Szukałam jednej skarpetki Olka od 2 tygodni i nigdzie jej nie było. Już prawie oskarżyłam zgrEda o zachachmęcenie jej gdzieś u siebie (Olek jeździ czasem na weekendy do niego).
A tutaj dzisiaj pralka ogłosiła strajk i stwierdziła, że muszę jej oczyścić pompę.
No nic... poszukałam instrukcji obsługi na necie, zakasałam rękawy i do roboty - wody od cholery, bo pranie akurat się płukało, kiedy pralka odmówiła współpracy. Ale udało się... no i właśnie udało mi się tam znaleźć tą zaginioną skarpetkę i dwie jednocentówki...
Nie wiem, jak ta skarpetka się tam dostała... :O:D
Moje mango są już duże - to pierwsze ma ze spokojem 30cm 'wzrostu', a to najmniejsze ledwo wyszło z pestki i ma jakieś 4 listki.
Awokado miałam już wyrzucić, bo woda nieciekawie wyglądała i pestki również, ale spojrzałam na spody i zaczynają kiełkować, więc obmyłam je, wymieniłam wodę i nastawiłam z powrotem do kiełkowania.
Moczą się jeszcze pestki liczi i niektóre zaczynają kiełkować, więc czas je zasadzić chyba.
Z innej beczki: Olo nie ma zeza - dzisiaj byliśmy u okulisty - i mamy kolejną wizytę za 9 miesięcy. Mam nadzieję, że zez już się nie 'urodzi';)
A ja się czuję tak beznadziejnie jak się czułam i nadal nie mam podwyższonej dawki leku na tarczycę, nadal waga stoi w miejscu (dobrze, że chociaż nie rośnie), zrobiłam sobie kilka dni wolnego od ćwiczeń, bo myślałam, że się przećwiczyłam, ale najwidoczniej to nie to. Dziś zaczęłam ósmy tydzień, ale tak naprawdę to jest pewnie 10 albo 11sty.
Codziennie chodzimy sobie na spacerki godzinne - pies jest szczęśliwy, Olo też i przynajmniej trochę zmęczony, więc łatwiej z nim się układać do rozmów;) Pogoda nie jest ważna. Mamy ciuchy na każdą pogodę - Olo jest lepiej zaopatrzony niż ja, bo ma też spodnie przeciwdeszczowe i kaloszki z cieplutką wyściółką, hehe:)
Wiosna powooooooliiii nadchodzi, ale ten jej marsz jest naprawdę powolny. Ptaszki ćwierkają coraz weselej, kwiatki sobie rosną, stokrotki nad rzeką widziałam. Leje, wieje i jest zimno, ale coś wisi w powietrzu:)))
Nie dzieje się wiele i niech już tak zostanie przez chwilę;)
wiosna, no naprawdę. u mnie całe schody jedne zalodzone bo jakies cholerne uszczelki w rynnach szlag trafił. the following z beconem oglądałaś?
OdpowiedzUsuńudało mi się umieścić komentarz no naprawdę:)))
OdpowiedzUsuńPani Ogrodniczka :)
OdpowiedzUsuńAwokado umarło mi po roku, nie wiem czemu. Trochę go coś zjadło , kiedy wystawiłam do ogrodu i jakoś dziwnie źle znosiło...upał. Może to było norweskie awokado? Hahahahahahah! Powodzenia w krzewieniu wiosny!
OdpowiedzUsuńZaba
skarpety zawsze gdzies sobie znikaja nie tylko u ciebie u mnie też, czy je żżera pralka nie wiem? pozdrawiam Was
OdpowiedzUsuńj