Lilypie Third Birthday tickers

Lilypie - Personal pictureLilypie Third Birthday tickers

środa, 30 listopada 2011

Strach ma wielkie oczy

Owszem, zaaplikowałam o zwolnienie, na warunkach ochotnika oczywiście. Hmm... Okazuje się, że nawet gdy się jest ochotnikiem i chce się odejść na własnych warunkach, to w tej firmie jest to niemożliwe. Stąd ten strach w tytule...Chciałam odejść pod koniec przyszłego roku, bo tak mi pasuje to w związku z leczeniem i dochodzeniem do siebie. A ci się pytają, czy marzec może być!!! Stwierdziłam, że mi to nie pasuje. Napisałam maila do kadrowej i mam nadzieję, że jutro z nią pogadam. Nie podpiszę niczego z datą marcową w każdym razie. Nie przystaje to do mojego planu i tyle.
Pewnie, jak się chcą kogoś pozbyć to zrobią to za wszelką cenę, za długo ich znam, żeby tego nie wiedzieć.
Owszem, jak się zjawię w urzędzie wyglądając jak ktoś jedną nogą stojący w grobie, to panie stwierdzą, że nie da rady i wszystko musi być jak najszybciej załatwione dla samotnego rodzica, który nagle stracił pracę i do tego jest chory (tak wygląda to leczenie w praktyce i pierdolenie, że będzie dobrze teoretycy mogą sobie wsadzić w 4 litery).
Fajnie, bo będę mieć duuużo czasu dla Olka nareszcie. Dwie godziny łącznie z kąpielą i robieniem kolacji jakoś mnie nie satysfakcjonują, a w soboty zawsze się znajdzie coś do zrobienia, więc też nie mam zbyt wiele czasu na zabawę z nim.
Nie wiem, jak to wszystko ma wyglądać tak naprawdę. Najzwyczajniej w świecie, boję się przyszłości!!!! To chyba dość ludzkie uczucie.
Czasem się zastanawiam, kiedy ta huśtawka się ustabilizuje, czy może moje życie już zawsze będzie takie poświgane i trudne do przewidzenia?
Dobra strona - wiele rzeczy mnie tam wpienia. Nie znoszę przedmiotowego traktowania ludzi, a tam właśnie tak jest. Nie znoszę braku logiki, a tam ma to miejsce. Nienawidzę wybiórczego widzenia świata, a tam się to dzieje!!! Jest tyle punktów mówiących pozostawaniu w tamtym miejscu na 'nie', że trudno podjąć inną decyzję. Nie mogę raczej już wycofać swojej aplikacji, ale mam wrażenie, że to wszystko wyjdzie mi na dobre. Nie wiem, kiedy, ale wyjdzie. Miałam opory przy podejmowaniu decyzji, gdzie szukać pracy, gdy straciłam poprzednią. Chciałam zostać w tamtym miasteczku. Być może intuicja podpowiadała mi najlepsze wyjście, a zaufałam logice. Tym razem bardziej zaufałam odczuciom (właśnie nie uczuciom, ale odczuciom), EQ. Czasem po prostu już nie da!!! Jedyna logiczna rzecz dziejąca się w związku z tym, to zastrzyk konkretnej gotówki (ale wolałabym ją zachować, a nie tracić na wynajem np.), który w innych okolicznościach przyrody byłby o tyle mile widziany, że już pewnie miałabym nagraną kolejną pracę. A obecnie... no cóż, będę w środku leczenia i nie wiem, jak to się wszystko potoczy. Nie mogę już odkładać tego leczenia na zaś potem, bo wiem dobrze, że nie wiadomo co się może zdarzyć 'potem'.
I tym 'pozytywnym' akcentem zaznaczam swoje zniknięcie do następnego razu.
Borem lasem

9 komentarze:

jadwiga pisze...

No to trzymaj się Kobieto ciepło i realizuj plany!
j

Dośka pisze...

tylko głupiec nie ma wątpliwości i pokornego strachu przed jutrem. Madzia ja jestem o ciebie spokojna, zapewne dlatego że już tyle ,,szamba" pokonałaś dając sobie znakomicie radę.A że ciężko było...oj było.
Z całego serca życzę Wam spokojnej stabilizacji

Elliza pisze...

zycie nie lubi Cie rozpieszczac, ja sie obawiam ze z roku na rok jednak bedzie coraz nam gorzej,u nas elektryka idzie o kolejne 9 % w gore i gaz 6% moj ostatni rachunek za prad to fortuna bo tygodniowa pensja naprawde tv i lodowka ida na zlom razem z pralka, a i coz wypada zaczac chodzic spac z kurami moze wtedy oszczedze i to jeszcze nie koniec bo cyrk sie zacznie jak podatek od dwutlenku wegla zostanie na 100 procent potwierdzony i przyklepany. zyc sie odechciewa bo robisz tylko na rachunki.

Anonimowy pisze...

Tak, ten rodzaj leczenia nie przypomina w niczym leczenia kataru niestety. Fajnie byłoby, gdybyś nie musiała iść przez to sama. ja , jak i Dośka, stabilności życzę; ekonomicznej i emocjonalnej!

Zaba

madziutek pisze...

Trzymam kciuki by wszystko się ułożyło po Twojej myśli. I zdrowia przede wszystkim...

Tom pisze...

trzymaj się

Agata pisze...

Madziu śliczny blogasek i zapraszam do mnie

Agata pisze...

wklepałam zdjęcie chciało by się rzec mocno eleganckie,wręcz firmowe

Prosisz Masz

Agata pisze...

witam lada świt z zaskakująco bolącym gardłem