Lilypie Third Birthday tickers

Lilypie - Personal pictureLilypie Third Birthday tickers

niedziela, 20 listopada 2011

Listopad

Nie lubię listopada. Nigdy nie lubiłam. Zbyt krótkie dni, więc na spacer nie za bardzo jest jak wyjść. Chyba, żeby sobie giry połamać. Do tego to wiecznie zaszczane deszczem niebo, zero słońca i brak wit.D w naturze.
Owszem, można nadrobić zaległości czytelnicze, szczególnie wtedy gdy nikt nie przeszkadza (pies śpi, Olo śpi, brak byłego w okolicy - oj, jak mnie ten typ wpienia...).
Zaczęłam poszukiwania niani, na wieczory na razie i to nie wszystkie oczywiście. Powiedzmy, że poniedziałek i piątek starczyłyby na razie, a potem się apdejtuje;) Przez następne kilka miesięcy i tak nie będę mogła pić i będę słaba jak kijanka prawdopodobnie, więc nie potrzebuję nikogo na sobotnie wieczory. Misiak jakiś przydałby się, ale zawsze można psem zastąpić;p Też miękkie, ciepłe i nawet bardziej futrzaste niż jakikolwiek Misiek;p
A propos czworonożnej - zarzygała mi wczoraj CAŁE auto, łącznie z fotelikiem Olka:/ Ponieważ zrobiła to po zjedzeniu jakiegoś świństwa, które jej dał były, to on musiał to dzisiaj sprzątać. Gorzej było wczoraj, kiedy musiałam przyjechać do domu, posprzątać jako tako (już było ciemno) i się przebrać, a sklepy zamykali już wkrótce. Do tego wszystko śmierdziało wkoło. Bleee...A żeby jeszcze dodać nomen omen smaczku, to jadę na przegląd w sobotę i chciałabym, żeby się chociaż trochę wywietrzyło...
Kurna, nie ma jak mieszanka jakiejś ryby z jogurtem - paw koszmar...

Były siedzi mi na łbie cały weekend i mnie wpienia oczywiście. Odgrażał się już, że od przyszłego roku będzie Olka zabierał co drugi weekend do siebie. Jaaaasne, bo ja się zgodzę na to, hehehe... Gdyby nie śmierdziało tam ćmikami, a on potrafił robić normalne jedzenie dla ludzi, a nie wpierdalał jakieś żarcie gówniane na wynos (stać go, jak widać...), albo robił coś paskudnego bez warzyw i przypraw, to może, ale w takim wypadku to sobie może czekać, aż Olo będzie w odpowiednim wieku, żeby mi powiedzieć, czego sam chciałby. Nie sądzę, żeby odpowiednio wypoczął, gdyby musiał jechać 1,5 godz w piątkowy wieczór na tą wiochę, a potem spał nie w swoim łóżeczku i był wyrwany ze swojej rutyny i w poniedziałek szedł do żłobka, przedszkola itp. Za mały jest takie cuda wianki. To, że z tamtym smarkaczem tak robił, nie oznacza, że z każdym dzieckiem tak może zrobić. Generalnie się odgraża różnymi sprawami, od czego mi się już niedobrze robi.
Fajnie byłoby, gdybym spotkała jakiegoś fajnego, godnego zainteresowania faceta, który byłby wzorem dla Olka i obeszłoby się bez użerania z byłym. Pewnie, że znów zacząłby się odgrażać w jakiejś innej materii, ale wtedy miałabym wsparcie w partnerze. Ale... pomarzyć można, a życie i tak swoje będzie plotło. A ja się przestałam przejmować fiutem.

Spadam poczytać itp.:)

PS: Wczorajsze zajęcia jogi zajefajnie podziałały na moją psyche i fize;) Czułam się lżejsza, bardziej otwarta na świat, a jednocześnie skupiona na 'tu i teraz'. Szkoda, że takie efekty pojawiają się tylko wtedy, gdy ćwiczę w grupie, a przy samodzielnej praktyce jakieś takie mniej znaczne:/  Wieczorem sobie poćwiczę, jak były opuści moje gościnne progi i oczyści się atmosfera (ja tam nie wiem, ale co się pojawi, to normalnie psuje aurę tego miejsca...).

5 komentarze:

Madziutek pisze...

W tym roku listopad i tak nas zaskoczył brakiem śniegu i mrozu. Choć te krótkie dni są bardzo przytłaczające. Człowiek idzie do pracy -ciemno. Wraca- ciemno. Nawet nie ma kiedy dziecka na dwór wypuścić. NO ale co zrobić, byle do lata :)

autorka bloga pisze...

Madziutek, nawet psa ciężko wygonić (dzisiaj wróciła z wieczornych wojaży ośmiergła rybą:/)w takie ciemności. Dobrze, że chociaż ciepło jest, to przynajmniej człowieka sumienie nie boli;)Rzekłabym, byle do wiosny, bo od tutejszego lata wiele nie oczekuję, a wiosna jest czasem dość łaskawa nawet;)

Madziutek pisze...

To przymusowa kąpiel jak nic. :)

cyt:"Ale... pomarzyć można, a życie i tak swoje będzie plotło." - za marzenia nie karają, a z doświadczenia wiem, że lubią się spełniać w najmniej oczekiwanym momencie :)

Tom pisze...

u nas to nie padało już chyba parę miesięcy, a teraz to nawet trochę tęsknię za śniegiem. Jutro już wrócę do nordicowania po przezięieniu.
U w tym roku chyba nie wypali wyjazd zimowy o nie bedzie przerwy w ciepłych krajach. Chyba, że jakaś kasa wpadnie niespodziewana.

Dośka pisze...

faktycznie są mendoweszki,które wchodząc do domu sieją pesymizm w koło. Ja mogę sobie pozwolić na niezapraszanie ich.
Madzia pisz na gg jak będziesz się podle czuła...poggadamy o pierdołach