niedziela, 26 maja 2013

Rawsome :)

Staram się uporządkować chaos. Nie jest to łatwe, ale zaczęłam od tego, co wydaje mi się najprostsze do uporządkowania - moja dieta i waga.
Od 3 dni jestem 100%-owym surojadkiem :)))
Codziennie wypijam 1 L soku na śniadanie, zielony sok w jakiejkolwiek ilości w ciągu dnia, mnóstwo bananów (szybka przekąska), sałatkę z mnóstwem zieleniny i koktajl z domowym mlekiem orzechowym i owocami.
Czuję się, jakbym odzyskiwała energię, nie mam już objawów detoksu, jak to było kilkakrotnie w ciągu tych kilku miesięcy, a więc wszystkie lekarstwa dawno już opuściły mój organizm, nie przysypiam między 15 a 18, nie czuję się wymięta co wieczór, ćwiczenia nie sprawiają mi problemów, a spacery to czysta przyjemność. Trądzik różowaty również zmienia swoje oblicze i powoli znika. Owszem, bardzo wolno, ale znika!!!!!!:)))



Piękną pogodę mieliśmy w ten weekend, więc złapałam mnóstwo wit D i zmieniłam odcień skóry, lol.

Wikingowie się pojawili....




Wicklow Art Festival miał miejsce w ten weekend, a to była chyba najlepsza z atrakcji. Przynajmniej dla mnie. Żarcie mnie mało interesowało, na zamknięte pod dachem imprezy nie miałam ochoty ciągnąć Olka, bo z nim mało co można robić bez jęków, stęków i marudzenia, więc wybrałam plener... Pies też sobie poszalał, ale była grzeczniejsza od Olka mimo tłumów ludzi i uwiązania na smyczy.

Ze smutnych wiadomości - moja kochana stara psinka, która została w PL, właśnie odeszła do psiego raju:( Miała raka, który bardzo szybko postępował, a w jej wieku już nic się nie dało zrobić i szkoda było męczyć psa. Rano przed samym zastrzykiem nawet już nie chciała jeść, a dzień wcześniej potknęła się i miała problem z postawieniem łapki w normalnej pozycji. Gdyby wet jej nie 'pomógł' zastrzykiem, to pewnie męczyłaby się jeszcze kilka dni w bólu i zbędnym cierpieniu.
Nie zazdroszczę weterynarzom - najpierw ratują zwierzę, stają na rzęsach czasem, a potem trzeba je uśpić :( Nie mogłabym tego robić.

Święta:
25 maja - buddyści na całym świecie obchodzili swoje najważniejsze święto Wesak, upamiętniające narodziny, oświecenie i śmierć (odejście w Nirvanę/Nibbanę) Buddy Siakjamuniego. Nie znam żadnego buddysty w tym mieście, a dla samej siebie raczej nie urządzam przyjęć, więc medytacja i czytanie sutr zastąpiły mi tradycje innych społeczności.

26 maja - Dzień Matki, tutaj wypada w marcu, więc nic się dziś nie działo. Żarcie - patrz wyżej (Olo jeszcze nie kuma), kwiatki mam w doniczkach ;)

Naprawiłam sobie bramę, bo jedna deska się rylała, roślinki bujnie rosną - te w szklarni, bo inne borykają się z niesympatycznymi temperaturami (w cieniu nigdy nie przekracza 15st...), a Olka najchętniej wysłałabym do jego starego na co najmniej weekend... Jest tak nieznośny, że naprawdę ciężko z nim wyrobić. Brakuje mi pomysłów na radzenie sobie z takim zachowaniem, a przecież nie będzie stał w kącie pół dnia.

7 komentarzy:

  1. tak sobie pomyslalam ze tatar to tez 100 proc. surowizna..... ;)
    ja jakos surowizny nie trawie, w malych ilosciach ale raczej wykanczaja mi zoladek, musze miez z pary, chyba sa latwiej wtedy strawne. moja teoria jest taka ze kazdy powinien poeksperymentowac i dobrac sobie wlasciwa diete, miec zasady i sie ich trzymac. zdrowe zasady, nie mowie ze tabliczka czekolady dziennie bo latwo wchodzi, ale czy mniej miesa tym lepiej....a wlasnie znowu nie kupilam ryby, ale ja juz sily nie mam, moze pojade po nia jutro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku najlepiej bez mięsa, mleka i przetworów, mąki pszennej. Od czasu do czasu pozwalam sobie na jajko z chowu organicznego, a reszta to surowe owoce i warzywa. Wystarczy błąd w postaci czekolady albo bułki i wraca do mnie nadprodukcja śluzu w układzie oddechowym, koszmarne zmęczenie, opuchlizna i złe samopoczucie (to psychiczne też). Od gotowanego żarcia puchnę, bo nie ma tam już żadnych enzymów, które pomagałyby mi to trawić i od razu puchnę. Więc już więcej eksperymentów nie będę robić i witariańska dieta jest dla mnie najlepszym wyjściem. Orzechy w dużych ilościach też mi nie służą.
      Tatara zjadł pies dzisiaj - kupiłam jej mielone z organicznej krówki. 400g zniknęło w mgnieniu oka :)))

      Usuń
  2. nawet nie może stać, ale trzeba z nim się bawić, dawać mu różnego rodzaju gry matko, musisz pracować za siebie i drugą osobę, niestety!!!Później będziesz z uczuciem wspominała, bo czas gna, uwierz wiem to
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już pracuję za 3 osoby nawet, a może i za 4, bo wszystko jest na mojej głowie, począwszy od kasy i rachunków, przez sprzątanie, naprawy samochodowe i inne, a na opiece nad Olkiem kończąc. Naprawdę, potrzebuję przerwy od tej tyry... 24/7 - kto tyle wyrobi???

      Usuń
  3. Jaki pyszny soczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marchew, batat, cytryna, imbir i marchew, z tego co pamiętam :) pycha!!!!:)

      Usuń
  4. Surojadek! Dobre! Ja niestety wolę smażone i pieczone i mięso też. No i jestem tym, co jem, hahahahahahah!

    Olo nieznośny? Może trzeba mu rówieśników do zabawy? Jakiś plac zabaw w okolicy pewnie jest. A może istota społeczna potrzebuje do przedszkola? Hm... Mój olo jako dziecko był aniołem. Teraz nadrabia.

    Kumak

    OdpowiedzUsuń