czwartek, 9 lutego 2012

iGod of Apple(s)

Czytam i czytam i doczytać nie mogę:))) Gruba książka, 700 stron o kimś, kto był w zasadzie, neurotycznym tyranem i, potocznie mówiąc dup.kiem. Ale... no właśnie, jest to jedno wielkie ALE: stworzył elektroniczne zabawki, które pchnęły cały świat cyfrowy w nowym kierunku, o całe lata szybciej niż miałoby to miejsce bez niego.



Jak dla mnie, produkty Apple do produktów Microsoft/IBM są jak produkty japońskie do tych z byłego ZSRR:)))
Finezja, elegancja, prostota połączona z wyrafinowaniem to coś, co po prostu kocham. I nie dotyczy to tylko komputerów i innych elektronicznych gadżetów. Lubię japońszczyznę i lubię Japonię. Dużo czytałam na temat tego kraju swego czasu, uczyłam się japońskiego, a do dziś pozostał mi Zen i ubóstwienie finezji.
Czytając, zadziwia mnie, że posiadam cechy, które miał Jobs. Nie jestem neurotyczką ani tyranką (no może trochę tą ostatnią;p), ale mam z nim sporo cech wspólnych (mój minimalizm nie obejmuje książek, kwiatów i zwierząt, za to bez masy ciuchów mogę się obyć, bo to zbędny balast;p).
Zadziwiło mnie to, że pomimo studiowania buddyzmu Zen przez większość życia, ten pan nigdy nie rozwinął współczucia, cechy tak buddyjskiej, jak przypisywana chrześcijaństwu miłość. Zadziwiające, ponieważ współczucie rozwija się jakby samoistnie dzięki procesowi medytacji, a tą, jak wiem z książki, uprawiał Jobs codziennie, regularnie.
Mimo wszystkich wad nadal podziwiam faceta. Podziwiam też ludzi, którzy mieli z nim cierpliwość i nerwy pracować. Nie wiem, czy zniosłabym takiego szefa - prędzej wybuchałabym każdego dnia i stawiała się ostro - podobno doceniał taką postawę, więc może nie czułabym się tam najgorzej;p Ale gdybym była inżynierem IT (a nie jestem) i pracowała w Apple'u przy najnowszych projektach, to nie miałabym nic przeciwko wytężonej pracy, bo wiedziałabym, że to wszystko opłaci się w postaci już nawet nie finansowej, bo to się rozumie samo przez się, ale w satysfakcji, dumie z końcowego produktu itp.
Za całokształt bardzo dziękuję panu Jobsowi i jego ekipie - każdego dnia korzystam z ich produktów, każdego od ostatnich ponad 2 lat i jestem niezmiennie zadowolona z ich działania:) Mam nadzieję, że następca okaże się godnym swojej funkcji i oczekiwań w nim pokładanych przez 'fanów' firmy:)



No cóż, właśnie przez to chcę robić coś samodzielnie, coś co będzie perfekcyjne na 'wyjściu', nie chcę marnować zasobów na jakąś mierną robocinę, z miernymi efektami. Dość gó.wna w moim życiu. Kiedyś trzeba się zbuntować!
W ramach rozwoju kariery zapisałam się na kolejny kurs online, oczywiście że fotograficzny, co to za pytanie!;) Mam nadzieję, że dotrę do połowy tego kursu, gdy będę mogła zapisać się na mój kurs IT. Marzenia trzeba realizować, więc biorę się za rzeczoną realizację:)))

A co do leczenia - skutki uboczne rozwijają się w całej krasie. W tym tygodniu dopadły mnie: senność, zmęczenie, brak apetytu (nareszcie!!!), suchość w ustach, suchość skóry, a po zastrzyku ból głowy, sztywność karku, zimne kończyny i odczucie zimna w ogóle (w pokoju jest 22st! i nie grzeję bynajmniej w ciągu dnia). Na szczęście, obyło się bez gorączki!

6 komentarzy:

  1. mam nadzieję że skutki uboczne niedługo ci przejdą:)
    Taaak o marzenia trzeba walczyc, żeby coś osiągnąć trzeba się buntowac dobrze to napisałaś:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. o złośliwych przepisach poczytałam - i tyle mojego i koniec z wypiekami .

    gostek przyznam ,że łeb miał na swoim miejscu, a życie wewnętrzne to inna para kaloszy .Madzia medytacje i ćwiczenia zawsze powinny mieć bazę z wiedzy solidnej i oczywiście chęci .Są tacy którym ten aspekt pomaga w życiu a są i tacy którym w niczym nie pomaga

    non stop kibicuję w zabijaniu gada

    OdpowiedzUsuń
  3. Idę poszperać i poczytać o tym cudownym leku, który ratuje życie ale przy okazji okresowo kładzie na łopaty.Przerabiałam to podczas chemii brrr.No, idę zgłębiać tajniki medycyny. Chociaż w ten sposób Ci potowarzyszę.

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczytałam info i forum jedno, drugie, trzecie i byłabym się poryczała nad Tobą.Cholernie ciężka droga przed Tobą ale innej NIE MA!!!!
    Objawy uboczne bardzo podobne do tych po innych chemiach.Dobrze byłoby, gdybyś miała jakąś opiekę dla Ola, kiedy czujesz się mocno nie teges. Wie, dobrymi radami... ale po prostu się martwię. Huraoptymizm tu jest co najmniej nie na miejscu.O jeeeeeeeessssuuuuuuu!!!!!!!

    Zabapanikarastraszna

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymaj się, boco innego moge napisać, mocno!!!
    j

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, Ty się nie zamartwiaj, bo nie ma czym, a samo słowo świadczy o tym, że zamartwianie się skraca życie;) Jakoś dam radę, wiem że są ludzie w gorszej sytuacji niż moja i muszą sobie radzić, więc wiesz:)
    Dzięki dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń