środa, 8 maja 2013

Ogródek

Kilka tygodni temu zrobiłam kilka zdjęć mojego maleńkiego ogródka, czyli w zasadzie szklarni, którą zamontowałam na tarasie.

kapusta pekińska i coś tam jeszcze, ale nie pamiętam co ;)))



widok ogólny na szklarnię plus kawałek psiny

bób i kapusta pekińska

koperek, botwinka i jeszcze coś, ale nie pamiętam co - wyjdzie w praniu ;)


kwiatki polne

mięta i pietruszka

pomidorki koktajlowe

poziomki

nowe truskawki (zeszłoroczne krzaczki właśnie odbijają i już mają kwiatki)

W głębi szklarni rośnie sobie winorośl, szczypiorek, zielenina (roszponka, szpinak, rzeżucha, kolendra, pietruszka), kilka drzewek śliwki węgierki, klon japoński, kamelia chińska (nie wiem tylko, czy już po niej, czy jeszcze mogę mieć nadzieję...), konwalie, pelargonie i mnóstwo truskawek zeszłorocznych.

Wszystko obecnie pięknie zielenieje i rośnie na potęgę. I nie dziwota, bo w ciągu dnia, kiedy słoneczko grzeje (a ostatnio nawet było kilka pięknych dni) temperatura sięga 25 stopni. Oczywiście, w ciągu dnia wietrzę szklarnię, żeby roślinki się nie ugotowały, ale na noc zamykam.

Na zewnątrz szklarni mam tulipany w nie takich znowu zwyczajnych kolorach, nektarynkę, bez o fioletowych kwiatach, 2 drzewka wisterii (właśnie rozwijają się listki, a więc nie przemarzły) i doniczkę z lobeliami (w tym roku będą kolorowe).

W domu czekają jeszcze na przesadzenie papryczki, majeranek (albo marianka ;)), kilka malutkich lobelii. Oliwka czeka na przesadzenie i aklimatyzację na zewnątrz, figa podobnie. Kiwi nie wytrzymało ciśnienia i odmówiło współpracy wczesną zimą. Mango i awokado zostają w domu - pięknie rosną:)

Z innej beczki...
moja twarz przypomina mielone... od tygodnia jestem na antybiotykach, które mają się rozprawić z tym, co od czasów leczenia wychodzi mi na facjacie i zachowuje się jak uczulenie, a nim nie jest... No nie wiem, może się uda. Wspomagam sokami, bakteriami, olejkiem kokosowym (bo mam tak suchą skórę na twarzy w tym momencie, że masakra się robi). Szukam informacji w temacie jak walczyć z wysypką przy pomocy naturalnych narzędzi, ale poza żywieniem (a jem już w 90% na surowo, unikam pszenicy, gotowanego żarcia, dodatków w stylu mleka krowiego czy sproszkowanego jajka, aczkolwiek w tabletkach jest laktoza i żelatyna...koszmar...) i olejkami nie znalazłam nic wielkiego. Chciałabym tylko wiedzieć, co mam nawalone w środku, że organizm tak reaguje - wysypką alergiczną... Ale nikt nie potrafi postawić diagnozy!!!! Przynajmniej nikt z lekarzy akademickich. Jestem na dobrej drodze do odwiedzenia naturoterapeuty (jakiejkolwiek specjalności), tyle że jakoś nie przelewa mi się na koncie, a ich usługi nie są na kartę medyczną....:/
Tymczasowo pomaga mi wapno musujące i soki z imbirem (świeżym korzeniem a nie sproszkowanym).

Zakręcona jak słoik bywam - dzisiaj rano Olo tak zamotał rzeczywistość, że zapomnieliśmy zmienić mu buty i poszedł w laczkach do przedszkola... Zauważyłam dopiero przy parkowaniu. Ale to były kroksy, więc nie było tak źle, a że jest ciepło, to mógł już tak zostać ;)
Jutro mam badanie krwi na czczo :/ Zaraz po tym, jak Olka odstawię do przedszkola.

Na razie tyle nowinek.

10 komentarzy:

  1. piekna szklarenka i roslinki
    podziwiam i pozostaje mi zazdroscic
    z ta alergia czest jest tak ze jest na cos z czym mamy kontakt co dzien i za diabla nie bierzemy tego pod uwage.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję stukrotnie za komplimenta ;))))
      już wątpię w to, że to alergia - szkoda tylko, że nikt nie potrafi mi powiedzieć, co szwankuje:/

      Usuń
  2. Jestem pod wrażeniem!!!!! Podziwiam dokonania w tym dzikim klimacie. U mnie wisteria , mimo, ze opatulona, zimy nie przetrwała a u Zosi goła zupełnie- rośnie! Chwasty mi nieźle wychodzą. Podziwiam Twój sposób odżywiania. Wiem, że jest słuszny ale ja nie mam apetytu na surowe i owocowe i warzywne, buuuuu.....
    Pozdrówka!!!!

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może w końcu uda mi się zrobić fotki czegoś do zjedzenia zanim to wciągnę, to wtedy być może nabierzesz apetytu:))) Desery są przepyszne - daktyle dodają słodkości, orzechy robią za spody, a do tego jakieś 'serki' orzechowe z naturalnymi przyprawami. Mówię Tobie, niebo w gębie!!!:))) U mnie, poza obiadem, każdy posiłek to w zasadzie deser, bo wolę owoce:)))

      Usuń
    2. acha, no i zastanawiam się, czy tych wisterii nie przestawić do szklarnii na jesień - może wtedy kwiatów się doczekam w przyszłym roku...

      Usuń
  3. czy nie należy wyeliminować soki i surowe owoce oraz warzywa ? Podczas wszelakich uczuleń alergolodzy i dermatolodzy eliminują z diety .
    Tulipki rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wręcz przeciwnie - należy wyeliminować wszelkie produkty odzwierzęce, bo to one zawierają najbardziej alergenne białka w największej liczbie :) Wyraźnie mi się pogarsza, kiedy zjem cokolwiek zawierającego mleko krowie i przetwory albo jajka. Słodycze odpadają, bo jestem w stanie się zadrapać na śmierć wtedy. Najlepiej się czuję na samej surowiźnie:))) Zero swędzenia.

      Usuń
  4. Poprosze o zdjecie deseru daktylowego i przepis! Powiedz prosze,jaka miete hodujesz? Probowalam roznych odmian i kazda niestety krotko po zakupie zdychala... A Szklaria jest wspaniala! tez chce taka;) Jestem swiezo po powrocie z urlopu w Irlandii i nabawilam sie tam problemow skornych, moja kosmetyczna zasugerowala wlasnie oczyszczanie organizmu na bazie diety owocowo-warzywne, musze temat zaglebic;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deseru daktylowego sobie nie przypominam, ale na pewno robiłam surowy jabłecznik/szarlotkę - może wkrótce się pokuszę ;)
      Mięte kupiłam już w doniczce w Lidlu - podejrzewam, ze pieprzowa, ale pewna nie jestem. Nie miała żadnej karteczki. Kupiłam ją w zimie chyba i pięknie się przyjęła. Zauważyłam, że potrzebuje dużo wody.
      W Irlandii sporo różnych grzybów i pleśni fruwa w powietrzu, więc mogłaś coś załapać. Kiedyś musiałam leczyć alergie w tym kierunku, których się tutaj nabawiłam. Niezbyt fajny klimat dla ludzi z kontynentu, wręcz nieprzyjazny.
      Dzięki za odwiedzin :)

      Usuń
  5. ten Twój ogródek to piękne dzieło sztuki Madzia, pozdrawiamy ciepło...

    OdpowiedzUsuń