Czym się Madzialena zajmuje w niedzielę?
Dzierganiem na drutach - moje nowe hobby, dość zajmujące, chociaż uspokajające:) I jakieś fajne rzeczy mogą z tego wyjść:)
Oglądaniem tv... bo pogoda nie nastraja spacerowo:/
Paleniem w kominku - bo w tej szopie szumnie zwanej domem, jest za zimno nadal:/
Wyszukiwaniem kawałków, które pasują do nastroju:
Głaskaniem futrzastej, bo psina też potrzebuje czułości:)
Zabawą z Olciem, bo innej osoby tu nie ma - po chwili zaczyna się bawić sam:)
Umawianiem się na kawę z tajemniczym nieznajomym, który mieszka całkiem niedaleko... boszzzz... nie wiem, co mnie podkusiło, bo może lepiej byłoby posinglować przez jakiś czas jednak. A może dobrze, bo przecież w zamian możemy zostać dobrymi znajomymi;)
Robieniem prania - kiedyś trzeba przekopać się przez tą górę, nawarstwiającą się co tydzień.
A z innej beczki.
Co robi kobieta, gdy zrywa z facetem?
Po pierwsze, zmienia fryzurę:))) Skróciłam moje włosy poważnie:) Lżej mi się zrobiło. Dosłownie:) Chociaż ciutek zimno w szyjkę:/ Położyłam pasemka - jasne i ciemne, tak żeby lepiej pasowały do mojego naturalnego ciemnego blondu. Przez moment miałam chęć powiedzieć fryzjerce, żeby mi przefarbowała wszystko na czerwień i granat, ale zrezygnowałam, co by się nie odcinać za bardzo na tle przeciętniaków. I tak się odcinam, przy tych wszystkich długowłosych babsztylach.
Po drugie, próbuje poukładać sobie jakiś plan działania w głowie. Ale idzie opornie, bo wszystko rozbija się o kasę (kolejny gigantyczny rachunek za prąd).
Po trzecie, mentalnie pakuje manatki, wkłada książki do pudeł, a od wspomnień i straconych nadziei łezka się w oku kręci.
Po czwarte, próbuje sobie wyobrazić sobie przyszłe życie, może i trochę lepsze, ale też chyba bardziej naznaczone odpowiedzialnością:/
Poprzedni wpis wykasowałam, bo był zbyt pesymistyczny, a to obecnie jest ostatnia rzecz, której mi potrzeba. Więc sorry za zmyłę:D
Boszsz. Koziołki to cały czas mieszają sobie w życiorysach... Nudno nie jest!
OdpowiedzUsuńBuba
może z tej kawy rozwinie się ta niezobowiązująca znajomość, o której pisałaś. choć zastanawiam się czy bez drżenia serca możliwe jest łóżko. mnie by się to nie udało, za bardzo dziwaczę i za wiele rozmyślam. taki defekt. mam ten sam problem z mężonem. wydaje mu się, że może pleść wszystko, a potem odkręcić to byle "przepraszam". może mu kiedyś zrobię jakiegoś serprajza. jak się odważę. bo ja boja jestem. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńbuba-motamy jak możemy, a potem trudno odkręcić:/
OdpowiedzUsuńbotemu-żadnego 'przepraszam' nie usłyszałam, a już mam dość tych jego agresywnych wyskoków. za dużo nerwów mnie to kosztuje. dobrze, że ślubu nie mamy, to jest łatwiej;)
Marazmu nie Zaznajesz Madzia.Jesteś skarbnicą wspomnień tych wspaniałych i tych złych - niestety
OdpowiedzUsuń