą chwilą, każdym ciepłym słowem od rodziny, przyjaciół, znajomych, dobrych dusz...

Musiałam znów trochę pary upuścić. Dobrze, że mam ten elektroniczny kącik...


Stereophonics na dobranoc...tak jakby w temacie tego "misia".

2 komentarze:

  1. Olalaaaa! Jesienne zauroczenie! No i dobrze. lepsze to, niż całkowity brak dorosłej płci męskiej w zasięgu wzroku. Jesteś duuużą dziewczynką i z emocjami sobie poradzisz.W razie czego blogowy kawałek podłogi faktycznie dobrze robi. Gratuluje pomysłu na pracę. Zawsze uważałam, że jestes nieprzeciętnie zdolna. Buziaki od Zaby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... wciąż robię ten sam błąd - za bardzo cisnę myśliwego, a przecież jestem króliczkiem ;)
      Ciekawa jestem, czy go zaklasyfikuję do dupków, czy do tych o dobrym sercu, bo jest mieszanką wybuchową obydwu typów, a mnie to męczy.
      Te uzdolnienia też mnie męczą, bo trudno się skupić na jednej rzeczy przez to :D

      Usuń