poniedziałek, 4 października 2010

Zostały 2 dni do przeprowadzki - spakowane mamy dokładnie wszystko poza zabawkami i ciuszkami Ola no i kuchnią (połowa żarcia jest i tak w plastikowych kontenerach, co by je łatwiej było ogarnąć...

Zostały mi 2 telefony do wykonania i w zasadzie to byłby koniec nużących 'spraw do załatwienia' natenczas.

No tak, do banku muszę się przejść również... zmienić adres i przelać oszczędności.

Jutro wizyta w szpitalu. Ciekawe, czy znów jedynie kontrolna czy może nareszcie jakaś jutrzenka nt. leczenia jednak? Wolałabym to drugie, bo ilekroć patrzę na jakiekolwiek skaleczenie na swojej skórze i na pokiereszowaną skórę Ola (drapie się od czasu do czasu), to od razu mam wizję koszmarną pieprzonego wira czyhającego na okazję... w końcu gówno żyje 24h poza ustrojem, więc zawsze jest szansa, żeby się tym zarazić. Mam nadzieję, że po leczeniu, już nigdy nie zarażę się ponownie... i może w końcu szczepionkę wynajdą?

Kilka zdjęć mam do obróbki, ale jakoś nie mam siły na nic. Czasem jest tak, że nie mogę otworzyć rano oczu, a co dopiero mówić o wstaniu i bieganiu wokół Ola cały dzień. Zmuszam się, bo innego wyjścia nie mam. Więc sami widzicie, że pozbycie się tego gnojstwa z mojego ustroju pomoże mi w życiu codziennym.

Z innej beczki - widziałam już 2 odcinki z 7 sezonu 'House''a. Powiem jedno - 'momenty są';)
Z innej beczki 2 - pokazałam Olowi jak się fajnie chodzi po czworakach (oczywiście jeszcze nie chodzi, ale przekonałam go nareszcie do pozycji 'foczki'), i jak się można okręcić z pleców na brzuch i odwrotnie. I nagle, dziecko z dziecka siedzącego stało się wielopozycyjne:D Siedzi sam, od czasu do czasu się przewróci i wtedy go ratuję, bo jeszcze sam nie potrafi wstawać, ale generalnie sam siedzi i nawet się kręci na tyłeczku i ściąga zabawki z półek, które są za nim... cwaniak mały;)
Nadal rośnie jak na drożdżach i chyba będzie naprawdę wysokim facetem, bo dyńkę też ma niezłą:))) I do tego ciekawski jest.... hmm... za mamusią;p:)

Koniec na dziś...

Borem lasem tymczasem...

9 komentarzy:

  1. czyli kolejna relacja z nowego lokum.Madzia niechaj zniwelują to co organizm kaleczy , a Olo to facet pełną gębą.I bardzo proszę o tylko i jedynie pozytywne wpisy o moim wirtualnym wnusiu,bo jak nie to wpychamy z powrotem

    OdpowiedzUsuń
  2. To się dziej, oj, dzieje. Ale to dobrze, prawda, Koziołku?
    Trzymam kciuki całościowo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też oglądałam Housea i jeszcze Bones VI sezon się zaczął.
    Nie zapomnij opowiedzieć o nowym lokum jak już graty rozpakujesz. Może też coś pokażesz?
    Olo niedługo pójdzie do szkoły, to odsapniesz.

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  4. Lada moment dzieciaczek będzie brykał na czworak jak torpeda. Cieszę się, że w miarę jest O.K.

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe który u nas jest teraz sezon Hause, chyba 6, więc za dużo nie opowiadaj:)

    OdpowiedzUsuń
  6. gdzie Ty przepadlas?
    Ell

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej hej, i gratulacje z pieknego chlopaka :))) Jakos sie udalo :)) Nasz synek ma juz ponad poltora roku, jak ten czas leci! Piszesz, ze Oli duzy? Powodzenia! Nasz poszedl do przedszkola i sie okazalo, ze ledwie ponad roczek a wyzszy od wszystkich dwulatkow! W zwiazku z tym mial ciezka lekcje zycia jak sie uczyl chodzic, bo ginal w tlumie starszych dzieci i nikt go na raczkach nie nosil. Guzow przynosil mnostwo. Teraz sie juz nie obcinamy, jedziemy rowno z ubrankami na trzy- czterolatki :)))
    Jak sie miewasz? Biodra juz nie trzeszcza?
    Pozdrawiam,
    Polnocna

    OdpowiedzUsuń