niedziela, 2 maja 2010

3 sezon 'Przystanku Alaska' się ogląda:)

Poza tym... różowe winko wychlane, Olo przesypia noce (budzi się ok.7 rano - staramy się go ciutek przestawić bliżej 8mej ;p), ładnie i przewidywalnie śpi w dzień, Ed się zachowuje grzecznie i prawidłowo (nawet dzisiaj kfiotki dostałam i do tego 2 flaszki wina i sałatkę grecką i kawałek sernika na zimno:O), że aż miło - jakbyśmy wrócili do dawnych nawyków;D

Grill był wczoraj, bo kumpela ciężarna zawitała w nasze progi i jej mąż dojechał zaraz potem, więc po położeniu brzdąca spać, mogliśmy sobie posiedzieć i pogawędzić nad dobrym żarciem:)

Kurs staram się przedłużyć, bo nie mam zamiaru oblać finałowych assessmentów i robić ich od nowa, a nawet ich poprawiać nie mam ochoty - chcę raz a dobrze;)

Więc, w zasadzie, to życie jest piękne ostatnimi czasy nawet;)

Bilety do PL zabookowane 'hobbit' (czyli tam i z powrotem), dla Edzia tyż, bo on musi wrócić po kilku dniach i harować ile się da i potem zjedzie na tydzień ostatni, co by się nami zająć w drodze powrotnej:)

Nawet nie czekam, aż cokolwiek pierdolnie, bo zawsze można to wykrakać;|;p

I... szukam greckiego wina do kupienia w Dublinie i nie mogę znaleźć:/

I... buduję sobie winnicę na fb, bo w real world nie mam jak:/

To tyle apdejtu sytuacyjnego w zasadzie - zakupy robię online, więc nie muszę wśród tych dzikich tłumów chadzać;)

11 komentarzy:

  1. lolanta.pinger.pl2 maja 2010 22:04

    No to widze spokojniej ostatnio. Mam nadzieje, ze na stale, a nie tylko na chwile.

    OdpowiedzUsuń
  2. Greckie wino rozne w najlepszym off licence w Dublinie na Baggot Street DUBLINIA

    OdpowiedzUsuń
  3. autorka bloga2 maja 2010 22:28

    lolanta - mam nadzieję...

    Dublinia - życie mi ratujesz kobieto!!!!;D:)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. no sielanka i pewnie jeszcze cieplutko:) a nie te polskie arktyczne majowe mrozy

    OdpowiedzUsuń
  5. to bardzo dobrze, że mogłaś się spotkać ze znajomymi i trochę odetchnąć. Odrobina luzu i wytchnienia jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokladnie vis a vis Tesco, obok delikatesow Donnybrook :) Dublinia

    OdpowiedzUsuń
  7. Jasne, że nie ma co zawracać sobie gitary przewidywaniem. Czy będziemy krakać, czy nie, czeka nas i dobre i złe. Sztuka to ich nie pomylić!!! Heheheheheh! A Ty już możesz wino teges???? Nie karmisz własną mleczarnia? oś przegapiłam?
    zaba

    OdpowiedzUsuń
  8. autorka bloga4 maja 2010 21:31

    tom - kurna, zimno jak na Alasce jest:/ ale już się przyzwyczaiłam przez te kilka lat, że do końca maja, na bank, ogrzewanie musi być włączone:O:D

    Dublinia - hmm... coś tam namieszałam, bo Ed stwierdził, że nie ma tesco na donnybrook, ale już mu naprostuję teraz...;p

    Żaba - coś mi zaczęła szwankować mleczarnia kilka tygodni temu i jedynie rano mam wystarczająco dużo zawartości, żeby się młodzieniec najadł do syta:/ a tak, to z butelki sztuczne hipoalergiczne wciąga:/ też myślałam, że dłużej wyrobię:(

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też już się dobrostanem przestaję ekscytować. wiadomo, że w końcu pierdolnie, więc po co myślec, że to już na zawsze? powodzenia na tym kursie. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. widze ze czekasz z nowa notka na moj powrot w siec, ;) ha ha ha, a powaznie widze ze Cie zycie wssalo. To dobrze, bo moze brak wiesci to dobre wiesci.
    Alaske mam i sobi eczasem puszczam chyba z polskim lektorem nawet to milo.
    Zima idzie. Ogrzewanie poki co dziala ale cicho sza co by nie zapeszyc i aby nie wybuchlo, bo juz raz tak bylo. My sie cieszymy a tu buch!

    OdpowiedzUsuń
  11. coś nie działa Ci ten bloguś??? może wróć na wp.pl:)))

    OdpowiedzUsuń