Dom ogarniam co tydzień generalnie, a bardziej szczegółowo co miesiąc, więc w domu nie mam nawet jak robić wiosennych porządków.
Na tarasie już dawno porządki zrobiłam, a roślinki dostały nowy domek w postaci sporej szklarni (na tarasie!!!:O).
Dzisiaj posiałam zioła i sałaty. Teraz pozostało czekać, aż wzejdą - oczywiście w doniczkach na parapecie, a nie w szklarni. Wciąż jest zbyt zimno, żeby cokolwiek ładnie rosło, chociaż roślinki się rozwijają, nawet hiacynty wychylają łebki.
W tytule odnoszę się do innych porządków wiosennych, tych związanych z ciałem i psyche.
Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie pomysł z przeprowadzeniem oczyszczania na diecie sokowej - za Chiny Ludowe nie nazwę tego głodówką!
W końcu, coś tam kliknęło i trafiłam na filmiki na tubie w temacie. Para, dziewczyna Angielka i chłopak Irlandczyk, postanowili zrobić 100-dniowy detox na sokach. Jestem na filmiku z dnia 65, a udało im się nakręcić 95 filmów w tej serii. Widać postęp w ich wyglądzie, mówią też o tym, jak organizm oczyszcza się z emocji, złych wspomnień itp. Wspomnieli tam, że piją ok. 5 litrów soków dziennie. Ale sama zauważyłam, że w moim przypadku jest tego znacznie mniej. Od rana wypiłam może 3 litry max.
Oczywiście, soki robimy samodzielnie z warzyw i owoców, zieleniny, ziół i kiełków, bo na kupnych można ewentualnie się przekręcić a nie oczyścić! ;)))
Wszystko, co organiczne można myć i ładować do sokowirówki (lub wyciskarki, jeśli ktoś ma takie cudo w domu) łącznie ze skórką, ale nieorganiczne, szczególnie cytrusy, należy dobrze obrać ze skórki.
W filmikach mówią też o różnych naturalnych kroplach do oczyszczania np. krwi, wątroby czy nerek, a także o pozbywaniu się różnych pasożytów, które żyją w naszych ciałach (a na pewno żyją u każdego z nas...). Przeglądam internet w poszukiwaniu tanich opcji tych mieszanek wyciągów ziołowych, piję herbatkę oczyszczającą ze sklepu ze zdrową żywnością i sok z aloesu, który kiedyś kupiłam i stał w lodówie, całkiem zapomniany.
Dobrze jest też szczotkować skórę specjalną szczotą przed prysznicem - można to robić również wtedy, gdy nie oczyszczacie organizmu, ot tak na codzień. Szczotkowanie poprawia krążenie, ukrwienie skóry, a także pozwala się pozbyć toksyn i zrogowaciałego naskórka znacznie szybciej.
Dzisiaj mija więc pierwszy mój dzień na soczkach. Nie wiem, ile wytrwam, nie stawiam sobie limitów czasowych. Ideałem byłoby przetrwać 100 dni, ale czy będę w stanie...? Okaże się:) Biczować się nie mam zamiaru, jeśli nie dam rady ;)
Motywuje mnie stan mojego zdrowia i waga - oczyszczę organizm z nagromadzonych toksyn, szczególnie tych z zeszłego roku, a poza tym, stracę nadmiar tłuszczu, który mnie strasznie ogranicza.
Co prawda, odradzają intensywny trening w trakcie oczyszczania, ale ja nie mam zamiaru przerywać treningów.
Dorwało mnie przeziębienie około czwartku, ale może przejdzie szybciej dzięki dostawie skoncentrowanych minerałów i witamin - bo taki sok to bomba energetyczna i mineralno-witaminowa!:) Do tego pyszna alternatywa dla pożywienia (bez którego mogłabym się obejść, bo nie przepadam za jego przygotowywaniem, żuciem tego wszystkiego itp. Zdecydowanie wolę napoje).
To tyle u mnie.
Borem lasem...
ojej ja bym nie dała rady na sokach:) ja bez mięsa nie potrafię żyć, więc podziwiam cię za to:) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń