Mdli mnie tak, że w życiu tak nie miałam. Od wczoraj, od drugiej porcji bocepreviru. Gorzki posmak w ustach dopełnia obrazu całości.
Do tego klasyka - zmęczenie.
Ale wiecie, zmęczenie można jakoś przeżyć, natomiast perspektywa kolejnych, co najmniej, 20 tygodni w towarzystwie nudności całodobowych i gorzkiego smaku też 24h trochę mnie przybija.
W ramach spotkań towarzyskich, odwiedziliśmy dzisiaj panią, która nas odwiedzała, kiedy Olo był malutki. Taka organizacja wolontaryjna, o nazwie Community Mothers, gdzie mamy z dużym doświadczeniem (już mające wnuki często gęsto) mogą podzielić się wiedzą i radami z młodymi, niedoświadczonymi mamami. Bardzo tą panią lubię i to dopiero początek naszych spotkań już na gruncie przyjaźni:) Olo był ze mną, bo były przysłał wymówkę w postaci: matka musi iść do lekarza i na badanie krwi. Szkoda, że nie zrobili tego wczoraj.
Ale cóż... dla niego wszyscy są ważniejsi od Olka, a poza tym, szkoda nerwów na palanta. To on straci bezpowrotnie możliwość przebywania z Olkiem, a nie ja. Przynajmniej Maureen go zobaczyła po ponad roku:) Dostał od niej książeczkę na urodziny - ech, normalnie medal za pamięć!:) Dobrze jest tak posiedzieć i pogadać z kimś, kto potrafi wysłuchać i czasem poradzić, kto ma większe doświadczenie życiowe i potrafi się wczuć w moją sytuację, na żywo.
Wczoraj za to miałam skajpową sesję z moją starą przyjaciółką - od 9 lat się na żywo nie widziałyśmy, ale przez ten czas pisałyśmy do siebie i papierowe listy, smsy, maile, a jakiś czas temu, kiedy nareszcie kupiła laptopa i podłączyła się do netu, także skajp:) Być może nareszcie mnie odwiedzi latem, bo od kilku lat planuje i nie może dostać odpowiednio długiego urlopu na taką wycieczkę.
Od jakiegoś czasu myślałam, jak tu zmniejszyć rachunki za prąd i gaz. Rozwiązanie samo przyszło do mnie dzisiaj:)) Pojawił się chłopak z konkurencyjnej wobec obecnego dostawcy firmy i zdecydowałam się na zmianę. Przy zmianie mieszkania nie płaci się żadnych karnych jeżyków, tylko po prostu zmieniają adres. Nie pamiętam już dokładnych cen, ale różnica była spora. I dobrze. Im taniej, tym więcej klientów będą mieć, a mi pieniędzy nie przybywa, tylko wypływają szerokim strumieniem na rachunki i paliwo, na resztę zostają marne resztki.
Skiełkowały nasiona warzywek i kfiotków. Pies mi nawiózł jedną donicę na werandzie - też się nauczyła porządku, hehe:)))
PS. Atmosfera po wtorku się nie oczyściła, ale sytuacja się wyklarowała chociaż.
Ściskam Cię Madziul, dzielna bądź. Mnie na mdłości przy chemii pomagało żucie suszonych moreli, ale tak powoli bardzo. Dobrze, że masz tam kogoś z kim możesz pogadać. Uśmiechy posyłam!
OdpowiedzUsuńMagłoś - odkryłam, że niedobrze mi się robi od cukru:/ porażka normalnie... już nawet słodycze muszę odstawić - jedyne uzależnienie, które mi zostało z i tak krótkiej listy:))) skutkiem ubocznym może być zrzucenie kilku kilo;) ale te mdłości są paskudne:/
OdpowiedzUsuńMadzia nie pocieszę Ciebie bo i jak skoro to stolec da. Fajnie że jest osoba która wysłucha Ciebie i nie fajnie że Olo ma ojca palanta - niestety.
OdpowiedzUsuńmacham Madzia wiosennie - Doska
Spoznione ale bardzo gorace zyczenia urodzinowe dla Olka! Niech rosnie chlopak zdrowy i madry:)A Ty sie trzymaj, pomalutku byle do przodu;)
OdpowiedzUsuńAnonimoy mógłby zostawić jakieś namiary:p Dzięki:)
OdpowiedzUsuńDosia - fakt faktem, i szkoda, że tego palanciarstwa nie da się wyrwać jak chwasta.
#maj się i bądź dzielna:) Pozdrawiam i ściskam
OdpowiedzUsuńTwoje zabezpieczenie chce teraz żebym przepisała 2 słowa jesli chcę dodać komcia! Jeszcze trochę a ksiązkę trza będzie tu malować. Mam udowodnic, że nie jestem automatem! Tak tu stoi napisane!
OdpowiedzUsuńW kwestii mdłości. Tyż przez pół roku przerabiałam ale nie miałam maluszka pod opieką a nastolatka. Z tymi morelami to dobry pomysł i sprawdzony. Może dopasujesz sobie jakiś inny owoc?
Trzymaj się ręcamy i nogamy!
Zaba