niedziela, 5 lutego 2012

Energia i jej skutki

Całe zmęczenie odczuwane przez ostatnie 6-7 lat, a w szczególności od czasów ciąży, znika jakby ktoś mnie odczarował:))) Piękny efekt trucia organizmu lekami antywirusowymi:O

W związku z nadmiarem pomysłu i wystarczającą do ich realizacji energią, popełniłam dzisiaj barszczyk (Olkowi aż uszy się trzęsły, kiedy wciągał:D), chlebek na zakwasie (znów podobne proporcje i rodzaje mąki użyłam, więc skórka nareszcie chrupka jest, a nie twarda),


następnie, po położeniu Olka spać i skajpowaniu z Tatą, wzięłam się za jabłecznik, który mi chodził po głowie od dłuższego czasu, z powodu wekujących się jabłuszek z cynamonem i cukrem...
Oto przepis (mama mojego szwagra i moja siostra z niego korzystają również):


Kolejne składniki należy mieszać po kolei, a nie wszystkie naraz. Nie wiem, czy to ma na celu dokładniejsze zmieszanie składników itp., ale z punktu widzenia analityka to ma sens;)

Surowe ciast (można jeść, jeśli macie silne żołądki) na blasze wysmarowanej masełkiem:


Ciasto należy ponakłuwać widelcem, żeby powietrze dostało się równo wszędzie i ciasto się dopiekło. Spód placka.

Upieczony spód:


Po przestudzeniu nakładamy masę jabłkową i na to resztę ciasta (można włożyć do zamrażalnika, a potem zetrzeć na tarce i posypać jabłka) - ładujemy znów do pieca na jakieś 15 min (zależy od pieca).
I voila!:)))

Pozostało tylko posypanie cukrem pudrem, lub pomalowanie lukrem, wg uznania:)
Smacznego!:)

4 komentarze:

  1. No to smakowicie spożywasz energię, świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. autorka bloga6 lutego 2012 20:41

    Margo - ale jak w dupsko efekt wchodzi!:O:D

    OdpowiedzUsuń
  3. mhyyy:) ale smakowicie wygląda, chyba też się skusze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boszsz! To jakieś kulinarne opętanie! Chlebuś mniammmm. Jabłecznik tudzież ale nie dla mnie, bo wciągnęłabym cały nosem.
    Pozdro!

    Zaba

    OdpowiedzUsuń