poniedziałek, 13 maja 2013

Pomidorki itd

Bez - kupiłam 1,5 roku temu i rośnie sobie w wielkiej donicy na tarasie. W tle lobelie.

Nektarynka - nie wiem, co jej dolega, ale te liście zdrowo nie wyglądają. Za to ma kilka kwiatków.

Pietruszka, kolendra i koperek w tle.

Pierwszy mały pomidorek.

Drugi mały pomidorek.

Truskaweczki:)

I czerwona wersja:)

Tulipanki.

Wisteria 

I kilka fotek z naszej wycieczki do wiejskiego zoo:





Olo testuje nowe ciasteczko :)
I tyle nowinek foto...

Na mojej facjacie zagościł trądzik różowaty, się okazało. Tabletki jakoś strasznie wolno działają, więc zamówiłam specjalistyczny krem (nic podejrzanego w składzie nie znalazłam...uff...) i już do mnie jedzie. 

Porządek w domu zrobiony - kuchnia przekopana od góry do dołu, papiery wyniesione z salonu, pozbyłam się też wora ciuchów, który czekał na lepsze czasy od kilku tygodni i czuję się lżej ;) 
Teraz mogę się zająć tym, czym powinnam ;)))


10 komentarzy:

  1. sama musze się wybrać do zoo:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Trądzik różowaty niestety będzie wymagał stałego nadzoru ale da się go opanować.To tez pewnie skutek terapii, która jak każda z nich na jedno pomaga a na drugie szkodzi. Olo ma fajnie. Mnie nikt zoo nie proponuje a jeżeli juz, to wolną klatkę!

    Buziole

    Kumak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest kilka kremów - jeden już do mnie leci, a raczej jedzie, a nad kolejnym się zastanawiam. Ten drugi ma naturalne składniki. Okazuje się, że mój ojciec miał jakiś czas temu problem z tym świństwem, ale na tyle delikatny, że sam krem mu pomógł i już ma spokój. Nie wiem, ile czasu mi zabierze leczenie tego syfu, ale mam nadzieję, że się tego pozbędę. Okropnie to wygląda, a ja nie lubię kiedy ludzie się na mnie gapią jak na jakieś zjawisko nie z tej ziemi.
      Olo ma fajnie - też bym tak chciała;)))

      Usuń
  3. Madzia nie koniecznie ostre zdjęcie , ale wygląda mi na chorobę grzybową ( nektarynka). nieraz wystarczy wyjęcie z ziemi i dokładne wypłukanie korzeni , albo tylko przesadzenie do nowej ziemi do plastikowej donicy, albo podlanie herbicydem , albo podlanie i spryskanie.Plastikowe donice są o tyle leprze że można je dokładnie wyszorować, natomiast w glinianych zawsze pozostaje draństwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że ono już stoi w plastiku. Ciekawe, skąd to się wzięło, bo od początku drzewko było osobno hodowane, a jesienią je przesadziłam do tej wielkiej donicy. No nic to, dzięki za diagnozę, spróbuję najprostszego i najbardziej eko sposobu:)

      Usuń
    2. czasami wystarczy złe podlewanie i wilgoć w powietrzu i sruuuu caluchne plony do dooopy.

      Usuń
    3. No tak:/ Wilgoć mogę sprzedawać w słoikach do krajów o suchym klimacie... Tych doniczek, które stoją na zewnątrz nie trzeba podlewać praktycznie wcale, chyba że nie pada przez 2 tygodnie, co rzadko się zdarza. Zima była tak obleśnie mokra i oślizgła, że nie dziwię się, że drzewko nie wytrzymało ciśnienia. A teraz jest zimno i czuć wilgoć w powietrzu. Zajebistą jesień mamy tej wiosny... obleśny klimat...

      Usuń
  4. no i masz ogród w domu, przecież a OLo super facet
    j

    OdpowiedzUsuń
  5. piekne sa te tulipany, wymiekam jak na nie patrze.
    Olo moj boze chlopisko, wciaz slodki szczegolnie z ciasteczkiem :)
    dobra robota Madziu

    OdpowiedzUsuń