poniedziałek, 16 lipca 2012

30

A w zasadzie 29 dni mi zostało.
Specjalistka do mnie dzwoniła w czwartek, żeby podwoić dawkę tyroksyny, bo hormony tarczycowe są w ogóle nie z tej planety. To podwoiłam, nowa recepta czeka już na mnie w aptece.

Pogoda jest dziwaczna i chyba przez to jestem tak niemożliwie zmęczona. Masakra jakaś. I to mam od kilku ładnych tygodni - ani wypocząć, ani się wyspać. Mam nadzieję, że to minie w końcu... nawet jeśli kolejne 4 tyg muszę czekać, to mam nadzieję na poprawę wtedy.

Olo jest coraz bardziej samodzielny - nawet przestał mi się wcinać, jak coś robię na kompie albo czytam. Daje znać, kiedy jest głodny, albo ma ciężej w pieluszce. Tak tak, za trening czystości zabiorę się jak skończę to piekło - nie mam siły na to teraz. Dzisiaj nawet obiadu nie zrobiłam sobie, bo nie byłam głodna i nie miałam pomysłu. Za to z Olkiem zjadłam kaszkę, tyle że normalną, bo on dostaje cud miód organiczną razową owsiankę z organiczną razową wielozbożową zrobioną na mleku modyfikowanym sojowym, bo przecież ma alergię na krowie mleko... bynajmniej nie na laktozę, bo od koziego też by miał, ale od białka. No i dupa, będzie wcinał kozie jogurty i sery całe życie, chyba że się odczuli metodą biorezonansu, bo medycyna akademicka takich spraw nie potrafi leczyć (śmiech na sali...czas na healerów...),

Jutro mój świeży zakwas na chleb będzie gotowy do wypieku tegoż, więc powoli czytam różne przepisy i oglądam tutoriale. Co jeden, to inny. Całkiem inaczej niż z fotografią - tutaj chociaż pewnych stałych można się spodziewać.
A propos fotografii - zaczęłam się bawić dzisiaj aplikacją na iphone'a i się zakochałam normalnie! Fajniejsze efekty niż w PS:))) Nie mam siły do obróbki zdjęć - zrzuciłam fotki z ostatnich kilku tygodni, wybrałam te do obróbki i czekają sobie w pliku na pulpicie na leprze czasy.
Za to przeczytałam moduł 10 i mam zamiar zrobić i wysłać zadanie, bo akurat nie trzeba żadnych fotek robić, tylko popracować głową, a na to jeszcze mam trochę sił.

Wczoraj sobie poćwiczyłam trochę ashtanga jogę, a że nie lubię ćwiczyć sama, to sobie tutorial na tubie włączyłam i mi zeszła godzina. Ale i tak, rano obudziłam się w typowym dla mnie stanie - przebitego balonika.
Wszelkie próby zaradzania zmęczeniu spełzają na niczym - musiałabym od kogoś pociągnąć trochę energii, ale akurat nie mam żadnych osób sensytywnych wokół, a szkoda... Muszę przeczekać i mieć nadzieję, że po odstawieniu prochów zacznie się robić lepiej od razu (a nie po 6 miesiącach...).

Dziś mam wieczór na o...nie się. Nie chce mi się nic, nie mam siły, spać mi się chce, a jak już mogę iść spać, to nie mogę spać!!! Koszmar. Rano wstaję przez jakieś półtorej godziny, tzn. zwlekam się z wyra.

Niech już minie te 29 dni z haczykiem...

7 komentarzy:

  1. ale fajnie że ćwiczysz joge:) ja sama nawet z yotube chyba bym nie miała motywacji:(

    OdpowiedzUsuń
  2. autorka bloga17 lipca 2012 21:01

    eM - od tylu lat ćwiczę jogę, że trudno mi do niej nie wracać:) zawsze pomaga!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie też sporo rzeczy czeka na lepsze czasy. Pogoda wszędzie jest podła i w niczym nie pomaga!
    o zgrozo...niech już się to wszystko co złe skończy... chyba też poćwiczę jogę... need some relaxation...
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. i tak Jesteś BABA Z ŻELAZA ,twardo Przeszłaś prawie całą medyczna terapię - a to wyzwanie nie lada jakie .


    macham optymistycznie odcinając kolejny wtorek - Doska zołza

    OdpowiedzUsuń
  5. autorka bloga18 lipca 2012 21:56

    angel - joga jest zajebista zawsze i wszędzie,a uczucie relaksu i doenergetyzowania w normalnych warunkach trwa nawet do 24 godzin po sesji ćwiczeń, więc polecam z czystym sumieniem:)
    Dosia - gdyby nie moje logiczne myślenie i trzymanie ego na wodzy, to nie wiem, jak bym to przeszła... kurde, te ostatnie tygodnie były jakimś koszmarem - może przez te hormony tarczycy, a może przez coś nieokreślonego... Nie mam pojęcia i nikt mi nie powie, co było nie tak:/ Kolejna środa za nami!!!:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. trzymaj się kobieto żelazna, jeszcze 29 dni i będzie lepiej
    j

    OdpowiedzUsuń
  7. Pochwal się chlebem!

    u nas też nie lepiej - zapowaidają burze z gradem i wiatrobiciem:) nie zrobilam prania no i swieci slonce, bydlę. Jak powieszę to zajdzie.

    Podziwiam za jogę, ja naprawdę jestem leniwą kobietą!

    OdpowiedzUsuń