Lekarka mnie zbadała i powiedziała, że z gardłem wszystko ok... z płuckami też, rzekomo. Ale zwolnienie wypisała na zapalenie płuc.
Stwierdziła, że być może to jest jakieś uczulenie. No może i jest, na kilka rzeczy: papierosowe wyziewy (te nieśmierdzące też, w końcu się wszystko osadza na ciuchach, skórze i włosach palacza, a do tego wydycha te świństwa w sypialni przez całą noc, więc logiczne, że ja stałam się biernym palaczem w tych warunkach), grzyb na framugach okien (a jakżeby inaczej? wszystkie domy tutaj tak wyglądają - przynajmniej te na wynajem) i chyba dokłada się alergia na ten kraj... są po prostu sprawy, które mnie denerwują i to się nie zmieni. Pewnie, że w PL inne sprawy mnie denerwują, ale łatwiej je zneutralizować przez rozmowę z ludźmi, którzy zawsze się znajdą pod bokiem. Mam tu na myśli bliskich raczej niż dalekich;p
Co do objawów choroby - chyba ździebko się zredukował kaszel, za to katar jakby wzmógł. Gorączki nie mam. Śpię za to chętnie i dużo...
Z innej beczki: Olo ma kolejnego, 4tego ząbka do kolekcji, ma także katar i nie podoba mi się to:/ Pewnie w żłobku podłapał. Paniki nie ma, bo gorączki nie ma i nie charczy podejrzanie (zapalenie oskrzeli czasem przebiega bez gorączki). Gdyby było inaczej, już pewnie dawno byłabym w drodze do pediatry. Jest żywy, jak zawsze i nie wygląda, jakby mu coś dolegało. Katar go wnerwia (jak każdego) i to wszystko.
Pies jest najszczęśliwszym stworzeniem na kuli ziemskiej, kiedy ma swoją familię w komplecie i przesypia sporą część dnia.
Jak przez większość roku, pada i wieje. Farma kwitnie, zarówno ta zwykła jak i egzotyczna - mam tu na myśli farmę wirtualną, żeby nie było, że w rolasa się zamieniam;p
Mam ochotę kupić tonę muzy, ale za bardzo kasy nie ma na to, więc chyba pozostanę przy dotychczasowych cd-kach:/ Posłuchałabym sobie Paco De Lucii i Al Di Meoli, tak jakoś gitarowo mnie wzięło:)
Naprawili nam kaloryfery na piętrze, więc może nareszcie zrobi się 'ciepło' w tym domu... źle zaizolowanym, zresztą. Nie mogę się doczekać końca tej wiecznej tułaczki po chatach i firmach:/
Sorry ze sie czepiam ale nie widzialas wszystkich domow w Irlandii i to nieprawda ze jest w kazdym grzyb...Tak po prsotu staje w obronie kraju :)DUBLINIA
OdpowiedzUsuńoj czepiasz się:D
OdpowiedzUsuńmieszkałam w ogromnej ilości domów w Ira, więc mam porównanie. w kilku nawet grzybek rósł w łazience - taki na nóżce...
jedyny porządny dom, w którym mieszkałam, to był dom Marysi.inne porządne domy, to raczej mieszkania w nowoczesnym budownictwie, a znajomi, którzy kupili dom, musieli zainwestować w izolację i mały remont plus nowe okna, żeby się grzyba pozbyć.
a jak nie jest grzyb, to chata jest tak źle izolowana, że ciepło momentalnie wyparowuje. to są lekkie domki na południowy klimat, a nie na mokrą i zimną pogodę. taki wzorzec przejęli od angoli i tak będzie, dopóki nie wejdą wzorce z kontynentu i Skandynawii...
Mieszkalam na razie w trzech domach i chyba 5-ciu mieszkaniach - tylko w jednym mieszkaniu zaczynl sie robic grzyb wiec sie wyprowadzilismy po 4 miesiacach, tracac zreszta depozyt. I troche tez poodwiedzalam znajomych...stare rudery owszem sa w koszmarnym stanie DUBLINA
OdpowiedzUsuń