czwartek, 10 stycznia 2013

Mango

Mango, jest obok bananów, moim ulubionym owocem:)
Od kiedy zaczęłam się odżywiać głównie surowymi owocami, nie wyobrażam sobie tygodnia bez tego soczystego, słodkiego, aromatycznego owocu.

W połowie grudnia, przed wyjazdem na małe wakacje świąteczne w rodzinne strony, zasadziłam 3 pestki mango - wg wskazówek znalezionych w internecie.

Nie sądziłam, że cokolwiek z tego wyjdzie, ale....

sami zobaczcie:







Najciemniejsza pestka, zawalona ziemią, została posadzona najwcześniej, ale wolno się rozwija jakoś tak. A jest zawalona ziemią, bo jak bałwan, zasadziłam ją tak, że była cała w ziemi na początku.
Nie wiem tylko, jak teraz pozbyć się pestek :O
Jak tylko trochę odbiją zostaną przesadzone do osobnych doniczek, a na razie niech siedzą w kupie i się grzeją, bo zimno!!!!;)

Pestka awokado zgrzybiała lol, więc muszę znów od nowa zaczynać, aczkolwiek nie jestem fanką awokado i chyba nie będę, to roślinki lubię hodować;)

Zima chyba postanowiła wrócić po tylu ciepłych dniach i zrobiło się po prostu zimno. W nocy temperatura spada do co najmniej zera. Wszystkie cebulki na tarasie wykiełkowały i boję się, że zmarzną i tyle będę widziała hiacynty i tulipany...:(

Podobno śnieg ma spaść wkrótce...

Z innej beczki - po luzackich 2 tygodniach i okresie noworocznym, znów pora wrócić do załatwiania różnych spraw, które mnie męczą i ciągną się niesamowicie. Niektóre mnie wręcz drażnią, a nie ma od nich ucieczki. Już jestem zmęczona, a dopiero tydzień minął. Prawdę mówiąc, czuję się tak, jakbym pracowała non stop, bez wytchnienia, bo masa papierów jest do przygotowania, jakieś spotkania i inne hece.
Nawet nie mogę sobie za bardzo zaplanować spotkań ze znajomymi, bo ciągle coś wypada, często z dnia na dzień.

Tarczyca nadal niedomaga i nadal muszę brać tabletki (kiedy mi zabrakło 25mg-mowych i przez tydzień brałam tylko 50mg, od razu zastrajkował organizm, zaczął wodę zatrzymywać, byłam nieziemsko zmęczona i miałam opuchnięte nogi, twarz itp., jednym słowem, tragedia).

Wyniki mojego treningu P90X są zadowalające, ale muszę się przygotować psychicznie na kolejną rundę po tych pierwszych 90dniach. Na razie minęły 4 tygodnie ćwiczeń, a w zasadzie 5 - miałam obsuwę głównie przez chorobę, ale też przez świąteczne chocki-klocki. Dzisiaj zaczynam 5 tydzień, więc drugi etap całości.

Ubyło mi 1,2 kg (mimo świątecznego obżarstwa i niestosowania żadnej diety), w obwodach:
klatka z piesiami ;p : 2 cm
talia: 8 cm
biodra: 1,5 cm
udo: 5 cm
ramię: 1 cm
łydka: 2 cm.

I mały bonus dzięki temu - zmieściłam się w spodnie, które leżały w szafie od 4 lat...

Obfociłam się oczywiście i faktycznie widać, że ubyło mi brzucha i tyłek z płaskiego tłustego zrobił się zaokrąglony (choć nadal tłusty), nogi też jakby zgrabniejsze się zrobiły;)
Fotek nie będę zamieszczać. Obiecuję zamieścić fotki porównawcze, kiedy zakończę cały proces i będę mieć sześciopak na brzuchu;)

Olo powoli wraca do normalnego jedzenia, aczkolwiek mięsem gardzi. I dobrze - przynajmniej nie muszę w trupach grzebać. I tak kręci nosem na dania obiadowe. Generalnie jest wybredny i chyba wiem po kim to ma (nie po mnie raczej, za to rodzona ciotka i dziadek jak najbardziej podpadają pod tą kategorię). No nic, trzeba z tym jakoś żyć. Dobrze, że lubi owoce i kaszki chociaż, toleruje wszelkie rodzaje mleka roślinnego i w zasadzie ma skłonności ku diecie roślinnej.
Czekolady nie lubi (jak mamusia), ciasteczkami nie pogardzi (mamusia też nie gardzi), owoce musi mieć starte (ale z tego wyrośnie, mam nadzieję), za to lubi lizaki (ja też kiedyś lubiłam landrynki wszelkiego rodzaju, no i kodżaki oczywiście - pamiętacie? Takie pyszne kwaskowe lizaki w paski:)).


8 komentarzy:

  1. Gratuluję wciśnięcia się w spodnie:) woow niezłe mango:) Ja uwielbiam z mango, koktajl:D

    OdpowiedzUsuń
  2. wir minie,minie,minie ....

    gratuluje spadku zbędnej zawartości Twego organizmu.

    pestki nie wyględne ale ok że kiełkują.

    Madzia kończ sweter,kończ .Moja teściowa docentowi robiła w dzieciństwie sweterek przez 6 lat i co przymierzyła rękawy i dół musiała dorabiać , aż przyszedł czas że w objętości sie juz nie mieścił mimo usilnego naciagania

    OdpowiedzUsuń
  3. i co bedzie z tymi skiełkowanymi pestkami, ja tu bardziej zasadniczo a spadku z wagi gratuluję, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadzia - drzewka wyrosną. Pewnie nigdy nie zaowocują w tym klimacie, ale fajnie jest mieć drzewka egzotyczne w domu;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mam miejsca a w ogrodzie ni mogą mieszkać bo u nas za zimno, ech
    j

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też krucho z miejscem, ale czego się nie robi dla ukochanych istot (w tym roślinek domowych) ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy udało się coś wyhodować z tych nasion? Pytam, bo minęło już pół roku od ich zasadzenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem - mam 2 śliczne drzewka mango, trzecie obumarło po jakimś czasie od przesadzenia (środkowa pestka) :)

      Usuń