Woda mi się zatrzymuje i główka nawala. Ech ten ostatni, przeklęty tydzień cyklu... Pomaga tylko zielony sok - przynajmniej na ból głowy. Wiem, że za kilka dni waga spadnie o jakieś kilo, ot tak sobie, przez noc, no ale...
Zaliczyliśmy z Olkiem imprezę urodzinową dzisiaj - jego koleżanka z przedszkola obchodziła 4 latka. Fajnie było, podobało mu się, ale jak zwykle niemotę udawał i tylko kręcił łebkiem, ech...
Cieszę się, że mogłam poznać inne mamy (i kilku 'tatów' również). Może uda mi się w końcu na babski wieczór zrobić wypad, tylko muszę znaleźć jakąś opiekunkę w przystępnej cenie i to najlepiej Polkę, a tu posucha w necie... I żeby jeszcze pies ją polubił, bo inaczej kiepsko będzie. 2 godziny raz na ruski miesiąc, ale to zawsze jakiś oddech od codzienności, dość szarej i 'zosio-samosiowej'...
Leci do mnie spiralizer - będę robić surowy 'makaron':))) np. z cukinii, marchewki itd. :)
W zamrażarce siedzą pół-surowe snickersy :))) Muszę roztopić czekoladę i oblać je z każdej strony, no i poczekać aż wszystko zaschnie. Przepis jest banalnie prosty: karmel to namoczone daktyle zblendowane na gładką masę, nugat zrobić z mąki migdałowej (zmielone migdały dostępne choćby w lidlu) i odrobiny 'karmelu', tak aby wyszła twarda masa. Formować batoniki układając nugat, 'karmel' i warstwę fistaszków (można zrobić bez albo podmienić na inne orzechy) i ładować do zamrażarki. Potem oblać roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą i odczekać, aż wystygnie - konsumować z apetytem ;))) Słyszałam, że są lepsze od tych ze sklepu, no i oczywiście są zdrowsze :)))
Ależ dzisiaj tapetę nałożyłam - tak żeby zakryć te wszystkie czerwone wypryski i placki i pięknie się trzyma, już nie mówiąc o tym, że ładnie wyglądam. A wszystko przez imprezę urodzinową, hehe:) Gdyby nie to, na pewno nie traciłabym czasu na smarowanie facjaty - bo po co...
Jutro Bank Holiday i zastanawiam się, co z tym fantem zrobić. Aczkolwiek, w sumie wszystko mi jedno, bo każdy dzień wygląda podobnie, z wyjątkiem środy, czwartku i piątku, kiedy Olo idzie do przedszkola i mam 2,5 godziny dla siebie.
Mogłoby się już coś zacząć zmieniać na lepsze w tym popapranym życiu...
cierpliwości, będzie wynagrodzona!!!!!
OdpowiedzUsuńj
ech, na razie się próbuje zmienić na gorsze, zamiast na lepsze...:/
UsuńJa już nie czekam. A co do dbania o kondycję organizmu, to przegrywam własnie walkę z kandydozą i trzeba się będzie kopnąć po leki ogólnoustrojowe, inaczej te cholerne grzyby mnie zeżrą z wierzchu i od środka. :))) Do dermatologa trzeba czekać ok 3 miesięcy w kolejce, więc wyduszę leki z innego lekarza. Jestem okropnie " zepsuta". Czas zutylizować. :) Taka dieta, jak Twoja , na pewno byłaby dla mnie wskazana ale uzaleznienie od niezdrowego żarcia jest silniejsze.
OdpowiedzUsuńBuziole
Zaba
Witarianizm nie takie rzeczy leczył - naczytałam się o tym sporo :) Wszelkie prochy to coś, czego chcę uniknąć, chociaż nadal biorę na tarczycę (to też powinno się naprawić z czasem...).
UsuńGdybym mieszkala w Ire, to masz jak w banku, ze opiekunke znalazlas i to w ramach kolezenskiej przyslugi! Mowie serio, zreszta czas pokaze, moze sie temat w niedalekiej przyszlosci zisci;) Poki co duzo pozytywnej energii i wiary w lepsze. Zycie nas zaskakuje;) Hej, powodzenia! (szpakula)
OdpowiedzUsuńA wybierasz się? ;))
Usuń