Koniec chemii, koniec paskudztwa!!!:))) Hurrraaa!!! 6 mieisęcy w tyłek, kupa skutków ubocznych do leczenia i zero wira (mam nadzieję, że za pół roku też będzie zero cholerstwa).
No i w zasadzie, to tyle apdejtu, bo reszta pozytywna - qigong pomaga tak, że oczy wychodzą:)))
hehehe super:) dotrawłaś do końca:) Gratulacje:) i wira trzeba wypedzić żeby juz nie wrócił:)
OdpowiedzUsuń:*
OdpowiedzUsuńcieszę się :)
a teraz Madziu czas na szaleństwa i ciężką pracę nad książką - bez wymówek mi tu
OdpowiedzUsuńJesteś wielka i mam nadzieje, że będzie tak jak mówisz.
OdpowiedzUsuńDosiu - nie tak prędko. Teraz będę walczyć ze skutkami ubocznymi, czyli tym cholernym zmęczeniem również. Może mi to zająć pół roku a może kilka lat nawet:/ Okropność.
OdpowiedzUsuńNareszcie, cieszę sie gratuluje wytrwałości wiem, że było trudno, ale udało się
OdpowiedzUsuńj
nic z tego !!!!!!!!!!! Odbudowuj swój organizm ciężko tyrając .Czekam na książkę z autografem ....
OdpowiedzUsuń