A to popełniłam wieczorem:
Kokosanki!!!!:)) Jedne z moich ulubionych ciasteczek. Na jednym blogu znalazłam na pewnym blogu.
Oto przepis:
250g wiórków kokosowych
0,5 szkl. cukru (użyłam brązowego, stąd ten kolorek w surowych jeszcze ciasteczkach)
2 jajka
50g mąki
3-4 płaskie łyżeczki mąki
soda (użyłam proszku do pieczenia - 2 składniki, ale co tam, to samo w zasadzie), na czubeczek łyżeczki
Jajka utrzeć z cukrem, dodać roztopione i przestudzone masło, wymieszać z kokosem, mąką i sodą.
Formować kuleczki i układać na natłuszczonej blasze. Piec ok. 15min w 170-180st. (piekłam pod folią przez 25min w 160st, bo mój piekarnik jest nieprzewidywalny).
Delikatnie zdejmować z blachy po przestudzeniu - inaczej mogą się rozpaść, bo mają tendencję do przyklejania się do blachy, a są bardzo kruche.
Są tak złociutkie jak na zdjęciu:))) Nie będę wam zapodawać fotki rozgryzionej kokosanki, bo się zaślinicie po drugiej stronie ekranu;p Powiem tylko, że najlepsze są jeszcze ciepłe:)
Z frontu:
Zrobiłam sobie wolne od pracy. Dały o sobie znać kolejne skutki niepożądane w postaci totalnego zmęczenia - cud, że się zwlokłam z łóżka, żeby zadzwonić, że mnie nie będzie. Podejrzewam, że lepiej nie będzie, na pewno nie przez pierwsze tygodnie. Na szczęście, ból głowy odpuścił. Kolan też w końcu. W chwilowym przypływie energii popełniłam te kokosanki.
Cały dzień mam ochotę na coś słodkiego... To też dość niespotykane u mnie, bo moje dieta jest raczej prawidłowo skomponowana. Ale słucham swojego organizmu i nic na siłę.
Za to ząb nadal czeka na naprawę. Może mi się uda po wypłacie:/ Nawet do mojego dentysty nie mogę polecieć do PL, tylko muszę tutaj zabulić cholera wie jak dużo:/ I tak do polskiego specjalisty pójdę, bo dentyści tutejsi są różni różniści. Ewentualnie mógłby być 'dziki', ale takich tu jak na lekarstwo, nomen omen.
Koniec marudzenia na dziś:p


Czyli na razie żyjesz jako tako. Może duzo gorzej nie będzie? Ja opanowałam gospodarkę cukrową za pomocą tabletek z morwy białej. Nie mam apetytu na słodycze. W ciągu 10 dni ubyło mi 7 kg!!!! A wcale sie nie odchudzam. Jem normalnie. Morwa czyni cuda.Polecam. Tylko, ze ty teraz żadnych lekowych eksperymentów nie powinnas robic.
OdpowiedzUsuńZaba
Wow!:O Efekt niesamowity:)
OdpowiedzUsuńNie mogę za bardzo z ziołami eksperymentować, bo to taki lek jak każdy inny, tyle że w innym stężeniu:/ i tak pewnie polecą mi kilogramy, bo to normalne przy tej terapii i to jest jedyny skutek uboczny, który mnie cieszy:)))
kokosanek smak czuję ,ale piec nie będę ponieważ szkoda produktów na zatracenie .Madzia a co z Olem jak fatalnie się czujesz i siły opadają?
OdpowiedzUsuńprzytulam aż do ozdrowienia,a potem pomyślę - Dośka
Dosia, te ciasteczka są tak łatwe do zrobienia, że facet by tego nie spieprzył (a może mi się tylko tak wydaje...;)):D
OdpowiedzUsuńOlo spoko - kiepsko jest ze mną z rana, ale potem jakoś się rozkręcam. Do środy włącznie mam zwolnienie lekarskie, więc Olcia będę odstawiać do żłoba, a sama wezmę się w końcu za sprawy, za które nigdy nie mam czasu albo chęci się wziąć. A potem się zobaczy. Lekarz powiedział, że nie ma problemu z przedłużeniem (wizyta darmowa już, uff...).
Dzięki za przytulańca:) Ech, fizycznie też ktoś do przytulania mógłby się znaleźć (no bo Olo i pies to owszem, ale to smarkacze, a nie dorośli, to inaczej przytulają), ech.
trzymaj się, Ty to dzielna Laska jesteś!
OdpowiedzUsuń