niedziela, 30 grudnia 2012

2012....

Ten rok był tak popieprzony, że trudno w ogóle coś sensownego napisać o nim.
Dobrze, że mija.

Z dołów:
- przewałki ze zwolnieniami grupowymi w trakcie choroby
- koszmarne leczenie, na szczęście zakończone
- leczenie skutków ubocznych w toku (wciąż mam dziwne wypryski na twarzy i głowie, tarczyca też jeszcze nie doszła do siebie)

Pozytywne strony:
- zrobienie dyplomu z fotografii
- zmiana punktu widzenia
- trampolinowy odrzut (o tym zaraz)
- zmiana sposobu odżywiania
- wdrożenie planu ćwiczeń (działa!)
- spokój wewnętrzny...

Trampolinowy odrzut nadała mi choroba, paradoksalnie. Zmieniło się moje podejście do życia - teraz ważniejsze jest dla mnie to, żeby być, a mieć przecież zawsze będę, bo posiadanie szczoteczki do zębów też podpada pod tą kategorię.
Wolność od debilnych zachcianek jest cudowna!!! I mówię tutaj o materialnych zachciankach.
Kolejna zmiana dotyczyła duchowości, co doprowadziło również do zmiany diety na wegańską (70% witariańskiej z przewagą owoców w zasadzie).
Kiedy w końcu doszłam do siebie jako tako, zaczęły mi doskwierać nadmiarowe kilogramy i brak energii, a wszechświat wrzucił w moje ręce p90x;)))

Z innych obserwacji:
- mało co mnie zaskakuje, aczkolwiek wiele spraw mnie zadziwia, niekoniecznie pozytywnie (może więc powinnam napisać, że wiele spraw mnie zasmuca...?)
- uwolniłam się energetycznie od osób, które były przyczyną moich stanów depresyjnych (przede wszystkim ex nie ma już tej zadziwiającej energetycznej władzy nad moimi emocjami!!!)
- chyba nareszcie jestem gotowa na poznawanie nowych ludzi (włączając mężczyzn oczywiście)
- wiem, że jestem silną babą i wiem, ile mogę udźwignąć na swoich barkach (niesamowite odkrycia człowiek czyni stojąc jedną girą po drugiej stronie tęczy, aczkolwiek samo to odkrycie dotarło do mnie dopiero po zakończeniu terapii), i wiem również, ile jestem warta.

Przez ostatnie kilka miesięcy bardzo wzrosła moja samoocena, m.in. dzięki zerwaniu energetycznych zależności. Teraz, kiedy spotykam osobę negatywnie nastawioną do wszystkich i wszystkiego (włączając exa), po prostu włącza się moja "automatyczna tarcza energetyczna". Tak sobie to nazywam na użytek ogólny, bo ciężko mi zdefiniować ten system obronny:) Ciężko się napracowałam nad naprawą tego, co uległo zniszczeniu przez ostatnie 10 lat... Bo właśnie tyle lat upłynęło od momentu, kiedy byłam naprawdę sobą. Pomógł mi Qigong i osoba, która mi ten system ćwiczeń przedstawiła (nic nie dzieje się bez przyczyny...), regularna medytacja (szczególnie Metta Bhavana), kilka mądrych książek, blogów, filmów na tubie, a przede wszystkim CZAS. Bo na takie zmiany i odrestaurowanie swego wnętrza potrzeba mnóstwa czasu (poza chęciami i wiedzą).

Czuję się szczęśliwa!!! To jest jednak prawdą, że szczęście pojawia się, gdy niczego nie pragniemy:)

W 2013 życzyłabym sobie, aby sprawy potoczyły się jak najlepiej dla mnie, aby życie zaskoczyło mnie pozytywnie i wypaliły moje plany - przedszkole Olka, rozkulanie mojej foto kariery, wakacje w ciepłych stronach, strata wagi i wyrzeźbienie sylwetki, i jakiekolwiek inne projekty, które przyjdą mi do głowy;)

Wam również życzę spełnienia w 2013 - w każdej dziedzinie Waszego życia:)

6 komentarzy:

  1. Szczęśliwego:) kurde ale mnie kaszel męczy:(

    OdpowiedzUsuń
  2. No to wypada tylko życzyć spełnienia Twoich życzeń. Będzie fajnie. Olo rośnie i niedługo już wyskoczycie razem do pubu.


    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  3. my czekamy na Ciebie, interesuje mnie ten qigong czy jak to się tam pisze...w necie sporo jest cwiczeń, ale nie wiem od czego zacząć i wszyscy jakoś różnie to ćwiczą...najlepiej przyjedź i opowiedz wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo osiągnęłas i w trudnych sprawach sobie poradziałas.
    Będzie jeszcze lepiej!

    Tego życzę Ci z serca w tym nowym 2013 roku - niech będzie jeszcze lepszy. I niech się spełnią Twoje najskrytsze marzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Madzia, klasyczne podejście osób ( w większości oczywiście)które dostały od życia po dupie .
    gdy o jeden kopniak za dużo , człowiek staje w pionie,krzyczy DOŚĆ i zaczyna widzieć życie i je doceniać z innej perspektywy .

    Oczywiście jestem DUMNA z Ciebie i sławię wszędzie tam gdzie mogę

    OdpowiedzUsuń
  6. Madzia , czarniawego podsumował drugorodny : Mamo on w dzielnicy domów jednorodzinnych wiele nie zarobi,ale w blokowisku od cholery - racja niestety

    OdpowiedzUsuń