słowo ciałem się stało.
Za jakiś czas się wyprowadzam do jakiegoś normalnego domu z Olciem i Kelly. Pies jest Olka, więc wynosi się z nami.
Gwoli jasności - decyzja o rozstaniu nie wyszła ode mnie, choć wiele razy miałam ją na końcu języka.
Prawdę mówiąc, nie wiem, jak będzie wszystko wyglądać. Czy Olo pójdzie do żłobka na full time, czy nie. Wolałabym, żeby w poniedziałki siedział ze swoim debilnym ojcem jednak, bo ja mam jedynie weekendy dla niego. Wieczorem te 2 godzinki jakoś mi nie odpowiadają. Zaczynam tęskinić za czasami, gdy siedziałam z maluchem cały dzień w domu:/
Będę musiała uruchomić wszelkie możliwe okoliczności przyrody, żeby mnie było stać na normalne życie z Olkiem. Nie chcę, żeby bidul cierpiał z powodu debilizmu swojego starego. Chcę go zabierać na fajne wakacje itp.
Właśnie ugotowałam zupki dla Olka - i z jednej porcji zrobiły się co najmniej trzy:O Dziwne, bo użyłam składników w takiej ilości, żeby było na jeden posiłek.
Będzie na więcej;)
Jakoś się nie stresuję... Nie wiem, może wbrew pozorom, będzie mi łatwiej.
Na razie, powraca zapalenie zatok (moje, na szczęście w nieszczęściu) i jest znów cholernie zimno.
Podobno zima ma trzymać jeszcze trochę:/ A tak w ogóle, to czytałam dzisiaj, że aktywność słońca jest dziwna i czasem możemy wpaść w małą epokę lodowcową, tak mniej więcej od 2014 lub 2020 roku:/ Niefajna perspektywa:/
Ech, dobrze byłoby wygrać milion w totka...
PS. Żal dupę ściska, ale tak bywa...
no i.....stalo sie co stac sie mialo.
OdpowiedzUsuńWspolczuje problemow, jak by i bez tego zycie bylo nie wystaraczajaco uperdliwe.
napewno sobie poradzisz, to nie ma watpliwosci, szkoda tylko nerwow straconego czasu i poswiecenia z Twojej strony.
Przytulam, Usciskaj malego Alexa i Psinke
Niefajnie się stało, że Twój wybrany w końcu okazał się debilem.Może jednak samotność lepsza niż szarpanina nerwów? I Ty i Olcio macie prawo czuć się wystawieni do wiatru, bo nie tak miało być.Cieszę się, że psina będzie z Wami.
OdpowiedzUsuńObojętnie jak będzie zawsze jestem po Twojej stronie, bo tak, bo solidarność jajników i takie tam.
Zaba
Czasem myśle ,ze kiedy przytrafia mi sie coś wrednego w zyciu to oznacza ze pewnie na dłuzsza mete wyjdzie mi to na dobre, umocni mnie w jakiś sposób. Najczęściej jednak mam ochote przywalic w coś z całej sily i wyć mi się chce bo wkońcu dlaczego właśnie ja?. Nie wiem czy pocieszanie lub udzielanie rad od obcej wkoncu osoby jest czymś czego potrzebujesz i co Ci pomoze ale ujme to tak Wyjechałaś za granice i stanęłaś na własnych nogach,urodziłaś dziecko i wychowujesz,jesteś silna. Pewnie ,ze w zyciu łatwiej gdy jest się na kim oprzec ale pwinno być to oparcie stabilne i o mocnych fundamentach jesli tego nie ma to znaczy ,ze jesteś silniejsza niz myślisz bo wszystko i tak opierało sie na Tobie. Moze poprostu potrzebujecie na chwile od siebie odejsć. Jeśli sie kochacie i potrzebujecie nawzajem to wszystko sie dobrze ułozy.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń