Miały być fotki, trochę relacji z codzienności, ale nie będzie.
Nie mam siły, ochoty, energii, za to mam doła spowodowanego pewnymi wydarzeniami i sporo łez się rozlało po drodze do szpital i po drodze do domu z powodu tychże wydarzeń.
Nie chce mi się o tym pisać.
Na razie mnie tu nie będzie. Wyczerpały się baterie.
PS. Nie wchodzą mi komentarze na blogspot i wp od jakiegoś czasu. Ale czytam!
PS2. Od jutra kolejne tabletki. I to o dokładnych porach dnia. 3 razy dziennie co 8 godzin (tolerancja 1-2 godz) po 4 sztuki. Jako dodatek do obecnych medykamentów, nie tak że tylko one same.
Madzia przytulam wirtualnie
OdpowiedzUsuńSiły pięknoto!
OdpowiedzUsuńMadzialena, gdzie jest dol tam jest i gora :) A od dna sie jest latwiej odbic, wiec wiecej optymizmu. Raz na wozie raz w nawozie, ale ogolnie czasem trzeba sie na chwile w tym nawozie utaplac, to jest tylko jedna gorsza chwila w calym zyciu ktorej sie nawet nie bedzie pamietac.Dub
OdpowiedzUsuńNo to trzymam kciuki serdecznie
OdpowiedzUsuńj