Muszę odsapnąć... nie wiem jeszcze jak, ale muszę znaleźć choćby metodę relaksacji do wykonywania w domu. Po tej psychicznej niedzieli jestem wydrenowana.
Zastanawiam się, jak ta baba może się daleko posunąć w swoich knowaniach, bo ja nie wpadłabym na pomysł wrabiania kogoś w jakieś chore smsy...
Prawdę mówiąc, gdy jej syn tu będzie, na pewno nie zostawię Ola z Edim i z nim sam na sam. Boję się, po prostu się boję. Wiadomo, że choroby psychiczne można dziedziczyć.
I na pewno, chcę się przeprowadzić do mojego ulubionego miasteczka na południowym wybrzeżu i żyć z dala od tych chorych ludzi, za to w pobliżu tych, którzy choćby dobrym słowem ratują.
Z Edim pójdziemy na terapię małżeńską, bo to jest jedyna droga do poradzenia sobie z tym wszystkim, szczególnie dla niego. Jak wspomniała Dosia i moja rodzona sister - przeszłości nie da się zmienić i nie ma się co nad nią zastanawiać, a najważniejsze jest to, by skupić się nad teraźniejszością i przyszłością.
Nadal czuję się, jakbym miała kamień u szyi, ale teraz chociaż mam jakiś plan i postaram się go zrealizować.
Z pozytywów... hmm... psor jest bardzo zadowolony z finałowych assessmentów (może już pisałam o tym, ale nie pamiętam), dzisiaj pora zagrać znów w totka, mięśnie brzucha wracają do formy przedciążowej i to dość szybko - dzięki ćwiczeniom dołączonym do planu diety:)
Cholera, i tak nie jest mi do śmiechu - a słońce za oknem daje czadu.
A stany depresyjne? Na nie złożyło się bardzo wiele spraw - począwszy od nielubianej pracy, a skończywszy na niezgodzie na pewne sprawy w życiu prywatnym, do których zostałam zmuszona wręcz, bo przecież tak wypada. Spirala się kręciła. W zasadzie, kręci się nadal i będzie, dopóki nie będzie tak, jak ja chcę nareszcie. Od blisko 2 lat robię to, czego się ode mnie oczekuje, a nie to, na co mam ochotę. Musiało się w końcu odbić na zdrowiu:/
Madzia obrałaś cel , niesamowita praca przed Wami , a baba testuje na ile sobie może pozwolić i coraz bardziej odgryza kęs za kęsem bo ma na to przyzwolenie Eda.Życie bywa pokopane , ja dzisiaj wiem , że konsekwencja w postępowaniu daje efekty.Pewnie , że latami się tego uczyłam i tak jak Ty dawałam się kopać psychicznie .Pewnego dnia z wyczerpania i nie widząc wyjścia krzyknęłam WETO !
OdpowiedzUsuńDosiu, mam ochotę ogłosić weto, ale nie wiem, czy ono zostanie usłyszane...:/ Swoją drogą, jak później, po zrobieniu czegoś i powodzeniu, człowiek sobie myśli 'jakie to było łatwe!', ale przed... nawet wyobrazić sobie nie można często:/
OdpowiedzUsuńMagda ty rob po sojemu swoja droga, kto chce pojdzie za toba a jak nie to niczym nie zmusisz czyli niech odrazu spada.
OdpowiedzUsuńPowoli szykuj sie do przeprowadzki,szukaj pracy i ustawiaj sie na samodzielnosc. bedzie chcial zyc i jechac z toba pojedzie nie to zadna terapia i cuda wianki nie pomoga. Czasu zdrowia i nerwow na terapie szkoda.
Ja poprostu w tym momencie pomyslalam ze byc moze za duzo z siebie dajesz zeby uszczesliwiac w okolo towarzystwo na sile a i tak cie zawsze skopia. Daj spokuj 2 lata.
Chyba najbardziej bedziesz odpoczywac wychodzac z domu na dlugie spacery. Rob zdjecia.
Ell - no właśnie, może czas, żeby choć raz w życiu to facet za mną pojechał...Jego tłumaczenia, że tam nie ma dla niego pracy są do bani, bo gdyby tylko chciał, przy odrobinie wysiłku, mógłby się przekwalifikować... ale cóż...
OdpowiedzUsuńpomyśl o sobie, nie myśl co powinnaś, tylko co będzie dla ciebie najlepsze, nie Ty masz układać się do ludzi, tylko ich dopasuj do siebie.
OdpowiedzUsuńZnasz mnie i wiesz, że niczego budującego Ci nie napiszę. W terapię NIE WIERZĘ! Na brak serca żaden psychodłubek nie pomoże. Przykro, że tak wcześnie zaczęły ci się schody. A może i lepiej , bo nauczysz się z nimi radzić. Mnie przydarzyły sie na starość i sterczę, jak dupa pod ścianą. Ty masz ciągle wiele różnych szans. Pozyjemy, zobaczymy.
OdpowiedzUsuńZaba
Terapia... nie wierze w takie rzeczy. Jeszcze jeden sposob na przedluzanie czegos co sie powinno skonczyc - ale to oczywiscie moje prywatne zdanie i odnosnie ogolu, nie Twoje konkretnej sytuacji. DUBLINIA
OdpowiedzUsuń