I nadszedł ten dzień, kiedy do mych drzwi zapukał pan z wielkim pudełkiem. A w pudełku były 4 kolejne pudełka pełne tabletek - chyba 84 sztuki w każdym. I to ma być zapas na miesiąc tylko:O!!!
Na pudełku wzmianka, żeby brać jak zalecił lekarz, ale tak mniej więcej 4 piguły 3 razy dziennie:O
Kolejna chemiczna dawka. Na razie leżakuje w lodówce. W piątym tygodniu zacznę je brać, najprawdopodobniej. To jest to nowe lekarstwo na wira.
Po wczorajszym zastrzyku lekko mnie ciąpi łeb i mam ciut sztywny kark, ale innych skutków ubocznych brak, nareszcie. Dolega mi tylko ciągła senność i brak energii. Nie jest to jednak ten sam brak energii, co przed terapią - teraz kumuluje się w fizycznej części mnie, a przedtem obejmował także mózg i psyche.
Zauważyłam za to, że ciężko mi się skupić na jednej rzeczy i zaczynam kolejną, zanim skończę poprzednią. Takie lekkie adhd. Lekopochodne. Ciężko mi układać listę priorytetów właśnie z tego powodu.
Udało mi się wysłać mój pierwszy assignment z kursu foto i już dostałam odpowiedź od profesora. Hehe, dobrze facet kombinuje, że mam doświadczenie w tej działce;) Podobało mu się, jak do kolejnych zadań (a było ich 10!!!) dobierałam sprzęt i podałam też uzasadnienie, dlaczego właśnie taki a nie inny.
Mam kolejny moduł (czyli lekcję) na tapecie. Może po weekendzie będę w stanie wysłać assignement.
Prawdę mówiąc, chciałabym skończyć ten kurs jak najszybciej, bo za rogiem czeka kolejny i nie uśmiecha mi się robić dwóch na raz, właśnie przez ten problem z priotytetami:/
Genialne umysły myślą podobnie;) Zawsze uważałam, że "Ludzie nie wiedzą, czego chcą, dopóki im się tego nie pokaże", a szczególnie na Irawyspie nabiera to głębszego sensu (strasznie mały wybór w sklepach spożywczych nadal mi doskwiera i ilekroć jadę do PL, to mi dech zapiera i oczy wychodzą na wierzch - no i zawieszam się, bo mam problem z wyborem;p). Słowa Jabłuszkowego Guru oczywiście, bo nic innego nie czytuję ostatnio, tylko wymiennie magazyny foto, wykłady foto i biografią S.Jobsa.
Mój aparat niezmiennie mnie wkurza, szczególnie przy zmianie szkła na Sigmę i zdarzającą się zawiechę w czasie pracy między aparatem i tymże szkłem. Oryginalne szkła Canona nie dają takich rezultatów, no ale cóż. Pominę wątek wyłażącej paskudnej ziarnistości przy wysokich ISO, bo o tym od dawna trąbię. Ilość pikseli na matrycy też nie powala (i m.in. stąd ta ziarnistość przy wyższych ISO!!!!).
Z niecierpliwością czekam na kasę z odprawy, którą będę mogła zainwestować w nowy aparat i nowe szkła do niego. A potem resztę się dokupi. Czas zacząć się rozglądać za źródłem gotówki związanym z robieniem zdjęć. Hmm... Wciąż brakuje mi odwagi:/ Wciąż nie wiem, co się będzie działo, kiedy będę przyjmować ten nowy lek, bo że teraz nie doskwiera mi wiele efektów ubocznych, to nie znaczy, że cały czas tak będzie. Tfu, tfu...
Koniec mędzenia na dziś. Kluski, zwane szagówkami (kopytka innymi słowy) dzisiaj na obiad serwuję z gotowaną marchewką i sosikiem, mniam:)
Trzymaj się i zawalczaj tego wira. Mam nadzieję, że ziszczą się fotograficzne plany. Zawsze możesz paparazzo zostać:)
OdpowiedzUsuńZjadła bym takich kopytek ale z cukrem, jak jest zimno mam wiekszą ochote na słodycze chyba specjalnie żeby przytyć na lato:) pozdrawiam. Wspieram cie w zarzywaniu lekarstw :)
OdpowiedzUsuńdzięki ludziska;)
OdpowiedzUsuńTom - tym mi pędź z paparazzimi... a kysz!:p
Twoje wirusowe utrapienie powoduje, że pracujesz więcej nad fotopaprAZZIM czy mi się wydaje... no i te smakowitości. Dbaj o siebie, dbaj!
OdpowiedzUsuńMargo - przynajmniej psyche pracuje na wysokich obrotach, skoro fizycznie nie za bardzo mogę wydolić:) no a marzeniom trzeba pomagać w materializowaniu się;)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że doceniono Twój warsztat foto!!!!! Zobaczysz, jeszcze się będę chełpić, że Cię znałam!!!!
OdpowiedzUsuńJeśli to nie kłopot, wrzuć mi proszę nazwę tego leku na gg.Rozwijam swoje medyczne zainteresowania.
I jeszcze kluchy gotujesz! Super!
Zaba
Żabciu - zjadło mi niki na gg i próbuję odzyskać z archiwum. wysłałam Ci info na gg. mam nadzieję, że doszło:)
OdpowiedzUsuńkluski już są historią;)
kurde nigdy więcej pączków!!! dziś po bieganiu nie mam siły iść do pracy.
OdpowiedzUsuńczy ich pogięło z tymi słówkami do antyspamu, kurde czy one muszą być takie fikuśne i na nieczytelnych tłach...
MISZCZU fotografii dopinaj na ostatni guzik wiedzę i karierę rób ,bo i to Lubisz i Jesteś w tym dobra.A poza tym kapeczkę zapominasz o cholernym wirusie .Madzia podziwiam Ciebie że tak wspaniale psychicznie dajesz sobie radę z gangreną .
OdpowiedzUsuńczekam na kolejną relację z wojennego frontu poskromienia GADZINY
Dosiu - wiesz, te leki chyba jednak bardziej pomagają niż szkodzą, przynajmniej narazie:) Nareszcie mózg pracuje na pełnych obrotach:) Od ciała nie wymagam, bo to ono przyjmuje rozpęd chemii, więc ma prawo szwankować. I tak szwankowało przez ostatnie 6 lat, więc tym bardziej teraz ma prawo:)
OdpowiedzUsuńA co do fotek - czasem wątpię w swoje możliwości, kiedy widzę fotki innych początkujących fotografów:/ A wszystko przez brak czasu na rozmyślania nad projektami:/
Ja cichutko kibicuję, Koziołku. Weź paskudę na rogi! Wybacz, że nie zawsze piszę, ale zawsze zaglądam:)
OdpowiedzUsuńMnóstwo energii ślę!