Kelly chodzi za Tortowskim krok w krok :D
Kochanie Moje powiedziało, że psina będzie spać w naszym łóżku do momentu, kiedy wrócę. Podejrzewam, że będzie mogła nawet wtedy, bo mam miękkie serce (więc twardą dupę muszę mieć...).
Będąc młodą matkopolko... powoli, tzn. powoli w ciągu dnia, kończą mi się pomysły 'w co się bawić' z Olem. Rano jest spokój, dziecko jest kochane i zajmuje się sobą. Ale po popołudniowej drzemce zaczyna się zabawa... Nie chce się bawić sam, chce siedzieć, rozglądać się, a najlepiej jeszcze być noszonym wokół, bo może sobie lepiej oglądać rzeczywistość;D Olo pocieszny jest, szczególnie jak się obserwuje jego obserwację;)
Oglądał dzisiaj mecz z nami, siedział u mnie i patrzył w tv, ale po kilkunastu minutach znudził się. Za chwilę Dziadek rozpalił w kominku, więc wnusiu miał nowy widok i główka chodziła to w jedną stronę (tv), to w drugą (kominek):D
Wieczorem nie mam już zbyt wiele sił. Wolę poczytać (kończę książkę Gretkowskiej 'Kobieta i mężczyźni') niż wydatkować kolejną porcję energii na mój projekt końcowy z kursu foto:/
A propos książki - tak mnie nachodzą myśli nt. związków. Bo niby dlaczego życie przeciętnego człowieka (życie uczuciowe mam na myśli) ma być inne niż bohaterów tej książki?
Chwilami wydaje mi się, że dojrzałe decyzje w życiu 'emocjonalnym' dyktuje nam racjonalizm, a nie wpojony we wczesnej młodości idealizm, który na tym etapie już dawno powłóczy cienkimi nóżkami i zamienia się w cień naszej inteligencji emocjonalnej z dobrych czasów:/
Wiem, że stosuję skróty myślowe i wiem również, że te skróty odszyfrują ludzie, którzy znają mnie wystarczająco długo...;)
Wczoraj wieczorem pomyślałam nawet nad moją nieistniejącą książką... W końcu... kupiłam zeszyt po przylocie z intencją zapisywania pomysłów i zdań przychodzących mi do głowy. Ile zapisałam? Nic, null, zero... bo jakoś nie mam czasu, a czasem nie mam długopisu pod ręką. Tym sposobem straciłam już jakieś dwa lata... Może kiedyś, w końcu, mi się uda? Czas pokaże.
Mam stos książek i czasopism do przeczytania i przetrawienia intelektualno-emocjonalnego. Korci mnie też rozgrzebywanie sytuacji życiowych, ale to z kolei, może pociągnąć za sobą niepotrzebne cierpienie i nawrót nastrojów depresyjnych. Może lepiej pozostawić przeszłość w zakamarkach niepamięci (za czym idziemy? zakamarkami;p) i żyć zdrowiej dzięki temu? A z drugiej strony - spycham te powracające myśli i uczucia gdzieś głęboko, do piwnicy mojego umysłu i podejrzewam, że zamiast obrastać kurzem czasu, one zaczynają kiełkować powoli, acz skutecznie i kiedyś nie tyle zakwitną, co wybuchną i może się zrobić nieciekawie znowu:/
Dobra, spadam kończyć czytanie. W sprawie Molly nic nie słychać:( Umieściłam ogłoszenie na kolejnym portalu, ale jakoś nie widzę odzewu:( Może się sama znajdzie i przybiegnie do domu po miesiącu? Oby...
To borem lasem
Biedna psiunia, mam nadzieje ze sie znajdzie. Mowia ze dziennie trzeba strone napisac pracujac nad ksiazka.
OdpowiedzUsuńNo to czekam az sie wezmiesz i zaczniesz notowac.
Buziak z Norki z Grzechotnikiem, ze tez on nie uciekl i sie nie znalazl. Ech losie.
Eeee tam. Zaraz codziennie stronę! Ell chce Cię nauczyć systematyczności. Jak dorwiesz pomysła i uwolnisz wenę, to samo się napisze. To pisarze wyhodowali wygodną legendę o nadludzkim wysiłku! Hahahahahahhahahaha!
OdpowiedzUsuńMyśl o drugiej suni okropnie mnie boli, bo zaraz myślę o swoim stadzie.
Zaba
wymyslanie zabaw to niezla sztuka :)
OdpowiedzUsuńparsley
mądrzy i fachowi ludzie w temacie,twierdzą że nic nie należy chować,jeżeli nie jest wyjaśnione do końca - bp eksploduje.Ja schowałam i z własnej woli nie chciałam wyjaśnień,a w zasadzie potwierdzenia mojej wiedzy.
OdpowiedzUsuńMadzia wypoczywajcie ile wlezie
Zatem dni płyną ci aktywnie i miło. Pozdrawiam serdecznie ze słonecznych Mazur.
OdpowiedzUsuń