Szukałam dzisiaj domów na dafcie. Są, a owszem, ale chwilami nie wiem, za co ludzie chcą kasę...Najlepsze mieszkanie miało drewniany podest, który może robić za wielki balkon i miało urządzenia, które są mi niezbędne chwilami do życia (jak np. suszarka bębnowa, zmywarka do naczyń czy mikrofala). Nie wyobrażam sobie życia bez tych urządzeń, mając na głowie wychowanie małego dziecka. Zaraz za 'tarasem' i bramką jest ścieżka spacerowa, więc z psiną można byłoby pochodzić po pracy, a przy okazji dotlenić maleństwo i siebie.
Ale sądzę, że lepszym rozwiązaniem jest jednak ogród. Tyle, że ten dom z ogrodem nie jest już taki cacany....:/
No i ceny też robią swoje. Jak powiem E, ile powinien alimentów płacić (dzisiaj liczyłam wydatki na wszystko), to znowu z ryjem wyleci...
Prawdę mówiąc, mam dość widoku jego wiecznie nadąsanej i niezadowolonej gęby! Nie wiem, jakim sposobem ukrywał się z tą drazniącą przywarą przez pierwsze miesiące znajomości?:O Dobrze się kamufluje i wykorzystuje to po mistrzowsku.
Chętnie odseparowałabym się od tej jego rodzinki, ale Olo ma prawo do odwiedzin u babci (chociaż świat nie pachnie tam szarlotką, tylko ćmikami) i cioci Julie, która jest jedyną osobą z tej rodziny interesującą się Olkiem tak naprawdę...
Z tą rodziną jest coś nie teges. Wszystkie związki tam są chybione i w większości nieformalne, tudzież przypadkowe. I takież przypadkowe również są ich bachory.
Chyba żałuję, że nie odeszłam od niego na początku ciąży. Miałabym spokój. Nie wiem, kto pomagałby mi na sali porodowej, ale może jakaś kumpelka dałaby radę.
Za to mam psinę, która właśnie słodko sobie śpi na sąsiednim łóżku. Z niej też jest takie dziecko małe, tyle że włochate i na 4 nogach;) Kochana jest:)
Chciałabym wygrać jakąś wielką sumę w totka i nie przejmować się choćby stroną materialną egzystencji.
Mam los na 4 marca...
A propos lutego/ marca - analizowałam zdarzenia zachodzące w moim życiu, takie które były tąpnięciem raczej niż tylko małą zmianą z przytupem. Zauważyłam, że większość miała miejsce w marcu. Największe i najsmutniejsze z nich to śmierć Mamy:( Sporo także w lutym - dla odmiany, narodziny Olcia:)
W temacie urodzin, to Kelly skończyła wczoraj 2 lata:) Dorosły pies się z niej zrobił;) Tak na papierze, bo w praktyce zostanie już chyba zawsze wielkim szczeniakiem:)
Olo nie chce jeść domowych zupek:/ Cofki dostaje, jak przy tym obiadku z pulpecikami:/ Pewnie będę musiała zacząć mieszać domowe z kupnymi w różnych proporcjach. Inaczej nie da rady:/
Mój samochód jest kupą złomu normalnie. Aż żal patrzeć na to, w jakim jest stanie. Ale skąd wziąć kasę na naprawę?:/ Jeśli skunks nie dotrzyma obietnicy i będę musiała sama się zająć naprawą, to pomyślę raczej o serwisie alfy niż o jakimś mechaniku, który zedrze ze mnie furę kasy. Na razie chcę zabezpieczyć wlew paliwa i kupić lusterko od strony kierowcy, bo moja cierpliwość jest na wykończeniu w tej materii.
Koleżanka z pracy mnie pocieszyła dzisiaj, że mam ich jeszcze, ale wiecie jak to jest z kolegami z pracy:/
Wyznaję zasadę 'chcesz liczyć na kogoś, licz na siebie' i jak mi się wydaje, wychodzę na tym najlepiej...
Dzięki za komenty do poprzedniego postu:) Wszelkie słowa otuchy itp.:) Kochani jesteście, chociaż mało fizyczni;)
Oj Madziu, powoli dasz rade.
OdpowiedzUsuńGorzej jak Edwardo przeliczy ile go bedzie kosztowac razy 2 alimenty, rent i zycie solo i nagle wyskoczy z przeprosinami.
Robie objad, naszykwalam wszystko i nie mam sily skonczyc, szokujaca ta cala babska gospodarka hormonalna.
Bardzo mocno Cie przytulam.
I zycze Ci wszystkiego Dobrego.
niestety Elliza ma racje...moim zdaniem powinnas zasiegnac porady prawnej, mam nadzieje...ze widniejesz jako single mother...to podatki bedziesz miala przyjazniejsze...a jak z rent relief..zlozylas aplikacje???
OdpowiedzUsuńto nie chodzi o to zebys byla pasozytem benefitowym...ale zebys znala swoje prawa...jak chcesz to moge Ci pomoc.
Ellizka - na razie do niego dotarło, co zrobił. Tyle, że zaczął obarczać winą mnie i wypierać się, że ze mną zerwał. Typowe dla niego... Żeby było zabawniej, to wykasował mnie spośród znajomych na fb:O:D dosłownie duże dziecko - złości się podobnie...
OdpowiedzUsuńAnonimowy - wg prawa jestem raczej single mother, chociaż dziecko ma nazwisko ojca. jeszcze nie złożyłam aplikacji o rent relief, bo nadal mieszkam w tym koszmarnym domu, a do przeprowadzki robi się daleka droga dzięki kosztom mieszkania w obecnej chacie (szałasie...). Trafiłaś/ eś w sedno - do opieki społecznej zawsze uderzam w ostateczności, duma daje o sobie znać:/ jeśli chcesz się skontaktować ze mną, to proszę na gg albo maila poz.magdak@wp.pl Dzięki za pomocną dłoń!:)