środa, 18 maja 2011

Druzgafki i inne takie;)

Moja pierwsza, własnoręcznie wyhodowana truskawa:)))



Była słodziutka jak miód, aromatyczna nieziemsko i do tego pięknie wyglądała - ten kolor!!! A kolejna już szykuje się do konsumpcji, tylko jeszcze tak jakby ze 2 słoneczne dni przydałyby się jej, więc poczekam... Jeśli pomidory też podobne wyjdą, to w przyszłym roku zaanektuję połowę tarasu na mały ogródek, hehehe:)))

A teraz kilka foteczek naszych ulubioeńców;)


Jak widać, dziecko już jest fanem zespołu piłkarskiego z rodzinnego miasta mamusi;) (koszulka od Dziadka i przybranej Babci:))


Zdzisław Paluch... zastanawia się głęboko nad światełkiem flesza...


A tak poza tym... ech, dużo roboty, a moje marudzenie, że robię gówna i poniżej swoich kwalifikacji powoli docierają do ściany płaczu... nom, zobaczymy jak to będzie z tym obiecanym treningiem...

Bo już miałam czarne myśli o poszukiwaniu innej roboty... Ale... znów bym musiała się przeprowadzać pewnie, a nie chcę zmieniać żłobka Olciowego jak na razie (bo kilka razy mi podpadły i to nie przedszkolanki, ale właścicielka z córką...).

Prawdę mówiąc, codziennie biegam po piętrach i między różnymi budynkami przez jakieś 7 godzin, a jedynie max 30min spędzam na dupie wypełniając papierki i bazy danych...:/

Pojawiło się światełko w tunelu dla naszej firmy - jedna fabryka w Puerto Rico nie może sobie poradzić z zamówieniami, więc nas zapraszają do produkcji tego medykamentu, w związku z czym... mamy pracę na następne 3-4 lata zapewnioną!!!:) (jeśli walidacja przejdzie)
Do tego, najnowszy lek na HCV został zaaprobowany przez FDA, więc też się zacznie jego produkcja na większą skalę - tylko nie wiem, czy nas w to zaangażują.

W chacie podzieliłam sobie zajęcia na dni, dzięki czemu sobotę mam zazwyczaj w całości dla siebie, Olka i psa:))) Ustaliłam z E, że będzie się zajmował Olciem całą niedzielę, oraz wieczory we wtorki, środy i piątki. Na razie się wywiązuje, a ja powoli odżywam, bo opieka całodobowa i całotygodniowa nad dzieckiem w połączeniu z pracą zawodową i obowiązkami domowymi potrafi wykończyć największych twardzieli:/

Tyle apdejtu, spadam oglądać i czytać...:)

borem lasem

PS:
a to taki ciutek niesmaczny żarcik rodem z Irlandii związany z wizytą Królówki:


Już tłumaczę:
Pierwszy obrazek jest z serialu 'Father Ted', a odcinek jest zatytułowany 'Kicking Bishop Brennan up the a.rse':)))
A drugi... Królówka sąsiedniego państwa i prezydent Ira Mary McAleese...
Taa... niektórym humor dopisuje, nie ma co...

4 komentarze:

  1. Truskawa mmmmm wyglada miodzio :D Prawie tak słodziakowo jak Twój synus:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Alex jest slodziutki,te oczy to ma zniewalajace, oj bedziesz Ty miala za swoje z Pannami ;) truskawka wyglada pysznie i zycze duzych plonow,pamietaj dobrze uzyznic ziemie na jesien przegryzie sie przez zime i w przyszlym roku bedzie wiecej truskaweczek i zapewne dorodne jak arbuzy. U nas glownie kwaski w sklepach. A za ogrodnictwo sie wezme w innym domu albo wcieleniu. Znasz temat. Alex rosnie jak na drozdzach, podsypujesz mu cos extra do jadla?
    Piekna ma buzie, czekaj powinnam napisac przystojna bo to przeciez dzentelmen nam rosnie. Slodziak!
    Buziachna.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bym jej nie zjadła, ja bym ja polozyła w miejscu centralnym a potem zahibernowała na pamiątkę . Z ola kawał Olka

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki, żeby zamówienia popłynęły szeroki strumieniem do waszej firmy, cobys pracę miała. Olcio wygląda pięknie.

    OdpowiedzUsuń