wtorek, 14 sierpnia 2012

:))))

Koniec chemii, koniec paskudztwa!!!:))) Hurrraaa!!! 6 mieisęcy w tyłek, kupa skutków ubocznych do leczenia i zero wira (mam nadzieję, że za pół roku też będzie zero cholerstwa).

No i w zasadzie, to tyle apdejtu, bo reszta pozytywna - qigong pomaga tak, że oczy wychodzą:)))


7 komentarzy:

  1. hehehe super:) dotrawłaś do końca:) Gratulacje:) i wira trzeba wypedzić żeby juz nie wrócił:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a teraz Madziu czas na szaleństwa i ciężką pracę nad książką - bez wymówek mi tu

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś wielka i mam nadzieje, że będzie tak jak mówisz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dosiu - nie tak prędko. Teraz będę walczyć ze skutkami ubocznymi, czyli tym cholernym zmęczeniem również. Może mi to zająć pół roku a może kilka lat nawet:/ Okropność.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nareszcie, cieszę sie gratuluje wytrwałości wiem, że było trudno, ale udało się
    j

    OdpowiedzUsuń
  6. nic z tego !!!!!!!!!!! Odbudowuj swój organizm ciężko tyrając .Czekam na książkę z autografem ....

    OdpowiedzUsuń