niedziela, 6 marca 2011

Niedziela

Czym się Madzialena zajmuje w niedzielę?

Dzierganiem na drutach - moje nowe hobby, dość zajmujące, chociaż uspokajające:) I jakieś fajne rzeczy mogą z tego wyjść:)

Oglądaniem tv... bo pogoda nie nastraja spacerowo:/

Paleniem w kominku - bo w tej szopie szumnie zwanej domem, jest za zimno nadal:/

Wyszukiwaniem kawałków, które pasują do nastroju:




Głaskaniem futrzastej, bo psina też potrzebuje czułości:)

Zabawą z Olciem, bo innej osoby tu nie ma - po chwili zaczyna się bawić sam:)

Umawianiem się na kawę z tajemniczym nieznajomym, który mieszka całkiem niedaleko... boszzzz... nie wiem, co mnie podkusiło, bo może lepiej byłoby posinglować przez jakiś czas jednak. A może dobrze, bo przecież w zamian możemy zostać dobrymi znajomymi;)

Robieniem prania - kiedyś trzeba przekopać się przez tą górę, nawarstwiającą się co tydzień.

A z innej beczki.
Co robi kobieta, gdy zrywa z facetem?

Po pierwsze, zmienia fryzurę:))) Skróciłam moje włosy poważnie:) Lżej mi się zrobiło. Dosłownie:) Chociaż ciutek zimno w szyjkę:/ Położyłam pasemka - jasne i ciemne, tak żeby lepiej pasowały do mojego naturalnego ciemnego blondu. Przez moment miałam chęć powiedzieć fryzjerce, żeby mi przefarbowała wszystko na czerwień i granat, ale zrezygnowałam, co by się nie odcinać za bardzo na tle przeciętniaków. I tak się odcinam, przy tych wszystkich długowłosych babsztylach.

Po drugie, próbuje poukładać sobie jakiś plan działania w głowie. Ale idzie opornie, bo wszystko rozbija się o kasę (kolejny gigantyczny rachunek za prąd).

Po trzecie, mentalnie pakuje manatki, wkłada książki do pudeł, a od wspomnień i straconych nadziei łezka się w oku kręci.

Po czwarte, próbuje sobie wyobrazić sobie przyszłe życie, może i trochę lepsze, ale też chyba bardziej naznaczone odpowiedzialnością:/

Poprzedni wpis wykasowałam, bo był zbyt pesymistyczny, a to obecnie jest ostatnia rzecz, której mi potrzeba. Więc sorry za zmyłę:D

4 komentarze:

  1. Boszsz. Koziołki to cały czas mieszają sobie w życiorysach... Nudno nie jest!

    Buba

    OdpowiedzUsuń
  2. może z tej kawy rozwinie się ta niezobowiązująca znajomość, o której pisałaś. choć zastanawiam się czy bez drżenia serca możliwe jest łóżko. mnie by się to nie udało, za bardzo dziwaczę i za wiele rozmyślam. taki defekt. mam ten sam problem z mężonem. wydaje mu się, że może pleść wszystko, a potem odkręcić to byle "przepraszam". może mu kiedyś zrobię jakiegoś serprajza. jak się odważę. bo ja boja jestem. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. buba-motamy jak możemy, a potem trudno odkręcić:/
    botemu-żadnego 'przepraszam' nie usłyszałam, a już mam dość tych jego agresywnych wyskoków. za dużo nerwów mnie to kosztuje. dobrze, że ślubu nie mamy, to jest łatwiej;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marazmu nie Zaznajesz Madzia.Jesteś skarbnicą wspomnień tych wspaniałych i tych złych - niestety

    OdpowiedzUsuń