piątek, 20 września 2013

Co ostatnio słychać u mnie?

Otóż nie wiele, w zasadzie nic nowego :D

Dziwna 'przygoda' mnie spotkała w zeszłym tygodniu.
Zajrzałam na dawno nie odwiedzany portal randkowy. Zasada odsiewu ziaren od plew nadal obowiązuje i wychodzi na to, że tych plew nadal jest nieproporcjonalnie dużo w stosunku do ziarna...
Jakiś gostek do mnie napisał, potem przysłał maila. Wyglądał jak marzenie, ale wszyscy wiemy, że jak coś za dobrze wygląda, to nie może być prawdą, w skrócie too good to be true.
Wymieniłam z nim jakieś 3 maile.
Coś mi nie grało od samego początku.
Po pierwsze, po co TAKI facet na portalu randkowym siedzi? Raczej nie jest udupionym ojcem piątki dzieci, a laski na pewno wieszają się na nim pęczkami.
Po drugie - takiego stylu wyrażania myśli nigdy nie spotkałam u żadnego białego faceta... u czarnych owszem.
Po trzecie - intuicja. Zapalało się takie czerwone światełko od czasu do czasu. No i facet nie odpowiadał bezpośrednio na pytania, tylko rozwlekał wszystko i naciągał jak gumę w majtach.

Wzięłam pod lupę fotki. Wyguglowałam. I wyszło szydło z wora. Fotki były ukradzione amerykańskiemu trenerowi fitness i kulturystyki... Odszukałam gościa na fb i wysłałam mu informację, że ktoś się pod niego podszywa, posługuje się jego fotkami i własnym nazwiskiem. Wysłałam mu też fotki - tylko jedna była z internetu, więc nie mam pojęcia, skąd ten Nigeryjczyk miał resztę zdjęć. Zgłosiłam też fb fałszywy profil, jak również administracji portalu randkowego. A do czarnucha wysłałam kilka 'miłych' słów. Skąd wiem, że Nigeryjczyk? Ano stąd, że ściemniał, że jest na kontrakcie w Nigerii. Tylko jakoś nie potrafił powiedzieć, co tam robi i kiedy mu się ten kontrakt kończy...buahahahaha...

Znajomy podesłał mi linka do filmu na tubie w temacie - naciągacze z Nigerii i Ghany. Począwszy od typowego wkręcania lasek/facetów na piękne słówka, a skończywszy na kradnięciu danych konta bankowego i innych danych personalnych.

Ech, dobrze że intuicja działa i ma się dobrze ;) Niezłym detektywem byłabym LOL

Miałam się spotkać z takim jednym, ale z tego nic nie wyszło, bo jak facet sciemnił przy drugim podejściu, że matka sobie złamała stopę i musi z siostrą pogadać, co dalej, to sobie odpuściłam :D Normalnie można paść ze śmiechu, jakie ludzie wymyślają ściemy :))) Kurna, jak nie chce, to niech powie, że sorry, ale nie spotkamy się, a nie przeciąga, nagabuje, a ja tracę czas na bezsensowne czatowanie z nim, które mi nie pasi, bo zarywam noce, nie wysypiam się, a potem mnie wir dopada.

Zajęłam się opróżnianiem chaty z różnych gratów, których nie używamy: fotelik Olka do 18kg, łóżeczko z materacem i myślę nad wózeczkiem, bo już nie używamy, a niepotrzebnie stoi i się kurzy. Nie mam żadnej koleżanki z malutkim dzieckiem, a te które się spodziewają, mają sprzęt po poprzednich. Wystawiłam wszystko na gumtree i jeszcze jednym portalu i czekam. 3 maile w temacie fotelika odebrałam, ale nic konkretnego. Ktoś chciał dzisiaj obejrzeć ten fotelik, ale jakoś ani widu ani słychu...
No nic, będę próbować do skutku.

W tym tygodniu byłam fizycznie nieczynna, bo wir mnie pokonał i siły natury również. Dałam sobie spokój z bieganiem, Insanity i pływaniem, ale tylko na ten tydzień, bo wiadomo, że jako fitness freak daleko nie zajadę psychicznie w takim marazmie.

Pogoda jest już typowo jesienna, żeby nie powiedzieć wczesnozimowa. Było już poniżej 10st w ciągu dnia (dzisiaj jest cieplej, bo 15), ale generalnie waha się w okolicach 10-12st, w nocy zimno od kilku tygodni, nawet posiedzieć wieczorem na zewnątrz się nie da.
Któregoś wieczoru pies do mnie podszedł wieczorem do łóżka i wymownie spojrzał. I już wiedziałam, że chodzi o zimno w nocy, więc czas w piecyku zacząć palić.
Koszmar pleśniowo-grzybowy został usunięty z sufitu w sypialni i łazienki i mam nadzieję, że nie będę musiała się tym zajmować przez kilka kolejnych miesięcy. Pozostały mi moje własne zatoki do przeczyszczenia, bo mi to cholerstwo chemiczne wlazło pomimo maski (miałam jeszcze okulary ochronne i rękawiczki gumowe :D). Czekam, aż woda z solą himalajską się ochłodzi i przy użyciu czajniczka ajurwedyjskiego neti (ceramicznego; do plastiku nie mam zaufania) sobie przeczyszczę.

borem lasem

6 komentarzy:

  1. Dobrze czasami dowiedzie co u ciebie słychać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiem, że się nie udzielam:) Nie mam ochoty jakoś tak. Znudziło mnie pisanie blogowe chyba. No i życie mam monotonne i rutynowe raczej, więc piszę wtedy, gdy uzbierają się sprawy warte uwagi i uwiecznienia ;)

      Usuń
  2. DZięki za wiadomości pisz to jakoś będzie ci lżej na duszy
    zawsze jestem
    j

    OdpowiedzUsuń
  3. Portale randkowe już przećwiczyłam i tym panom już dziękuję, hahahahah! Zimno już zaczęło się faktycznie panoszyć i zakupiłam na allegro ciepłe skarpety.W życiu bym sobie nosa nie wypłukaqa. Podziwiam!

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żabciu, w desperacji krańcowej wypłukałabyś nos, gardło, przewód pokarmowy, a może nawet układ krwionośny :D Zapewniam!!! :D
      Panowie z portali randkowych są... hmm... chwilami dziwni...

      Usuń