środa, 1 lutego 2012

.....

W kropce jestem - skutki uboczne interferonu dopadają mnie co kilka godzin. Paracetamol łagodzi je na kolejne 4 godziny, a potem znów 4 godziny bez wspomagania.
Nie chciało mi się jeść, więc na lunch zjadłam mandarynkę, jabłko i wypiłam actimela. A potem zrobiło mi się normalnie słabo, zero energii, bóle kolan, lekkie mięśniowe, ciąpienie w czaszce...
Wg danych, takie objawy mogą trwać od pierwszych kilku zastrzyków aż do końca 3 miesiąca. Masakra.
Spać też jest ciężko, bo dorwała mnie bezsenność po rybawirynie.
Nie wiem, czy mam iść do roboty czy nie. Owszem, mogę sobie sama usprawiedliwić do 3 dni pod rząd, a mój lekarz już wie o sprawie, więc nie powinnam mieć problemu z otrzymaniem papierka ze zwolnieniem lekarskim na dłuższy okres.

Ech, jak to Dosia zauważyła - 2 dni tego cholerstwa z głowy. Być może niecałe 28 tygodni zostało. Nie chcę myśleć, że aż 40 kilka...

Zmęczona jestem trochę, więc zalegnę z książką na kanapie na resztę wieczoru. Może jutro uda mi się pójść na jogę, zobaczymy.

4 komentarze:

  1. zawsze gdy chce zacząc joge coś mi wypada i chyba niegdy tego nie zrobie mimo dobrych chęci:(
    3mam kcuki za ciebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że ostro walczysz o swoje zdrowie. trzymam kciuki, aby kuracja zakonczyła sie pomyslnie. Ale fakt faktem nie dobrze, ze opadasz z sił, bo braknie ci energii na zajmowanie sie dzieckiem. Choć, jako matka, wiem, że staniem na rzęsach, ale mały będzie miał wszystko co trza. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Madzia zabij ta cholerę z premedytacja a ja będę czynną kibicką

    OdpowiedzUsuń
  4. autorka bloga3 lutego 2012 12:45

    no dzięki wielkie laseczki:)

    OdpowiedzUsuń