środa, 22 września 2010

Spacer:)

Ze względu na postępującego pms'a, dość znośną pogodę, rozwalającą mnie energię (choć ciągle jestem zmęczona...) i brak przedpołudniowej drzemki (bo tatuś pakuje książki w pudła ze względu na przeprowadzkę, wobec czego narobił zamieszania i mamusia się deczko w....yła), wzięłam psinę, Ola i poszliśmy na spacer. Mały przekimał i był w doskonałej formie, za to ja i Kelly... tak bardziej się słaniałyśmy na nogach. Ona sobie poszła spać, za to ja pozostałam na nogach, bo potem mam problem w nocy...
Spacer trwał... 2 godziny:O:)
Niby nie ma gdzie spacerować, bo ścieżki wiodą wzdłuż dróg, ale cóż zrobić... nie będę codziennie nad morze wlec dziecka i psa samochodem, albo w góry, tylko po to, żeby się przejść.

Nom, spać się będzie dobrze, tym bardziej że australijskiego merlota sączę. W sobotę zamówiłam skrzynkę win - włoskich i australijskich - dość tanich, tak dobranych, żeby było kilka butelek i darmowy transport;p

W sumie, cieszę się, że nie muszę pakować tych koszmarnych pudeł - małe dzieci się do czegoś przydają czasem;p:D - trzeba ich pilnować, hehe;)
Nie znoszę przeprowadzek. Gdybym wiedziała, ile razy się przeprowadzę, to zamiast kupowania książek, wypożyczałabym je, a ciuchy wywalała zaraz po tym, jak się okazały za duże lub za małe;)
Nie mogę się doczekać włąsnego kąta. Ale wszystko zależy od pracy, więc na razie mogę pomarzyć:/

Moja firma okazała się dobrym panem i dostałam jakieś kieszonkowe na koniec września;) Lepszy rydz niż nic;)

Joga i medytacja dają dobre rezultaty:)

Tylko jeszcze mogłabym mieć lepsze nastawienie do tego (parszywego) żywota - w zasadzie, mogłoby być gorzej, no nie?;)

PS: Dieta zaczęła działać - mam tak przyspieszony metabolizm, że pocę się niemiłosiernie w, co najmniej miłych dla ciała temperaturach:O Mam nadzieję, że przełoży się to na wagę... Trwa od jakiegoś tygodnia (kiedy ostatnio stosowałam tą dietę, miałam podobnie - wciąż mi było gorąco).

4 komentarze:

  1. matko, nic nie wiem.
    Gdzie sie wyprowadzacie?
    Co sie dzieje?
    Dobrze ze z wami dobrze i co nasze winko odkrecane?
    nie znosze przeprowadzek ale widac taki nasz los, ja to juz nie bede wpominac ile mamy rzeczy. pelen wypas.
    Ja tez wracam do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Madzialena wędrowniczka...ponoć nowe miejsce-nowe życie i oby przepływało w pozytywie

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za przeprowadzka?????? Czemu nic nie wiem?!!!!! Napisz coś kawa na ławę!!!!!

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  4. No to oczy wywaliłam. ty juz na diecie i juz rezultaty jakieś są. eee... to ty zaraz będziesz laska w rozmiarze małe s

    OdpowiedzUsuń