środa, 28 marca 2012

Leczymy...

Oj tak. Dostałam antybiotyk, ten sam co ostatnio - okazało się, że mogę go brać i nie będzie żadnych interakcji z boceprevirem i resztą trójki. Do tego kupiłam krople do oczu, podobno pomagające ludziom z problemem przesuszenia rogówki z powodu potrójnej terapii wzwc. Dali mi też skierowanie na ostry dyżur do szpitala - uwaga !!! - oczno-usznego. Podobno jest też gdzieś gardłowo-nosowy, ale sprawdzać nie będę:))) Dzisiaj byłam w tym drugim szpitalu, wczoraj w swoim zwykłym (i dopiero za 2 tygodnie tam znów pojadę!!! a nie za tydzień, jak to zwykle bywa:)) - bardzo miłe panie pielęgniarki i bardzo miły pan doktor (młody angielski hindus:))). Zapodał mi receptę z kropelkami, a ponieważ skarżyłam się na problem z zatokami, to również kropelki do nosa (2 butelki).
Więc do kompletu ok.28 tabletek dziennie, mam jeszcze 4 flaszki kropelek - 2 do nosa, 1 do ucha (antybiotyk w płynie) i 1 do oczu (do oczu mam ogółem 3 flaszki...).
Wydaje mi się, że leki zaczęły działać, ale próbowałam dzisiaj bez antyhistaminy przetrzymać i za cholerę - powieki i oczęta od razu zaczynają puchnąć po upływie tych 6 godzin.
Podobno wszystko ma się unormować za jakiś czas. Podobno i za jakiś mnie nie satysfakcjonują zbytnio.
Udało mi się załatwić kilka spraw, również umówić z facetem od kredytów na poniedziałek. Nie, nie biorę kredytu, już jeden spłacam i chcę, żeby od kwietnia spłacało je ubezpieczenie, aż do momentu gdy dostanę pracę (czyt. rozwinę biznes fotograficzny), udało mi się dostarczyć też formularze od lekarza dla socjala (co tydzień dostaję papierek przedłużający zwolnienie lekarskie i można to wysłać lub osobiście dostarczyć - druga opcja daje szybszy przepływ gotówki i święty spokój, że wiadomo, że nikt się nie dobrał do tego papierka i jest we właściwych rękach). Reszty nie mogłam, bo biurwy dzisiaj nie pracowały!!! Paranoja z tymi urzędami chwilami...

A z innej beczki:
eM - komentarze mi nie wchodzą do Ciebie!!!
Jadzia - to z czym walczę, to wzw c, nieświadomie przeniesione do mojego organizmu w czasie robienia kolczyka w nosie u kosmetyczki. Podstępna i skryta choroba, można z nią żyć latami i jest ok, ale można też czuć ciągłe przemęczenie fizyczne i psychiczne (tak jak ja), ale na badania raczej nikt nie namawia, trzeba samodzielnie, albo trzeba być w ciąży i wtedy robią:)

Mam czyste okna!!!!:))) Nareszcie! Miałam przypływ energii popołudniu i stwierdziłam, że skoro nie dziś, to nie wiem kiedy i wzięłam się za szmaty i płyny, a Olo z psem asystowali dzielnie;)

Kilka projektów foto roi mi się w głowie, ale muszę je udoskonalić nie co.

2 komentarze:

  1. Dziekuję za wyjaśnienie, cholera u kosmetycznki, niech to szlag trafi, trzymaj sie dzielnie pozdrawiams erdecznie, a Olo taki już duzy facet i mordkę ma taka fajną
    j

    OdpowiedzUsuń