piątek, 10 lutego 2012

...

Oj, dzieją się dziwne rzeczy. Zwolnienie lekarskie mam na kolejne prawie 2 tygodnie, a potem się będzie po prostu przedłużać.
Po drodze od lekarza natrafiłam na patrol policyjny - sprawdzali, czy kierowcy mają opłacony tax. Oczywiście, ja nie mam, bo mnie nie stać na ten luksus, ale chyba zacznie być, przymusowo, bo następnym razem jeszcze by mi skonfiskowali samochód i wlepili sporą sumkę do zapłacenia.
No więc się naprodukowałam przed panem policjantem, no i ten dal mi 20 dni na odnowienie taxu i poradził, żebym wpisała w papier okres nieużywania samochodu od momentu kupna do końca stycznia, hehehe:) I tym sposobem będę płacić podatek od lutego i bez żadnego płacenia w tył!:) Zaniosłam formularz na komendę i jakże się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam tego samego policjanta:)))) Nie musiałam się tłumaczyć!!! Podpisał, podbił - a jaki był zadowolony, hehehe, pewnie dlatego, że tak szybko się pojawiłam:))) Jak dostanę wypłatę, to w zębach zaniosę urzędasom razem z tym formularzem i będę mieć już czyste sumienie, bo zastanawiałam się, jak to wszystko zorganizować. I już nie muszę się martwić!:)

Oczywiście, po drodze musiało się rozpadać. A ja musiałam odwiedzić kilka miejsc do tego, no i zaplanowałam sobie mały plener foto. No cóż, czasem trzeba coś poświęcić, więc i aparat i szkło ciutek zmokły, aczkolwiek niewiele i będzie dobrze;)

Kilka ptaszorów:


tu chyba jakieś zebranie miały


i tu też...


kaczuszka pani


i pan kaczuszka też był


a tutaj bernikla białolica i kaczki krzyżówki


Kiedyś miałam wrażenie, że bernikle należą do gęsi, ale nadal nie wiem. Wredne były w ich towarzystwie. Na wolności pewnie jest inaczej:)

Zmachałam się tym spacerkiem do miasta i z powrotem. Jeszcze do sklepu wpadłam, co by nie odpalać auta znowu, bo szkoda benzyny na te kilka sztuk zakupów.
Dowlokłam się jakoś do domu - wciąż padało - i ledwo wzięłam się za odpisywanie na maile, a tu kumpela do mnie wpadła zobaczyć, jak się czuję itp. Miło:)
I Rychu, superwisior do mnie dzwonił. I kilka innych koleżanek też napisało esa:) Od razu się człowiek czuje podbudowany bardziej;)
Ale od podbudowy do dobrego samopoczucia fizycznego daleka droga. Cienko dzisiaj się czuję, zmęczona strasznie i wszystko robię na jakieś pół gwizdka. Ale, jakiekolwiek nie byłyby skutki uboczne, to cieszę się, że już to leczenie zaczęłam i że, być może pozbędę się wira na zawsze!!!!:)

Schudłam 2kg od zeszłego tygodnia, a nie stosowałam żadnej diety i jadłam 3 posiłki dziennie plus jakieś jabłuszko tudzież inny owoc. Czyli normalnie. Nie wiem, może ta cała nadwaga to wina szwankującej wątroby? Bo słyszałam już takie teorie - tym bardziej, że się nigdy nie objadałam tłustym żarciem i jadłam normalne porcje.
Któregoś dnia chciałam zrobić kulki ryżowe z serem, ale wyszły mi kotlety, bo ryż był parboiled i się nie kleił. Ale były dobre. Z surówką marchewkowo-kapuścianą wtranżoliłam ze smakiem:)))


To żółte, to jajecznica z mikrofali. Lepsza niż z patelni, bo beztłuszczowa:)
A dzisiaj... nie wiem, może pyreczki i kalafior z bułką tartą? Brzmi fajnie;)

Wracam do mojego kursu foto. A tu stronka mojego profesora:)

8 komentarzy:

  1. Zupełnie przypadkiem trafiłam na twojego bloga, ale ostatnio tak sobie zaglądam i poczytuje. Sama ostatnio myślałam o kursie fotograficznym ale w mojej okolicy nic ciekawego nie ma. Zamiast tego odkryłam bezpłatne online workshops na stronie http://www.creativelive.com/live Maja świetne kursy na 2012 więc może cie zainteresują. W ten weekend Boudoir Workshop. Zaczynają się o 17 czasu irlandzkiego (teraz lecą powtórki z wczorajszego workshopu). pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za namiary i odwiedziny:) Jak zauważyłam, na każdym kursie mówią o czym innym i inaczej podchodzą do tematu, a potrzebuję kopa w postaci assignmentów itp., żeby pogłębiać wiedzę i doświadczenie, jakoś samodzielnie gorzej się wymyśla projekty - przynajmniej tymczasowo;)
    Następnym razem zostaw namiary na siebie, jeśli prowadzisz bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, świetne zdjęcia ptaków ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. długa droga do zdrowia Małgoś:/
    Kawasumi - dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kuruj sie i wybij do cna tego wira, a jedzonko wygląda smacznie
    j

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też przypadkowo weszłam ;)
    Przyznam szczerze, że chyba zostanę na dłużej bo mi się podoba!
    Może wpadniesz do mnie ? Bloog co prawda od pół roku funkcjonuje ale dopiero teraz zbieram potencjalnych czytelników ;) Zapraszam !
    skinnylove.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. A to ptasie zebranie, to na okoliczność nadciągającej wiosny!!!! Mimo kiepskiego samopoczucia nie tracisz animuszu i to dobrze rokuje. Jasne, że wadliwe przetwarzanie przez wątrobę może mieć jako skutek nadwagę. Utrata wagi, to też jeden z sygnalizowanych przez pacjentów skutków ubocznych, jak czytałam na forum.Dalej eksperymentujesz kuchennie i bardzo dobrze, bo cos się przynajmniej dzieje.
    Pozdro od
    Zaby

    OdpowiedzUsuń