Całe zmęczenie odczuwane przez ostatnie 6-7 lat, a w szczególności od czasów ciąży, znika jakby ktoś mnie odczarował:))) Piękny efekt trucia organizmu lekami antywirusowymi:O
W związku z nadmiarem pomysłu i wystarczającą do ich realizacji energią, popełniłam dzisiaj barszczyk (Olkowi aż uszy się trzęsły, kiedy wciągał:D), chlebek na zakwasie (znów podobne proporcje i rodzaje mąki użyłam, więc skórka nareszcie chrupka jest, a nie twarda),
następnie, po położeniu Olka spać i skajpowaniu z Tatą, wzięłam się za jabłecznik, który mi chodził po głowie od dłuższego czasu, z powodu wekujących się jabłuszek z cynamonem i cukrem...
Oto przepis (mama mojego szwagra i moja siostra z niego korzystają również):
Kolejne składniki należy mieszać po kolei, a nie wszystkie naraz. Nie wiem, czy to ma na celu dokładniejsze zmieszanie składników itp., ale z punktu widzenia analityka to ma sens;)
Surowe ciast (można jeść, jeśli macie silne żołądki) na blasze wysmarowanej masełkiem:
Ciasto należy ponakłuwać widelcem, żeby powietrze dostało się równo wszędzie i ciasto się dopiekło. Spód placka.
Upieczony spód:
Po przestudzeniu nakładamy masę jabłkową i na to resztę ciasta (można włożyć do zamrażalnika, a potem zetrzeć na tarce i posypać jabłka) - ładujemy znów do pieca na jakieś 15 min (zależy od pieca).
I voila!:)))
Pozostało tylko posypanie cukrem pudrem, lub pomalowanie lukrem, wg uznania:)
Smacznego!:)






No to smakowicie spożywasz energię, świetnie!
OdpowiedzUsuńMargo - ale jak w dupsko efekt wchodzi!:O:D
OdpowiedzUsuńmhyyy:) ale smakowicie wygląda, chyba też się skusze:)
OdpowiedzUsuńBoszsz! To jakieś kulinarne opętanie! Chlebuś mniammmm. Jabłecznik tudzież ale nie dla mnie, bo wciągnęłabym cały nosem.
OdpowiedzUsuńPozdro!
Zaba