Przemyśliwuję swoje życiowe przejścia i decyzje. I tak sobie dochodzę do wniosku powolutku, że najlepiej było mi (i jest) będąc singlem!!! Robiłam, co chciałam, nie musiałam tolerować chrapania, brudnych nóg, ani innych obleśnych artefaktów męskich... Te kilka miłych chwil nie jest warte męczenia się z kimś, kto nam nie pasuje. Z pracą mam podobnie. Dopóki nie trafię na pracę idealną dla mnie (czytaj w domu, kiedy chcę, a nie kiedy muszę, bez dojazdów, bez szefa debila nad głową, bez stresu i niemożliwych do realizacji deadline'ów..., będąc sobie sama sterem, żaglem i okrętem), dopóty będę niezadowolona z obecnej. Jakoś tak bez sensu jest pracować tylko dlatego, że tak zawsze było... pomijając potrzeby swoje (i dziecka, w moim wypadku), dla udogodnień socjalnych (państwo nie dokłada grosza do wychowania młodego obywatela...) itp. bzdetów.
A propos pracy - zaczęłam czytać książkę w temacie, który mnie interesuje. Książka ma ok. 500stron, więc nie wiem, kiedy ją skończę, a do tego są ćwiczenia.
A w sprawach byłych i ich użyteczności... cóż, to też sprawa dyskusyjna, bo najwyraźniej wtedy, kiedy potrzebuję, żeby został z małym, to akurat nie może, bo... szkoda słów...


13 komentarze:
W takich sytuacjach zawsze jestes sama, cos wiem na ten temat, ale głowa do góry, my zawsze dajemy radę, pozdrawiam
j
Koziołki tak już mają. Własny kawałek podłogi i sama sobie sterem. Albo tak mi się pisze, bo nie trafiłam na bałaganiarza i stan higieniczny też ok;-) i do tego... gotuje!
ps: niemanie szefa debila i dysponowanie własnym czasem jest cudne!
ja stadny jestem, na szczęście genetycznie ustawiony na kobiety, bo z facetem nie mógłbym ... mieszkać.
No pewnych wad u ludzi nie sposób tolerować. A jak się nie da tolerować to i się nie da przebywać z tym kimś. Ja trzymam kciuki, żeby spełniło sie twoje marzenie o pracy w domu.
obecnie singielką nie jestem, ale pamiętam jak to było nią być. mówiąc krótko - nieźle. w dniach wojenno-kłótliwych tęsknię za singielstwem. rozumiem Cię całkowicie. I nie dziwię się zupełnie. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie
a ja mysle ze zycie sie samo uklada, raz mamy szczescie wiekszosc czasu nieeeeeeeeeee i aby przetrwac sie dostosowujemy DO SZCZESCIA TEEEZZZ jedno jest tylko pewne w tym momencie, KAWY BO RYJE NOSEM PO PODLODZE!
Oczywiscie ze singlem byc najlepiej - nawet wczoraj o tym rozmawialam z moja Alex i doszlysmy ponownie do tego wniosku ;) - ale Jezu chrapanie i brudne nogi...chyba to nie jedyny powod bo to chyba ewenementy sa. No chyba ze to ja mam takie szczescie i trafiam na samych czystych i nie chrapiacych. Dub
jadzia-no pewnie;)
buba-szczególnie za własnym czasem tęsknię:/
Tom-te twoje babeczki fajnie mają:) robią jeszcze takie egzemplarze???
mazureczka-dzięki:)
dentoholic-byle tych dni o wojennym zabarwieniu nie było zbyt wiele, bo właśnie wtedy zdarza się powtórnie zostać singlem
Ell-fakt, to bardziej przystosowanie, tyle że do porażek:/
Dub-chyba szczęście do czyściochów masz:))) ostatni, co prawda nie chrapał, ale właśnie mnie te niedopieszczone stopy odstręczały (poza całą resztą różnych wad i koszmarków...)Zależy, na kogo się trafi;)
Powiem Ci ze zawsze mi sie wydawalo ze facet rano smierdzi i ze to jest nieuniknione (tak jak np pies zawsze smierdzi jak sie zmoczy woda) i to byla jedna z przyczyn czemu nie spedzalam z nikim nocy - w sensie spiac w lozku z kims do rana - i z mezami mialam osobne sypialnie. A potem sie zdziwilam bo X ze dwa razy zostal i nic, z Middle East tez zostalawalam na noc w hotelu i tez nic, teraz Ciacho - w ogole bezzapachowi byli - i sa - i czysci do przesady :) i nie chrapiacy...wiec nie wiem czy faktycznie tak mi sie trafilo czy moze to przesada z tymi smierdzacymi i chrapiacymi facetami jest ;)Dub
Oczywiscie nie musze chyba dodawac ze jakby mi cos nie odpowiadalo w mezczyznie pod wzgledem higieny to od razu jest on skreslony. Dub
Praca w domu, bez bata i poganiacza to idealne wyjście dla takiej natury, jak Twoja. Może z czasem?
Zaba
Trudno być samotną matką. Jednak jeszcze trudniej męczyć się z kimś kto nam nie pasuje. w dodatku nie stara się być ojcem i nie potrafi dbać o więź z synem.
Jednak nigdy nie wiesz, kiedy czeka na Ciebie ta właściwa miłość:)
Szczęścia Ci życzę Madzialenko:)
Marysia
miało być coś nowego!
Prześlij komentarz