W końcu mnie dopadło - muszę odwiedzić lekarza dzisiaj, bo za chwilę się okaże, że mam zapalenie płuc...
Obudziłam się nad ranem, koło 4tej z bólem w klacie i kaszlem, który ten ból powoduje.
Leki, które zapisała mi lekarka w PL, nie działają na mnie.
Superwisiorka już poinformowana - ma wiadomość na sekretarce z godziny 6 z minutami.
Wypiłam szklankę acc, które też na mnie raczej nie działa, ale skoro zapisane, to biorę.
Przyplątał mi się katar, podejrzany dość i chyba jakiś stan podgorączkowy się rozwija. Za godzinę otwierają przychodnie, to zadzwonię.
Z innej beczki:
-w pracy, jak zwykle nikt nic nie wie; najbardziej zainteresowaną moim treningiem (sprzęt i techniki analityczne, bo po długiej przerwie) jestem ja sama; odeszła połowa labu w czasie mojej nieobecności i już mówię, dlaczego.
Firma kasy nie ma, więc nie daje podwyżek - nie było w 2010 i nie będzie w 2011.
Urlopy ustalili odgórnie - 3 tygodnie latem (i to koniecznie te, a nie inne, bo firma się zamyka na 3 tygodnie) i jakieś 2 w okresie gwiazdkowym. Ja nie narzekam, bo żłobek zamykają na 2 tyg w sierpniu i na Gwiazdkę, więc i tak wielkiego wyboru nie mam. Przynajmniej mogę zabukować już sobie bilety na letnie wakacje;)
Przysługuje mi 14 tygodni bezpłatnego wolnego, do momentu gdy dziecko osiągnie wiek 8 lat, więc mogę wykorzystać to wolne również. Kicha, że bezpłatny ten urlop i że trzeba od razu 2 tygodnie z biegu wziąć:/ Wolałabym pojedyncze poniedziałki, albo np. tydzień wiosną i tydzień jesienią, tym bardziej, że kuzyna syn ma ślub w październiku i fajnie byłoby na tej imprezie być. A to znaczy, że nas tam nie będzie:/ I znowu rodzinna uroczystość odbędzie się bez nas. Smutno mi, gdy tak się dzieje, bo bliscy to bliscy i chciałabym raczej zacieśnić więzi niż rozluźnić:(
Nie wiem, jaki plan wymyślić na kolejne lata. Skoro mamy się stąd wynieść, to dobrze byłoby się wyleczyć z wira. Ale co wtedy z planem poprzednim? Lepiej mieć kolejne dziecko tutaj niż w PL... Zobaczy się za rok;p
-Olo dzielnie chodzi do żłobka, na razie na kilka godzinek, od przyszłego tygodnia już na full raczej (zobaczymy, co lekarz mi dzisiaj powie), ale znosi to mężnie i wzorcowo (tak panie powiedziały:)). Normalnie modelowe dziecko, hehe:) Jest bardzo zadowolony z towarzystwa innych dzieci, bo nareszcie ktoś inny się z nim bawi:) Cieszy mnie ten fakt i moje poczucie winy powoli wyparowuje;)
-Wiosennie się zrobiło. Tylko nie wiem, czy to czasem nie jest podpucha jakaś z tymi temperaturami...
to spadam
borem lasem
ale cie ktos Bidulko okichal, bo ja w przeziebianie samo z siebie nie wierze. no chyba ze tam po mrozach na golasa biegasz, to juz bardziej ;)
OdpowiedzUsuńNajgorsze ze przewaznie konczy sie to na antybiotykach, bywa ze 2 serie trzeba wybrac, masakra. teraz co roku jeszcze sie to wszystko mutuje. brrrr
Ja przewaznie jak zlape jakies paskuctwo to miesiac a czasem i dluzej zle sie czuje. W szczepionki nie wierze rowniez. Nie jednego wykonczyly.
Jedni zalecaja witaminy,owoce cytrusowe, miod i wszystko co zdrowe inni odradzaj bo na witaminach i cukrze virus i bakterie tez sie dobrze pasa, ciezka sprawa.decyzje decyzje... Mam nadzieje ze kiedy to pisze Ty masz sie juz duzo lepiej.
A praca no coz zlo konieczne, najwazniesze jest to ze jest i bedzie na rachunki oraz pielengnuj w sobie szczescie wewnetrzne ;)
Utul Malucha :*