Zdecydowanie pogodniej się czuję dzisiaj:)
Chyba za sprawą wizyty mojej najfajniejszej cioci. Jest żoną brata mojego ojca, więc w zasadzie spowinowacona. Lubię do nich zaglądać - mają działkę niedaleko naszej. Do życia podchodzą z jajem i humorem:) Czasem się zastanawiam, jak to możliwe, żeby dwóch braci tak się różniło:O Bo mój ojciec raczej nie jest jajcarzem, za to wujek jak najbardziej:)
Reszta biegnie swoim tempem i torem.
Tak jak Ellizka, żyję raczej w swojej głowie niż tym, co się dzieje naokoło i ciężko jest mi obiektywnie nastawić się do sytuacji:/ To ma czasem kiepskie konsekwencje psychologiczne. Odkrywam czasem jakieś dziwne schizy, w stylu bakterii chorobowych czyhających na mój najmniejszy błąd;D Taka moja uroda i mimo starań nie jestem w stanie nic z tym zrobić sama:/
Dieta działa chyba, bo dzisiaj poczułam się lżej. Jutro z nią kończę, bo to jest taka turbo dieta;D Po powrocie do irlandzkich mrozów zacznę znowu, bo do ślubu trzeba jakoś wyglądać przecież... a mam na to... 4 miesiące w zasadzie i w sumie powinnam zgubić około 30kg, skoro w czasie ciąży przybyło mi 20. Pewnie, że inne babki tyją nawet 30 kg (jak moja kumpela), ale na szczęście, mnie to ominęło:)
To teraz muszę się wziąć za pracę, żeby skończyć do połowy września. Potem tylko oczekiwanie na dyplom i rozmyślanie nad dalszym ciągiem foto i projektowania:)
Jutro przylatuje Eduardo (nazwijmy go Przyszły Pierwszy Małżon, w skrócie PPM (part per million;p)) - normalnie nie pozna Olka, tak urósł i łącznie ze wzrostem urosły mu włoski na głowie:) Pewnie spać nie będzie mógł z tej ekscytacji całej;)
Na obiad planujemy grilla. Tato zostawi nam działkę na kilka dni i będziemy musieli się sami rządzić jakoś:) (wprawka przed posiadaniem własnego ogrodu warzywnego;)). W sumie fajnie, bo wiecie, mam plan...;p;)))
Książkę skończyłam, czytam drugą część: "Winnica w Toskanii". Nauczyłam się już rozróżniać wina po etykiecie - te dobre od tych gorszych. Kupiłam 2 toskańskie dla nas i jedno wielkie, prawie 2L dla mojej siostry za opiekę nad Olciem wczoraj (załatwiłam fryzjera i kosmetyczkę dzięki temu;p). Zobaczymy, jak będą smakować:)
To tymczasem, borem lasem;p
Będzie blogowe weselicho, uha! W Poliszu czy nie?
OdpowiedzUsuńNo i gdzie foty podrośniętego Młodego z włosami? Gdzie siem pytam?
fajnie, że będzie ślub:))
OdpowiedzUsuńFajnie jak nie wiem ze taak sobie milo odpoczywacie.
OdpowiedzUsuńkilka dni na dzialeczce napewno wam super dobrze zrobi.
Tylko pozazdroscic
Na temat ślubu się nie wypowiem, bo to twój prywatny wybór i wszystkie ew. końsekwencje też Twoje.Jeżeli się cieszysz, to i ja się cieszę, że się cieszysz! hehehehe
OdpowiedzUsuńTez chcę podrośniętego Ola!
Zaba
No Madziu, czuje sie jakbym wrocila z dlugiej podrozy. Moj Dzidul (Alex) tak jest absorbujacy, ze jak ostatnio Cie czytalam, to bylo, ze w ciazy jestes jakos na poczatku. A teraz masz takiego duzego bobasa. A jaki boski i chyba do taty podobny, co? Nie doczytalam jeszcze wstecz za daleko, mam nadzieje, ze nie bylo zbyt ciezko. Gratuluje Wam! Moje "malenstwo" 2. sierpnia konczy dokladnie poltora roku, ma boskie loki i wszyscy mowia "jaka sliczna dziewczynka" i moich dwoch pozostalych facetow trafia od wyjasniania, ze chlopakom tez loki przysluguja ;) Wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuńOla
dawne blogi: Olaolej, rysolinki :)
zakrętka-w PL,a foty są kilka postów niżej;p cwaniara ze mnie, no nie?;)
OdpowiedzUsuńTom-też się cieszę, tylko te formalności mnie przerażają:/
Ell-kupcie sobie działeczkę, jeśli tam też są, bo w Ira coś takiego jest, ale nie tak fajnego jak w PL:)
Żaba-no wiem, że ślub niczego nie gwarantuje, ale chcę żeby Olo i ew.przyszły przychówek miały 'normalną' rodzinę, a nie jej substytut.Wolne związki są fajne,przed 30tką i jeśli nie ma się dzieci, ale z dziećmi...wolę tradycyjnie;)
Ola-gdzie ty się podziewasz???:O Też masz Ola, hehe:))) Tak, bardziej podobny do taty niż do mnie, chyba będzie blondas, ale pewnie włoski mu zciemnieją w ciągu życia, tak ja mi i tatusiowi, hehe. Paluszki ma po mamusi i wielkość ślepek, a tak... wykapany tatuś.Może charakterek też będzie miał za mamusią (mam nadzieję, że inteligencję w każdym razie;p),chociaż wtedy nie widzę spokojnego życia dla niego...ale to chłopak, lepiej sobie poradzi;)
Weź, jakiś blog zaprowadź, bo też bym chciała te loki zobaczyć!!!:D
No prosze epidemia szy ssoo same weselicha :)) Ja natomiast ostatnio sie szwędam po wieczorach panienskich :D Nie narzekam bo i limuzynami sie czlowiek powozi ;)
OdpowiedzUsuńA tak serio serio to gratuluje Olo cudny widac polandia mu przypadła do gustu :)
Pozdrawiam
mówisz i masz ;) http://pozorna.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
ależ Olo urósł i bardzo dobrze.Wypoczywaj Madzia ile wlezie i szykuj się psychicznie do ślubowania.Mam nadzieję że stabilizacja rodzinna wraz z Tortowskim , zniweczy wszystkie załamania
OdpowiedzUsuńależ Olo urósł i bardzo dobrze.Wypoczywaj Madzia ile wlezie i szykuj się psychicznie do ślubowania.Mam nadzieję że stabilizacja rodzinna wraz z Tortowskim , zniweczy wszystkie załamania
OdpowiedzUsuńwreszcie mogę zostawic komenta. To ja proszę o tę dietę na maila. lola421@wp.pl będę wdzięczna jak mi ja prześlesz. Ooo, ale jeszcze sie doczytałam cos o ślubie. Mówię na to SUPER! Pozdrawiam serdsecznie
OdpowiedzUsuń