Drugi dzień mojej przygody z sokami się kończy.
Rano wstałam szczęśliwa jak skowronek, bez śladu zmęczenia, które mną telepało od tak dawna, że już nie pamiętam nawet od kiedy :O
Popołudniu to się zmieniło... czasem trzeba zareagować, jak trzylatkowi rosną rogi łosiej wielkości...
Wieczorna joga poszła mi jak z płatka, jakbym zyskała nową elastyczność czy cuśśśś...:)
A moje menu wyglądało dziś tak:
Śniadanie: sok z pomarańczy, grapefruita i mandarynek - pół litra udało mi się wycisnąć ręczną wyciskarką ślimakową (takie cudo jak do wyciskania trawy pszenicznej)
Przekąska: sok z mango, jabłka, ogórka, marchwi, jagód i selera.
Obiadu nie pamiętam, ale z przewagą marchwi chyba.
Kolacja: sok z zieleniny głównie, do tego marchewki, jabłko i limonka.
Generalnie, świetnie się czuję na tych sokach, mam sporo energii, przestała mnie parzyć skóra na twarzy, chociaż nadal wychodzą mi czerwone paskudztwa (ten interferon mnie prześladuje normalnie...), przestałam smarować twarz czymkolwiek, nawet kremem do twarzy z serii bio...
Schudłam w ciągu 24h 1,2kg. Ciekawa jestem, jaki rezultat zobaczę na wadze jutro rano.
Wiem, że ludzie gubią wagę niesamowicie na tej 'diecie', do tego oczyszczają się z toksyn zalegających w organizmie latami, czasem leczą nawet raka (terapia Gersona).
Jutro wizyta kontrolna w szpitalu - może mi pozwolą odstawić leki na tarczycę nareszcie, a jeśli nie teraz to za miesiąc? Skoro ta sokoterapia jest taka niesamowita...
Olo marudził wieczorem, że go ucho boli, nie chciał kolacji nawet :( Mam nadzieję, że to nie rozkwitnie do postaci zapalenia.
Jakaś masakra, co zgrEd go weźmie ze sobą, to Olek przyjeżdża chory, a w zasadzie zarażony, a choróbsko się rozwija w ciągu kilku dni, czyli tak jak normalnie to wygląda. Ledwo uda mi się go podleczyć, już kolejne choróbsko go bierze, bo znów go np. przewiało (np. ta dzisiejsza akcja z uchem) jak był na spacerze z byłym. Koszmar! Niech ten facet już się zbiera za ten ocean, będę mieć zdrowe dziecko przez pół roku chociaż!!!
Gratuluję!
OdpowiedzUsuńNa sokach jest super.
Jesli mogę swoje 2 grosze dorzucić - nie jest to przestępstwo, ale podobno sok z grejfruta najlepiej pić osobno. To samo z arbuzem. Podobno najlepiej spełniają swoje funkcje, gdy nie są łączone.
Trzymaj się, dzielna jestes, i Olo też.
no i jak Olo z uchem?
OdpowiedzUsuńKrysiu - dzięki za podpowiedź:) Akurat przed przeczytaniem jej, "skręciłam" rano sok z arbuza, wyszło 1,5 litra, więc delektowałam się nim przez większość dnia:) Jeszcze ten grapefruitowy sprawdzę, ale on wydaje mi się tak mocarny, że nie wiem, czy dam radę bez domieszek:)))
OdpowiedzUsuńJadziu - nie skarżył się:) On czasem mówi "aua" jak go swędzi coś, więc może po prostu go uszko swędziało... Gdyby bolało, to na pewno by płakał, bo sama doświadczyłam zapalenia ucha i mam nadzieję, że mnie to już nigdy nie spotka.
zaciekawiłaś mnie tą dietą sokową
OdpowiedzUsuńMadziu, jesli nie będzie Ci smakował sam sok z grejfruta to nie ma większego problemu.
OdpowiedzUsuńJa przyzwyczaiłam się i uwielbiam sam sok z grejfruta. Jak mi przechodzi na niego smak to go nie piję przez jakis czas. Teraz akurat mi smakuje i robię sok z 2-ch grejfrutów z 2 razy w tygodniu, czyli 4 grefruty kupuję na tydzień. Mogłabym więcej, ale są dosć drogie. kiedys zrobię sobie cały dzień na soku grefrutowym.