Zostały 2 dni do przeprowadzki - spakowane mamy dokładnie wszystko poza zabawkami i ciuszkami Ola no i kuchnią (połowa żarcia jest i tak w plastikowych kontenerach, co by je łatwiej było ogarnąć...
Zostały mi 2 telefony do wykonania i w zasadzie to byłby koniec nużących 'spraw do załatwienia' natenczas.
No tak, do banku muszę się przejść również... zmienić adres i przelać oszczędności.
Jutro wizyta w szpitalu. Ciekawe, czy znów jedynie kontrolna czy może nareszcie jakaś jutrzenka nt. leczenia jednak? Wolałabym to drugie, bo ilekroć patrzę na jakiekolwiek skaleczenie na swojej skórze i na pokiereszowaną skórę Ola (drapie się od czasu do czasu), to od razu mam wizję koszmarną pieprzonego wira czyhającego na okazję... w końcu gówno żyje 24h poza ustrojem, więc zawsze jest szansa, żeby się tym zarazić. Mam nadzieję, że po leczeniu, już nigdy nie zarażę się ponownie... i może w końcu szczepionkę wynajdą?
Kilka zdjęć mam do obróbki, ale jakoś nie mam siły na nic. Czasem jest tak, że nie mogę otworzyć rano oczu, a co dopiero mówić o wstaniu i bieganiu wokół Ola cały dzień. Zmuszam się, bo innego wyjścia nie mam. Więc sami widzicie, że pozbycie się tego gnojstwa z mojego ustroju pomoże mi w życiu codziennym.
Z innej beczki - widziałam już 2 odcinki z 7 sezonu 'House''a. Powiem jedno - 'momenty są';)
Z innej beczki 2 - pokazałam Olowi jak się fajnie chodzi po czworakach (oczywiście jeszcze nie chodzi, ale przekonałam go nareszcie do pozycji 'foczki'), i jak się można okręcić z pleców na brzuch i odwrotnie. I nagle, dziecko z dziecka siedzącego stało się wielopozycyjne:D Siedzi sam, od czasu do czasu się przewróci i wtedy go ratuję, bo jeszcze sam nie potrafi wstawać, ale generalnie sam siedzi i nawet się kręci na tyłeczku i ściąga zabawki z półek, które są za nim... cwaniak mały;)
Nadal rośnie jak na drożdżach i chyba będzie naprawdę wysokim facetem, bo dyńkę też ma niezłą:))) I do tego ciekawski jest.... hmm... za mamusią;p:)
Koniec na dziś...
Borem lasem tymczasem...
czyli kolejna relacja z nowego lokum.Madzia niechaj zniwelują to co organizm kaleczy , a Olo to facet pełną gębą.I bardzo proszę o tylko i jedynie pozytywne wpisy o moim wirtualnym wnusiu,bo jak nie to wpychamy z powrotem
OdpowiedzUsuńTo się dziej, oj, dzieje. Ale to dobrze, prawda, Koziołku?
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki całościowo:)
Też oglądałam Housea i jeszcze Bones VI sezon się zaczął.
OdpowiedzUsuńNie zapomnij opowiedzieć o nowym lokum jak już graty rozpakujesz. Może też coś pokażesz?
Olo niedługo pójdzie do szkoły, to odsapniesz.
Zaba
Lada moment dzieciaczek będzie brykał na czworak jak torpeda. Cieszę się, że w miarę jest O.K.
OdpowiedzUsuńciekawe który u nas jest teraz sezon Hause, chyba 6, więc za dużo nie opowiadaj:)
OdpowiedzUsuńgdzie Ty przepadlas?
OdpowiedzUsuńEll
halloooo!
OdpowiedzUsuńjest tu kto?
No Pani...
OdpowiedzUsuńHej hej, i gratulacje z pieknego chlopaka :))) Jakos sie udalo :)) Nasz synek ma juz ponad poltora roku, jak ten czas leci! Piszesz, ze Oli duzy? Powodzenia! Nasz poszedl do przedszkola i sie okazalo, ze ledwie ponad roczek a wyzszy od wszystkich dwulatkow! W zwiazku z tym mial ciezka lekcje zycia jak sie uczyl chodzic, bo ginal w tlumie starszych dzieci i nikt go na raczkach nie nosil. Guzow przynosil mnostwo. Teraz sie juz nie obcinamy, jedziemy rowno z ubrankami na trzy- czterolatki :)))
OdpowiedzUsuńJak sie miewasz? Biodra juz nie trzeszcza?
Pozdrawiam,
Polnocna