Otóż, zaczynam powoli finansowo nie wyrabiać, a samochód za jakiś czas zaliczy zgon (silnik mu stanie, że tak to ujmę) i będę znów musiała zainwestować w jakieś 4 kółka, a więc postanowiłam zacząć poszukiwania pracy. Do tego dochodzi wyższy czynsz za najem. Kwota zapomogi nie wzrasta, za to wzrastają ceny w sklepach i pensje.
Dokształcanie zaczęłam już dziś, przeglądam też dane dotyczące zarobków na danym stanowisku.
Wolałabym pracę w biurze aniżeli w labie i biurze, ale wszystko zależy od zarobków. Czasem dobrze jest też rozprostować nogi i przestać ślepić w monitor komputera.
Kiedy się jest samotną matką z małym człowieczkiem, całkowicie zależnym od nas, perspektywa i potrzeby się zmieniają.
Czuję się na siłach, by podjąć pracę na pełen etat. Od października, kiedy Olutek obcyka się ze szkołą, a ja znajdę jakąś porządną opiekę po godzinach szkolnych dla niego.
Jak będzie trzeba, to zainwestuję w panią do sprzątania, żeby nie marnować czasu w weekendy, tylko spędzać z nim jak najwięcej czasu.
Chciałabym też zmienić mieszkanie/dom w przyszłym roku, na normalny domek z ogródkiem i na to też trzeba mieć kasę....
W bardzo dalekiej perspektywie mam.... nowiutki, malutki samochodzik i takiż domek, za to z wieeeelkim ogrodem ;)
Oto autko na przyszłość:
I wymarzony domek:
Źródła fotek: internet.
Obok domku wyobraźcie sobie jeszcze jakąś małą siłownię wiatrową, a na dachu panele słoneczne, a wokół drzewa owocowe ;)


Pracę znajdziesz, bo chcesz tego. Wiesz, co najbardziej cieszy? Że po wieloletnich zmaganiach z choróbskiem jesteś już w pełni sił.Bardzo mi się widzi twój plan z kobita sprzątająca to pomysł genialny! Ten z domkiem i ogrodem też.Masz zamiłowanie do roślin, więc miałabyś raj a Olek i pies też.Czekam na rezultaty pierwszych rozmów.
OdpowiedzUsuńJeszcze nie potrafię marzyć a tym bardziej zabierać się za realizację. Ale moooże, kiedyś...
Buziaki!
Zaba
Marzenia zawsze trzymały mnie przy życiu, tak jakoś.
UsuńI zazwyczaj się spełniają, tak się składa. Czasem wcześniej, czasem później, ale zawsze gdzieś tam latają po kosmosie w postaci energii, żeby w końcu się zmaterializować.
Z wizualizacją mam wciąż problem.