piątek, 18 czerwca 2010

:)

Dobra wiadomość jest taka, że Kelly się znalazła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:)))))))))))))))
Tortowski napracował się nad odnalezieniem naszych czworonogów. Naprawdę się napracował. Porozwieszał ulotki, łaził z ulotkami po miejscach najbardziej zagęszczonych ludźmi, dzisiaj był w parku niedaleko nas (niedaleko samochodem...), bo popołudniu wydrukował kolejne 100 ulotek z namiarami i zdjęciami piesów.

Ktoś zadzwonił do niego, że z n11 zwinął Kelly i że to na pewno ona, bo widział ogłoszenie na słupie i na 100% to ona!
Tortowski zadzwonił od razu do mnie, sam się rozpłakał w słuchawkę, ja też, dobrze że tato rozumie takie sprawy, bo ominęło mnie spojrzenie typu 'i o ssso chozzzi?'.
Jutro ma się stawić o 10 rano, bo gostek dzisiaj wychodził gdzieś.

Szczerze mówiąc, bestie zapędziły się daleko, bo aż za Delgany...

Nadal nie wiemy, co się stało z Molly:( Oboje mamy nadzieję, że ktoś ją przygarnął... może się odezwie do nas... W końcu, to Molly miała zawieszkę z moim numerem telefonu...
Nawet nie chcę myśleć o najgorszym...:(:'((( Oby nie to...

Dziwi mnie, że Kelly była sama... przecież one nigdy same nie chodziły. Owszem, Molly byłaby w stanie opuścić Kelly, ale nie odwrotnie...

Kelly to ta biała, która odwalała brudną robotę za Molly, a w rzeczywistości jest słodkim lekko opóźnionym w rozwoju intelektualnym, emocjonalnie nastawionym do życia, szczeniakiem:) I o nią najbardziej się martwiłam, bo wiem, że Molly da sobie radę sama i na pewno wie, jak do nas wrócić, tylko się boi... mam nadzieję...
tylko chciałabym jeszcze, żeby Molly do nas wróciła:(((

Biedny Oluś, koszmarnie się dzisiaj zachowywał:/ Zapewne dlatego, że czuł moje zdenerwowanie i zamartwianie się całą sytuacją. W końcu tak się zmęczył wieczorem, że po kąpieli i karmieniu zasnął jak kłoda. Bidulek:( Jutro powinno być już w normie;)

8 komentarzy:

  1. Tortowski wymiata! Cieszę się z Kelly i marzę o powrocie jej siostry.Napisz koniecznie, co opowiadał ociec po odbiorze marnotrawnej suki!
    Zabawzruszona!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) czekam w takim razie na dalsze dobre wieści!

    OdpowiedzUsuń
  3. może się znajdzie i to drugie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. kciuki trzymam i wierzę w powrót drugiego futrzaczka! i cieszę się z pierwszej psicy marnotrawnej razem z Wami:)

    OdpowiedzUsuń
  5. niech wróci i drugi futrzak .Mnie się wydaje że psiny za Tobą wyruszyły w świat z tęsknoty.Nigdy ich nie Zostawiałaś ...a tu taka długa rozłąka.

    niech się psisko znajdzie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze,ze jedna juz sie odnalazla...druga mam nadzieje sie odnajduje wlasnie teraz.Pamietam jak moj psiak z lat dzieciecych dal noge jak ja to odchorowalam...na serio temperatura 41 z nerwow mnie strzelila.A psina?Za suczyna jakas w autobus wsiadla i 6 przystankow dalej sobie pojechala.Sasiad czekal na autobus(ale nie wracal do domu tylko gdzies tam jechal)i zawolal powsinoge "Kuba?"...a ten przylecial jak strzala.Po porocie do domu przyszedl do nas zapytac czy Kuba nam zaginal i powiedziec gdzie go widzial.Brat po niego pojechal,tego psa marnotrawnego...juz nigdy po tym sie nie gubil.
    Amerykanska M.

    OdpowiedzUsuń
  7. cieszę sie, że choć jeden piesio sie odnalazł. A u mnie za oknem właśnie jakiś natłok się zrobił. na dworcu karetka i policja. Pewnie znowu kogoś w pociągu napadli.

    OdpowiedzUsuń