Ja: - Za chwilę;p A dlaczego pytasz?
On: - Bo się malujesz.
Ja: - Codziennie się maluję (chodzi o tuszowanie rzęs...szumnie nazwane przez Onego malowaniem), tylko ty nie dowidzisz...
Za jakiś czas...
On (wychodząc do pracy): - Miłego seksu.
Ja: - Wzajemnie.
I tak to u nas leci, pół żartem, pół serio. Oczywiście, że nie istnieją żadni kochankowie na boku, no co wy...:D Tak tylko się przekomarza ze mną;p
Nawet mlasnął, kiedy założyłam dzisiaj portki 3/4, takie gymowe legginsy w zasadzie. Nigdy w tych kategoriach tych spodni nie rozpatrywałam... hmm... a może nareszcie u niego poziom libido się podnosi.
Zawsze byłam zdania, że facet ma libido w porządku tylko wtedy, gdy zarabia i wie, że jego rodzina przetrwa wszelkie burze i zamiecie finansowe. Taka namiastka zdolności łowieckich.
Cóż, wydolność finansowa zazwyczaj przekłada się na pewność siebie również.
A już będąc przy zeksie...
Bo tak sobie czytałam wczoraj w takim jednym durnym magazynie, który kupuję od 15 lat chyba, a czytałam sobie o zeksie ustnym (nie będę rzucać pełnym sformułowaniem, co by mi zboki nie wchodziły na bloga;p).
No bo tak. Zawsze uważałam, że to norma, jego znaczy się ustnego, uprawianie i wszyscy moi faceci tak uważali. Ale wiecie, są odchylenia. Np. mój obecny Ony, znaczy się Eduardo;p, uważa, że jest obrzydliwym wydalać z siebie płyn wiadomy do ust partnerki (i jakże się z nim zgadzam!!!) i że trzeba być całkowicie pozbawionym szacunku do drugiej połówki idiotą, żeby się tak zachowywać.
No i fakt. I tak uważał mój pierwszy facet i drugi również.
Pewnie, że spotkałam się z odchyłami od normy, ale ten akurat miał małego, więc musiał sobie to jakoś kompensować... A że ze mną trudno sobie kompensować ubytki urody, to przeszedł do historii, na szczęście tej zapomnianej raczej i parszywie się kojarzącej.
Oczywiście, że chętnie wspominam czasy z moim pierwszym facetem, bo wtedy wszystko było po raz pierwszy i wszystko było świeże i niesamowite dla nas obojga:) Szkoda, że mu się pozajączkowało w życiu później, bo naprawdę fajnym facetem jest i jesteśmy w kontakcie.
A z innej beczki...
Do 19 maja czekam ze startem sportowym. Nareszcie będę mogła zacząć biegać!!!:))) Może coś zgubię przed wyjazdem do PL i tam też będę biegać i szaleć fizycznie (jeziorko jest w pobliżu działek:)). Wiecie, muszę odczekać te 3 miechy od porodu, jak przykazała doktorka... i książki tematyczne również.
Coś dla babek teraz. Kupiłam to. I ciekawa jestem, czy zadziała. Hmm...:) Ekologicznie i higienicznie;)
No,no, no. Mimo środków zapobiegawczych i licznych enigmatycznych określeń blogowi odchyleńcy pewnie zwalą tu tłumnie. Heheheheh! Na szczęście mój były respektował moje jedzeniowe nawyki i do końfliktów nie dochodziło.Pewnie domyślał się, że w przeciwnym razie zawsze można zacisnąć szczęki!
OdpowiedzUsuńTeraz wracam do mojego ciasta, które właśnie zlepiam. Postaram sie fotkę zrobić zanim pochłonę je w całości i bez popijania! Heheheheh!
Zaba
hehehe no niezle, taki seksualny poradnik się zrobił... Ja ostatnio dostałem propozycję od przyjeciela z Pozania, żebyśmy wspólny pokój wzięli:)) no i miał jeszcze być pies w klatce:)))Zgodziłem się, ale następnego dnia rozmyśliłem się:)))
OdpowiedzUsuńŻaba - weź i popij, żebyś się suchym nie zadławiła:O:D
OdpowiedzUsuńTom - biedny ten pies:O sadyści z was:p
boszzz... normalnie sodomia i gomoria:D:D:D
Moj pierwszy facet, sie wziol i troche posunol do przodu i taka jest miedzy pierwszym a drugim roznica.
OdpowiedzUsuń;). No wiesz...
A mnie szkielko pieprzlo w zyrandolu, a wczoraj umieralam na katar, jeszcze w zyciu tak nie kichalam.
Matko!
Buziaki
Madziu,dawno mnie u Ciebie nie było:) Trochę wyluzowałam z siedzeniem przy kompie, ale zatęskniłam za wszystkimi i wróciłam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.
Ell - może to jakieś uczulenie?:/
OdpowiedzUsuńAnonimowy - kurde, ale kto to pisał????:)))Nie jestem jednym z tych psycholi, którzy śledzą ludzi po ich internetowych adresach, więc proszę Cię, zapodaj imię swe piękne;)))
droczysz sie z tym swoim faciem. Ale to dobrze.. Może zaraz się rozpali jak wulkan z namiętności do ciebie. Zatem wszystko zaczyna wracać na dobre tory. Pozdrawiam i dzięki za słowa wsparcia
OdpowiedzUsuńWyglada na to ze to bylo smiertelne uczulenie katarowe ;) po DEMAZYNIE troche ustopilo wiec na mur alergia, ale bylo okropne przezycie, Grzeszny chcial mnie zawiesc do szpitala.
OdpowiedzUsuńDzisiaj musze jechac na olbrzymie zarte zakupy. W morde jeza jak ja tego nie lubie, ale coz musze.
Grzeszny ma naciagniete plecy od tygodnia nie ma jak siedziec i o spaniu nie wspomne.
Oj Madzia dbaj o siebie i Twoich Chlopcow.
Caluski sle.
Generalnie tematyka zegzu nie jest mi obca i niechaj trwa w czynie,a nie tylko w słowie.
OdpowiedzUsuńNie neguję,nie pochwalam-co kto lubi,lecz nic na siłę.
Donoszę,że braki nadrobiłam i melduję o spotkaniu niedzielnym Dośka i Żaby i żeby nie było: się chwaliłam
nooooooo fajnie i wesoło było i normalnie i faktycznie za dużo smolistych
OdpowiedzUsuń