Lilypie Third Birthday tickers

Lilypie - Personal pictureLilypie Third Birthday tickers

środa, 4 stycznia 2012

Noworocznie jakby

Dziwnie się zaczął ten Nowy Rok. Już w sylwka czułam się cienko i kaszlałam jak suchotnik. Olo chyba też już trochę był zainfekowany, bo miał kaszelek. Potem było już tylko gorzej - w Nowy Rok nie miałam energii, żeby się ruszyć gdziekolwiek. Olo też był mniej mrawy, ale wciąż na siłach. W poniedziałek obudziłam się, spojrzałam na Olka i już biegłam do kuchni po przeciwgorączkowe lekarstwo dla maluchów - obudził się z płaczem, z wypiekami. Lek zadziałał w ciągu pół godziny, Olo zdążył wypić dwie butelki letniej przegotowanej wody i chyba poczuł się lepiej. Zjadł nawet śniadanie, a cały weekend kręcił nosem na wszelkie mleczne posiłki.
W poniedziałkowe popołudnie to ja dostałam gorączki (podejrzewam, że było ok.40st, bo już prawie wizje miałam, a po wzięciu przeciwbólowych/-gorączkowych po pół godzinie termometr zarejestrował 39,2st...). Przez resztę dnia pilnowałam tylko, żeby Olo się nie ugotował (okłady z mokrego ręcznika pomogły mnie i jemu). We wtorek wszystko powoli wracało do normy. Olo nadal ma lekki kaszelek, ja wypluwam płuca nocą, bo jest sucho. Ale... dzisiaj mi ucho przewiało i wylądowałam u lekarza z takim bólem, że tylko porodowy jest gorszy. Lek z ibuprofenem (paracetamol na mnie nie działa) zadziałał i miałam spokój przez jakieś 2,5godz. Potem czekałam na tą gułę internistkę. Boszzz... co za ciućma! Najpierw sobie wyszła (a to płatna wizyta w prywatnej przychodni, bo przecież ubezpieczona nie jestem!). Recepcjonistkę poprosiłam po 15 min czekania, żeby coś zrobiła. Czekałam kolejne 15min. Ból narastał. Zbadała mnie, pominęła uszy, bo stwierdziła, że do laryngologa powinnam iść (no ciekawe bardzo! to też jej zasrany obowiązek zbadać pacjenta kompletnie). Dostałam kilka leków, w tym antybiotyk i wyszłam. W sobotę wieczorem mamy samolot i nie wiem, czy będę w stanie lecieć z takim uchem.
Olo też był u lekarza - pediatry. Bardzo fajna i doświadczona pani doktor (faktyczna pani doktor). Dzisiaj mieliśmy wizytę kontrolną. Nie znalazła, na szczęście, żadnych powikłań po tym przeziębieniu.
Ja sobie załatwiłam to ucho przejściem bez czapki z samochodu do sklepu i do przychodni. Bo wiało, że łeb ledwo zostawał na miejscu, a ja nie byłam jeszcze w pełni sił po tym przeziębieniu.
No nic to - tradycji stało się zadość - w zeszłego sylwka też byliśmy chorzy. Mam tylko nadzieję, że nie będzie się to za mną wlokło znów do końca lutego:/
Ucho mnie boli, od jutra antybiotyk, od dziś kropelki:(  Jak mus to mus i trzeba działać doraźnie i natychmiastowo:(

Przeczytałam 'Każdy szczyt ma swój Czubaszek' (w nocy nie mogłam spać i zasnęłam ok. 5 rano, a o 8.30 wstałam - przez tą wichurę), a przedtem książkę Manna i Materny. Polecam wszystkim, którzy lubią rzeczy napisane z humorem, lekkie, wakacyjne. Zabieram się właśnie za 'Filozofię f**k it'. Podejrzewam, że już po części stosuję się do niej, ale zawsze można wiedzę pogłębić;)

A więc, zdrowotnie klapa, czytelniczo bardzo dobrze, a reszta wyjdzie w praniu...

borem lasem

PS: Obiecałam sobie zacząć znów grać flamenco - od ostatniego razu minęło jakieś 15 lat(?). Potem już nie miałam czasu, ani motywacji (nie zdawałam do żadnej szkoły muzycznej po raz drugi, więc po cholerę miałam się męczyć, skoro jedną nagrodę w konkursie talentów już miałam), a matura była za pasem i trzeba było coś poświęcić:/ Więc może czas wrócić do tego, co by Olo wiedział, że ma talent genetycznie uwarunkowany;p:D

7 komentarze:

randdal pisze...

kurde skasowało mi komentarza:( U mnie też laski chore. A ja wyglądam już urlopu, jeszcze 2 kg mniej i jestem gotowy:))

Dośka pisze...

Oj Madzia ,lot z bolącym uchem może być koszmarnym .starszy miał od maleńkości pierepałki uszne i każdy przelot .....lepiej nie gadać .Tak więc Aplikuj krople i lekarstwa i zdrowiej w mgnieniu ,,ucha"

Dośka pisze...

Prowadził zawałowiec czyli Docent- nie pije ankoholu

jadwiga pisze...

No to zdrowia
j

Anonimowy pisze...

Czytam wlasnie "Kazdy szczyt ma swoj czubaszek" - bardzo sympatyczna lektura, lubie pania Czubaszek choc czasem jej poczucie humoru nie jest do konca "moje". Podobaja mi sie te czasy przez nia wspominane, ta wodeczka, papieroski, SPATiF, praca w radiu. No a Ty zdrowiej :)Dublinia

autorka bloga pisze...

Tom - nie wiem, jak Ty możesz gubić wagę tak łatwo:O:)
Dosia - teraz jestem głucha na lewe ucho i chyba się przejdę do laryngologa na jakieś płukanie:/ już na wyspie, oczywiście:/
Jadzia - dzięki:)
Dub - Maria Czubaszek ma tok myślenie podobny do mojego, aczkolwiek życia, ale bardzo ją lubię:) fajnie mieli w tym SPATiFie:) teraz to wiesz, ludzie czasu nie mają... nie wiem, na czym polega to zabieganie, bo starsze pokolenie też przecież pracowało i prowadziło podobny tryb życia do naszego:/ co do zdrowia - mam kaszelek ;nie daj się' i głucha jestem na lewe ucho, bo jakoś tak dziwnie coś tam się osadziło po tych kropelkach chyba:/

Anonimowy pisze...

Och Ty przewiany talencie drogi! Flamenco jest miodzio, tylko deko niepokojące jak dla mnie.W te wichury poświęciłam się i wkładałam na łeb pusty trzy czapli uszanki i ...uszy mam zdrowe.Powrotu do zdrowia życzę!

Zaba