Relaksuję się przy Trójce (dopóki nadaje online, jest good), dobrych książkach i dziwnych filmach.
Olo jest grzeczny, więc z nim też się da zrelaksować, a jeśli jest już nie do wytrzymania, to mamy do czynienia ze zmęczonym dzieckiem i trzeba położyć go spać.
Kelly jest grzecznym psem i przestała jeść moje buty nareszcie:) Przestała też jeść swoje żarcie, więc już ciut gorzej... na ludzkie czeka...
Waga spada, co wywołuje na mojej gębie banana:) Ćwiczenia pomagają wrócić do formy.
Zastanawiam się, czy da się jakoś popchnąć moje leczenie antywirowe do Waterford, żebym nie musiała co tydzień pojawiać się w Dublinie.
Lubię być sama ze sobą ostatnio.
Nie lubię jego towarzystwa (mówię o E), bo przypomina mi wszystkie depresyjne chwile. Wolę być z psem i z Olem sama w domu, aniżeli z nim. Przez telefon i internet mam kontakt z rodzinką, przyjaciółmi i znajomymi. Jeśli jest mi tak odległy na wszystkich frontach, to nie mam się co nim przejmować. Mam gdzieś, że mu na mnie zależy... typowa manipulacja, jak zwykle. Tak szybko się nie zmienia zdania. A tym bardziej w uczuciach. Jakaś pieprzona paranoja pomieszana z tragikomedią.
Pracy już zaczynam szukać, aczkolwiek nic interesującego nie ma.
Szczerze mówiąc, nie będzie mi żal opuszczać tej dziury poddublińskiej. Zrobię to z wielką przyjemnością i satysfakcją (byle nie palić za sobą mostów, bo to nigdy nie popłaca;p).
Spadam po jakieś żarcie dla mnie i małego.
Tak, dumą się unoszę i nie mam zamiaru prosić debila o jakiekolwiek pieniądze. I tak płaci za dom w tej chwili.
Jestem pewna, że chcę się stąd wynieść i mało mnie obchodzi, co on zrobi ze swoją pracą. Niech sobie wynajmie pokój, a jeśli mu zależy, sprowadzi się do nas, na Południe. Jakoś nie wierzę w to, że mu zależy. Wciąż to samo, naokrętę. Ile można? Koniec naiwności. Trzeba zadbać o siebie i Ola.
Mężczyźni chyba sami siebie nie rozumieją. Rozumiem Twoją determinację i sądzę, że będziesz dążyć do realizacji planów. Jesteś wytrwała sądząc po ćwiczeniach! Gratulacje z okazji nabywania właściwej linii!
OdpowiedzUsuńZaba
Nabywania linii zazdroszczę. Spokoju i stabilizacji życzę z całych sił. Ola cmokam i Ciebie też:)
OdpowiedzUsuńpodziwiam i zazdroszcze sily woli i charakteru. spokuj wewnetrzny to najpiekniejsze z pieknych uczuc.
OdpowiedzUsuńi tak trzymać!
OdpowiedzUsuńAneta
klasyczne zachowanie pewnej grupy ludzi.Najpierw ,,walą z liścia" ,a gdy ,,walony" zaczyna się skutecznie bronić,oni zaczynają kajanie , ponieważ władza wymyka się im spod kontroli.
OdpowiedzUsuńMadzia z Ciebie to niezła laska , tylko zatrzymaj chudnięcie w odpowiednim momencie, żeby gnaciory nie trzeszczały podczas wykonywania ruchów.
Wiesz Dosiu, już mam dość tego jego kajania się po każdym wybuchu. Niech idzie do psychologa, jak sobie nie może poradzić z przeszłością i nie wyżywa się na bogu ducha winnych (na mnie w zasadzie). Taki się wydaje spokojny i zrównoważony, a jak przychodzi co do czego, to nie potrafi sobie z własnym gniewem poradzić. Nie mam ochoty być workiem treningowym. Półtora roku to i tak sporo, jak na mnie.
OdpowiedzUsuń