piątek, 23 września 2011

Dziś doszłam do wniosku, że mój pies to hybryda, a nie czysty pies.
Program sobie taki jeden obejrzałam. No i wywnioskowałam, że psina ma wilcze cechy: lubi się włóczyć po okolicy, kiedy się czuje osaczona,  to lepiej nie mówić, co robi, ociera się o nogi, co oznacza ludzki 'uścisk', pierwsze co robi z człowiekiem, to chce się dostać do zębów... Owszem, szczeka, jak pies, ale to w sumie wszystkie psie cechy...
Nie wiem, czy spanie na kanapie to cecha psia, czy po prostu wygodnictwo przynależne każdemu gatunkowi istot na Ziemi..;p

Lubi jeździć samochodem - ale to wszystkie ssaki lubią, te bardziej komunikatywne. I lubi aportować piłkę - psia cecha. Potrafi nie jeść przez kilka dni, a potem się nawpieprzać, jak świnia - wilcza cecha.

Ale ta cała reszta, to wypisz wymaluj wilk!!!:O Czasem wygląda jak jakiś polarny, ale generalnie wygląda jak aniołek (z różkami), tylko jej skrzydełek brakuje;)))

Zmiana w moim życiu: poniedziałkowa Zumba!!!:))) Zajebisty zastrzyk energii na kolejny dzień (wyczerpuje się ok. wtorkowego wieczoru, niestety). Przydałby mi się taki zastrzyk każdego dnia, bo padam na pysk w piątek wieczór...

Wczoraj zapytano nas w pracy, czy moglibyśmy robić nadgodziny w weekend... No cóż, gdyby zapytali o to kilka tygodni temu i do tego traktowali nasze potrzeby należycie, to może więcej ludzi zgodziłoby się na nadgodziny... Ja się nie zgodziłam. Nie mam sił, czasu, ani chęci. Nie ma podwyżek ani urlopów, kiedy są potrzebne, to sorry no bonus, ale nie wchodzę w to. Mam małe dziecko, z którym nie spędzam tyle czasu, ile powinnam (tak uważam). Jestem chora i nie mam czasy odpocząć. Mam hobby i nie mam czasu na poświęcenie mu choćby godziny dziennie. Chciałabym zmienić zawód, więc musiałabym się dokształcić, a nie mam na to czasu ani kasy. A więc... nie ma żadnych nadgodzin!!! Niech mnie pocałują tam, gdzie słońce nie dochodzi. Wśród szeregowych pracowników panuje opinia, żeby się nie przemęczać, bo to i tak nie zostanie zauważone, a szkoda nerwów. Tym bardziej, że jeśli się zacznie robić więcej, a potem z braku energii, wróci do pierwotnego przerobu, to zapytają się, co się dzieje, skoro już nie możemy dać rady jak przedtem... Wydaje mi się, że coś jest na rzeczy.
Do tego, jeśli już raz pojawiła się gruba, czarna krecha obok waszego nazwiska, już NIGDY nie zostanie wymazana, nawet gdy obecne pokolenie HRów wymrze!!! Paranoiczna firma... Nie wiem, co z tym fantem zrobić. Nie wiem, jak z tym żyć, żeby nie zwariować. Może za kilka lat sytuacja się sama rozwiąże, jeśli przestaniemy produkować pewien produkt.
Wiem jedno - nigdy nie wracać do pracy w farmaceutycznym labie!!! Szkoda zdrowia i nerwów. Chciałabym coś innego robić, ale przynoszącego podobne (jeśli nie lepsze) pieniądze.

Kwestia finansów... gdybym miała o te kilka stów więcej, to nie byłoby problemu z przeżyciem do kolejnej wypłaty...ech...

Autko: ma nowe opony, wywarzone i odpowiednio ustawione koła. Radio mi nie działa i już wiem, dlaczego - jest popsute. Można tanio dostać w pewnym sklepie i być może, zainstalować za drobną dopłatą. Może jutro się wybiorę na zakupy z Olciem. Nie mógł się napatrzeć na auta w warsztacie!!!:)))
Byłam zaskoczona porządkiem w tym warsztacie - to chyba znaczy, że mechanicy się przykładają do roboty. Ciągły ruch, mnóstwo klientów, aut, zleceń i do tego porządek, bo inaczej zginęliby w chaosie i stosach opon i części zamiennych. Nie to, co w Dungarvan, gdzie był syf i malaria w tym warsztacie, już nie wspominając o pożal się boże recepcji, gdzie nie było nawet kompa i wszystko szło do kieszeni. Tutaj jest inaczej - kasa fiskalna, rachunki z możliwością reklamacji, dobra obsługa, drobne naprawy za darmo (instalacja radia) - i dzięki temu mają klientów:)

Spadam sączyć bulmersa...

7 komentarzy:

  1. mieszkam na wsi, więc o Zumbie mogę tylko pomarzyć i poczytać. zamiast tego od dzisiaj zaczynam dietę dukana. zobaczymy co to będzie. tego suzuki GV to Ci kurna zazdroszczę.... zawsze chciałam mieć jeepa... a tak w ogóle to wróciłam - pozdrawiam serdecznie, Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. autko miałam przyjemność oglądać i się zachwycać i natenczas gratuluje .Madzia nie tylko Twoja firma jest maszyną w której na taśmie produkcyjnej znajdują się LUDZIE .Doskonale znam model takich firm i niestety człowiek jest jedynie elementem FABRYKI - nie jest to nowość , to trwa od wielu,wielu lat i najważniejsze są tylko i wyłącznie finanse.zwykłych pracowników nazywa się WOJSKIEM w wyścigu szczurów - odpadają słabi bez ceregieli

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie martw się takie firmy to teraz norma, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania, uwazaj na ta diete, bo ona zbyt zdrowa nie jest i obciaza nerki (za duzo bialka).
    Dosia - nienawidze wyscigu szczurow i nie rozumiem, dlaczego ktos chce mnie zmuszac do czegos takiego. jakbym nie mogla sobie spokojnie dlubac w tym labie i tyle... mam plan na przyszlosc, ale na razie nie moge go zrealizowac, ze wzgledu na finanse:/
    Jadzia - no wiem, ale nienawidze tego wlasnie w dzisiejszych czasach:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepiej to jeszcze sypiać w firmie i z firmą. Gdybym teraz miała pracować zarobkowo, to wybrałabym chałupnictwo np.przykręcanie kółek do taczek lub lepienie garnków. O! Jak na razie zdobywam mistrzostwo świata w zmianie pampersów. Szajs!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  6. taaa firma... hehehe podobnie u mnie jest. najlepiej to z firmy nie wychodzić, byc na wszystkich imprezach, wielbić czołowych graczy stada itp.

    OdpowiedzUsuń
  7. w mojej pracy to jedyny problem z pracą, że czasami muszę w weekendy przychodzić jakieś medale wręczać i puchary. Ale w sumie to lubię.

    Przeziębienie poszło won, bo nie mogę biegać i źle mi z tym. Może od weekendu, a moze się oszukuję.

    OdpowiedzUsuń