Dotarła do niego okrutna prawda... Chyba myślał, że jest w stanie wszystko odszczekać i że przyjmę to bez mrugnięcia okiem. Próbował mnie obarczyć za rozpad tego związku. Prawda jest nieco bardziej wredna dla niego - od samego początku sabotażował to uczucie itp. na różne sposoby.
Nie podoba mi się jego brak szacunku do mnie, przede wszystkim i jego pewność, że po wszelkich burzach sytuacja będzie taka sama jak przedtem. Przeliczył się mocno tym razem.
Nie wiem, skąd weźmie kasę na moją przeprowadzkę, ale loto mi to koło ogona. Im szybciej tym lepiej. Niech sobie przychodzi do Olka nawet codziennie, byle mi nie zatruwał życia swoją obecnością w ciągu tego czasu, który Oluś przesypia.
Facet, który nie potrafi się rozstać w sposób cywilizowany nawet! Już nie mówię o tym, że trudno się z nim rozmawia generalnie o czymkolwiek, bo wszelkie pytania dotyczące jego i pieniędzy są obrazą majestatu.
Nie wiem też, jak sobie poradzi z alimentami, bo już zaatakował mnie, dlaczego tak dużo chcę. Jak mu wyłuszczyłam listę kosztów, utrzymania Olka, to od razu zmiękł. W końcu, sama tego nie dam rady pociągnąć, a nawet gdybym, to wtedy niech się pałuje ze swoimi 'ojcowskimi uczuciami' - i tak nie wie, co to oznacza, bo skąd...
Poza tym, usunął mnie z listy znajomych na fb, co mnie bardziej rozbawiło niż zmartwiło, bo to kolejna oznaka niedojrzałości!!!:))) Znam pary, które już nie są razem (a byli zaręczeni), a nadal są znajomymi na fb i/lub nk.
Trochę się wyżaliłam w pracy. Pomogło. Kilka pomysłów mi ludzie podpowiedzieli.
Mój siostrzeniec wie, bo mam go wśród znajomych na fb, moja siostra też, bo do niej pisałam smsy od kilku dni. Wolę, żeby tato dowiedział się po fakcie, jak już wyjdę na prostą z wszelkimi rachunkami w nowym domu.
Mam nadzieję, że nowy dom stanie się naszym prawdziwym domem, a nie sypialnią jedynie:/ Tęsknię za własnym kątem:/ Taka natura człowieka osiadłego chyba...
A propos facetów. Tak sobie myślę, że emocjonalne potrzeby zaspokaja Olo i Kelly, więc po grzyba mi kolejny typ z zestawem dąsów i innych fochów? Nie lepiej mieć przyjaciela od serca (i łóżka) i tyle? Po cholerę się motać znowu... Na razie mam takie stanowisko i szybko raczej go nie zmienię.
Podsumowując - przydałoby się wygrać w totka, bo sporo moich problemów rozwiązałoby się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki...
Madzia najważniejsza jesteś ty i Olo.
OdpowiedzUsuńNikt Tobie nie powie jak będzie w przyszłości .Człowiek to taka bestia, że i zawalczyć potrafi i spaść na pysk.Ty jesteś na etapie stawania w pionie
Madzialena, nie bede wrednie pisac znow "a nie mowilam..." Tak czy siak nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem, czlowiek inteligentny uczy sie na bledach i idzie do przodu. A zostawanie z facetem ze wzgledu na dobro dziecka...wez przestan. Dub
OdpowiedzUsuńJestem z Tobą :)
OdpowiedzUsuńTak czy srak stres jest i już. Bardzo Ci współczuję rozczarowania.C będzie dalej? Czas pokaże. Ciekawe czemu ludzie zwykle radzą iść do przodu? O wiele mniej męczące jest dreptanie w miejscu lub cofanie się na z góry ustalone pozycje. Ja tak mam. Ty nie musisz. Heheheheh! Nawet nie powinnaś!
OdpowiedzUsuńZaba
Laska bo mi pokazuje ze nowy wpis jest ale go niiima!
OdpowiedzUsuńi co???
Zainfekowali mnie!
Przeziebiony jakis infekcyj, no mama nadzieje ze nie grypa.
Nie ma to jak niedojrzały emocjonalnie facet.Gorszy to chyba już tylko z odchyłami psychicznymi.Ja trzymam za ciebie kciuki.
OdpowiedzUsuń