Mam mózg przeciążony myśleniem nad rozwiązywaniem spraw finansowych i materiałami do studiowania.
Autentycznie, po tygodniu rozmyślań o formularzach, rozmowach i aplikacjach ma się dość. Ale wiem, że to się kiedyś skończy, może nawet wkrótce. Jeszcze na kilka papierków muszę poczekać.
Oficjalnie już jestem bez pracy, co nie znaczy, że bezrobotna, bo jednocześnie jestem chora, więc nie mogę aktywnie poszukiwać pracy, a jako samotny rodzic mam na to ciut mało czasu, pomijając odpoczynek, którego mi bardzo brakowało w tym tygodniu w związku ze sprawami urzędowymi i szykuje się kolejny podobny tydzień... A w tym leczeniu odpoczunek jest bardzo ważny akurat.
Za to studia idą dość szybko, aczkolwiek po tygodniu czytania na jeden temat i robienia fotek pod kątem (zazwyczaj skupienie na technice blokuje u mnie kreatywność jakoś tak dziwnym trafem), mój mózg przestawia się i zaczyna sam działać jak aparat - np. przewiduję wygląd histogramu zanim jeszcze zrobię zdjęcie, hehe. Śmieszne to trochę, ale za to użyteczne bardzo:)
A więc , tadaaaam!!!!, assignment 4 wysłany do oceny:))) Mogę się brać za czytanie kolejnego modułu i może nareszcie za jakieś kreatywne fotki, bo kilka konkursów w toku jest, a fotek nie przybywa raczej.
Leczenie - ucho mam nadal 'głuche', aczkolwiek coś tam zaczynam słyszeć delikatnie. Wszystko to po kilkudniowym braniu antybiotyków i zakraplaniu ucha antybiotykami również.
Strasznie mnie suszy i nie mogę się doczekać, kiedy tych antybiotyków się pozbędę, bo na normalnej dawce chemii suszy mnie nieziemsko, a w tym wypadku budzę się, bo mam przesuszone spojówki i boli mnie gardło łącznie z kołkowatym językiem. Na twarzy wysypało mi czerwonymi kropkami - kombinacja 'suszu' i alergii zapewne i czegoś, co nazywają skutkami ubocznymi... Pod skutki uboczne można podciągnąć wszystko dosłownie. No i wyglądam jakbym miała 'czerwonkę', jako to kumpela określiła i muszę pacać tą zmęczoną skórę twarzy podkładem, co by nie szokować na ulicy.
Pozbyłam się zapalenia spojówek i zatok, na całę szczęście - dzięki kropelkom.
Było kilka dni, kiedy nie miałam na nic siły. I takie dni są najgorsze, bo wszelkie plany muszą ulec przesunięciu. Gorzej, jeśli nie powinny ulegać przesunięciu...
Na suchość skóry znalazłam dobre rozwiązanie w postaci organicznych olejków do masażu. Inne rozwiązania nie wchodzą w rachubę przez zawartość pewnych środków, które mój organizm kiepsko toleruje.
Waga - spada:))) I bardzo mnie to cieszy. Wiem, że długa droga przede mną, ale tak jak przy leczeniu, to też wymaga czasu i nakładu sił i środków. A dieta jest pyszna i nie zostawia miejsca na głód:)
Podziel się jakiej diety używasz??
OdpowiedzUsuńpozdrawiam.
i powodzenia w szkole ja swojej mam już dośyć:)
Pieczone jabłko na śniadanie obiad i kolację?
OdpowiedzUsuńeM - vitalia.pl; ciągle jakieś kursy sobie wynajduję, bo wizja pod ciągłym pańskim okiem jakoś mnie nie satysfakcjonuje i wolałabym być swoim własnym panem, żaglem i okrętem;)
OdpowiedzUsuńMargo - dietka jest przepyszna i nie głodujesz na niej bynajmniej - dużo owoców i warzyw, smaczne obiadki (pieczony kurczak, zupa z mozarellą i kluski z serem to tylko niewielki wycinek), a działa:))) Znów mi zeszło kilo i to od czwartku:))) Może uda mi się kolejne półtora w ciągu tygodnia zrzucić po raz drugi:)
Ciekawie piszesz, lubię blogi pisane, więc z przyjemnością będę tu zaglądać częściej. :) Obserwuję i pozdrawiam, M.
OdpowiedzUsuńPorobiło sie u ciebie. masz istny kocioł. ale jest pozytywne nastawienie. oby ci energi nie zabrakło. Kuruj sie i wracaj do zdrowia. reszta sama zacznie sie układac.
OdpowiedzUsuń