poniedziałek, 18 lipca 2011

'Dać na luz' towarem deficytowym:/

No właśnie. Mam taki młynek w pracy, że przeżycie 8 godzin zabiera mi 2 razy krócej czasu - czas, rzecz względna zacz.

Z dochtorkiem sobie chyba dam spokój. Nie chcę mieć nadziei, że coś z tej znajomości będzie, niech sobie będzie jak było. Facet ma brata we Francji, ożenionego z Francuzką, to co ja mogę, jak tam latają tabuny chudych laseczek, opalonych na jakiś jasniejszy odcień mahoniu (bo to południowa Francja jest...). Jedzie tam na dwa tygodnie, to sobie coś przygrucha, jeśli już tego nie zrobił. Nadal nie wiem, czy jest singlem czy nie, ale jeśli byłby zainteresowany, to już dawno dałby mi znać...

Dam już sobie spokój z tym tematem. No i w zasadzie, po załatwieniu tego tematu i pracy nie zostaje żaden inny niż hałas za ścianą.
Agent (dupek, a nie ta laska, która załatwia sprawy bez mrugnięcia okiem), odpisał mi, że niestety nie jestem w stanie dużo zrobić w tym względzie, skoro baba jest właścicielką, a poza tym, nigdy nikt się nie skarżył, w ciągu tych 4 lat. No cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz, a ja ( i inni lokatorzy też), mamy prawo mieszkać w spokoju i spać w ciszy...

Nie wiem, co jest z moim życiem. Jak nie sraczka to urok - zawsze się znajdzie jakieś gówno, które mi nie daje spokoju:/ Naprawdę, brakuje mi spokoju w życiu, brakuje mi czasu na wypoczynek i odpowiednich warunków w tym momencie. Brakuje mi również przyjaciół, którym mogłabym się wypłakać w mankiet, albo którzy rozśmieszyliby mnie do łez, gdyby zaszła taka konieczność. Kiedyś miałam takiego przyjaciela, ale na własne życzenie, już od dawna go nie mam:(
Relacje na odległość nie dają tego samego. Owszem, dają namiastkę, ale ja jestem zmęczona na tyle, że czasem chciałabym, żeby mnie ktoś zastąpił we wszystkim...

Doła mam od piątku:( I jakoś nie chce zniknąć:( I nie szykuje się na żadne zmiany w tym temacie aż do niedzieli, kiedy to wybędę na wakacje do domu!!! Nareszcie, bo 6 miesięcy poza domem, to stanowczo za wiele dla mnie. I to samotnych miesięcy:(

I nie mydlcie mi oczu pozytywnym myśleniem, bo nie mam ochoty się zmuszać do takiego.

8 komentarzy:

  1. to ja znowu stanę na dachu domostwa mego z wielką kolorową ścierą i zamacham do Ciebie gdy latać będziesz do domu . A życie? ano tak się układa i usprawiedliwienia nie ma .Tylko dlaczego jedni maja sielankę a inni z garbem maszerują pod górę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dasz radę jeszcze kilka dni i lecisz do domu!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. earplugs...kup sobie

    OdpowiedzUsuń
  4. no earplugs dobry pomysl,
    Co do twojego wpisu mam tak samo, choc sie przeprowadzimy gdzies kolo siebie to se poplaczemy do kielicha.

    OdpowiedzUsuń
  5. autorka bloga19 lipca 2011 20:23

    Dosia-będę wyglądać tej płachty;)))
    anonimowy-zatyczki do uszu nie działają na basy, a ponadto... mając małe dziecko i będąc samotną matką, takie rozwiązanie nie wchodzi w grę - muszę słyszeć maleństwo:)
    Ell-może jakaś Grecja albo Włochy? ewentualnie może być Hiszpania;) łatwy język;) fajnie by było:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto jak kto ale ja Ci tam mydlić nie będę. Samotność to kurestwo! Wiem z autopsji. Dół to normalka. Jedni z niego wyłażą , inni przyzwyczajają się i zostają.
    Zaba prosto z dołka

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pociesznie to ja tez mam dola...egzystencjalnego,ze tak powiem.Dzis koncze 35 lat i dalej nie bede tematu drazyc.Baw sie dobrze w ojczyznie.Moze zmiana klimatu na dobre wam wyjdzie?
    Hamerykanska M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopadło cie życie ze swą szarością. Zrobiło sie takie jaki papier toaletowy. Nic to dasz radę. A teraz pomysl, że nie długo lecisz do domciu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń