niedziela, 19 września 2010

hmmm...

Trochę przemyśleń mi się uzbierało.
Szczęśliwie, nie muszę przeżywać kolejnego weekendu 'made in shithole', bo E zdecydował, że pojedzie do matki na weekend z gówniarzem.
Ja zostałam z Olciem i Kelly i jakoś tak sobie egzystujemy zgodnie we trójkę. Kelly nauczyła się chodzić bez smyczy bardzo ładnie. Olo trochę marudzi, ale może po prostu to kolejny skok rozwojowy i drażni go wszystko, a może w końcu jakiś ząb się pojawi?:) Dzisiaj kończy 7 miesięcy, więc coś by się mogło pojawić. Koniec z drzemkami na świeżym powietrzu, bo zrobiło się za zimno. Zazwyczaj wyciągam na spacer Ola w wózku i psa po obiedzie - wczoraj w deszczu nawet. Ale tam, z cukru nie jesteśmy, nie roztopimy się;)

Od 2 tygodni ćwiczę jogę w miarę regularnie - zauważyłam, że stałam się bardziej zrelaksowana, nie biorę tak wszystkiego do siebie i nawet marudzenie Ola mi nic nie robi;D
Od tygodnia za to, staram się medytować - też w miarę regularnie. Efekty są podobne do jogi - relaks, spokój wewnętrzny, równowaga.

Pojawiają się też ciekawe konkluzje pomedytacyjne - jak np. taka, żeby się nie przejmować schizami pewnych osób, bo po co, skoro nie mam na to wpływu... unikać kłótni na podstawie bredni wyprodukowanych przez mózg E, związanych z tematem wiadomo jakim...
Po prostu żyć higienicznie w sferze psyche. Pewnie, że taki stan nie jest łatwy do osiągnięcia, ale dzięki medytacji i jodze staje się to dużo prostsze.
Dobrze jest też pozbywać się gniewu w ten sposób:) A mam go trochę w sobie nagromadzonego...
Prostym sposobem, bez płacenia za terapię, można sobie pomóc.
Kolejna rzecz, to wiara w przyjaźń. Przekonałam się już niejednokrotnie, że na własnych przyjaciołach mogę polegać:)

Buziole dla wszystkich:)

5 komentarzy:

  1. No popatrz! A ja biorę jednego procha i efekty podobne do Twoich!. Żaaartowałam. Naturalne metody są najzdrowsze. Niestety otoczenie czasem dokonuje cudów, żeby nas doprowadzić do szału i trzeba by być oświeconym lebo świętym, żeby wytrzymać.
    Niemniej życzę totalnego powodzenia!
    W domu, w polu i w zagrodzie!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Medytacje uwielbiam, wtedy rzeczywiście, łatwiej nabiera się dystansu, ważne abyś miała siłę i wiarę w siebie :) Buziaki posyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciesze sie ze znalazlas prawdziwych przyjaciol. musze sprobowac kiedys medytacji. zdecydowanie nawet.
    dobrze ze weekend mialas udany.

    OdpowiedzUsuń
  4. wlasnie tez postanowilam zabrac sie za medytacje....czuje sie strasznie rozpieprzona wiec mam nadzieje,ze posklada mnie to do kupy...
    parsley

    OdpowiedzUsuń